Ratownicy ścigają się, Kolumbia liczy zabitych
Ciąg dalszy z wczorajszego wieczoru.
Kolumbijskie ekipy ratunkowe mają za sobą krytyczne pierwsze 72 godziny po trzęsieniu ziemi o magnitudzie 7,4. Zginęło co najmniej 239 osób, 3755 zostało rannych, a 287 uznano za zaginione. Wstrząs uszkodził 403 gminy w 14 departamentach, zniszczył 9215 domów i uszkodził kolejnych 45 457. Ucierpiały też szpitale, szkoły i systemy wodociągowe. Rząd ogłosił trzy dni żałoby narodowej, a lokalne i międzynarodowe zespoły przeszukiwały zawalone budynki w Cali i Pereirze.
- Zabici239
- Ranni3755
- Zaginieni287
Ratownicy wciąż znajdowali żywych. W Pereirze zespoły wydobyły Danielę Largo z zawalonego pensjonatu po prawie 38 godzinach pod betonem. W Cali strażacy wyciągnęli Dianę Marcelę Troncoso przez wąski tunel spod ponad 20-stopowej warstwy gruzu. Wenezuelska brygada ochotnicza przybyła, zanim Bogota w pełni dopuściła zagraniczną pomoc. Stąd wzięła się dosadna lokalna diagnoza rozdźwięku między społeczną mobilizacją a machiną państwa.
„Ludzie byli szybsi niż państwo, więc państwo musi umieć skierować tę energię we właściwe kanały i nie widzieć w niej konkurencji.”
Zimbabwe stanęło wobec drugiej katastrofy, tym razem na wodzie. Prom na jeziorze Kariba przewrócił się, gdy w pobliżu Long Island uderzyły w niego silne fale. Zginęły co najmniej 44 osoby, a rzeczywista liczba pasażerów pozostaje niepewna, bo dzieci nie wpisywano prawidłowo do rejestru. Jednostka była dopuszczona do przewozu 90 pasażerów, ale według ewidencji biletowej i informacji władz przewoziła co najmniej 114 dorosłych oraz pięciu członków załogi.
Katastrofy odsłaniają słabe belki, zanim pękną: Kolumbia musi teraz utrzymać tempo akcji ratunkowej, ale potrzebuje też odbudowy, która nie odtworzy tych samych pułapek.
Na podstawie relacji: Al Jazeera Online, Mediapart, EL PAÍS, France 24, RFI, RTVE.es