Hormuz zamknięty, Fontainebleau płonie
Twarde wiadomości dnia biegły przez wąskie gardła, lasy i zatłoczone sale. Wymiana ciosów między USA a Iranem zamroziła widoczny ruch w Cieśninie Ormuz, Europa liczyła pożary i alerty upałowe, a katastrofa w pubie w Bangkoku ujawniła znajomą lukę między kontrolą a ucieczką.
Amerykańskie i irańskie ataki zatrzymały widoczną żeglugę przez Ormuz i podbiły ceny ropy. Francja walczyła z pożarem w Fontainebleau, podejrzewanym o podpalenie, a Włochy weszły w kolejną falę silnych upałów. Śledczy w Bangkoku skupili się na łatwopalnych materiałach i zablokowanych wyjściach po śmiertelnym pożarze pubu. Europejskie rządy wezwały rosyjskich wysłanników w związku z kampanią cybersabotażu i nałożyły sankcje. Szef Volkswagena próbował uspokoić pracowników po tym, jak jego plan restrukturyzacji uderzył w ścianę sali posiedzeń zarządu.
Samoloty, okręty i drony USA uderzyły nocą w irańskie systemy obrony powietrznej, nadbrzeżne stacje radarowe, środki rakietowe i dronowe oraz małe łodzie, podczas gdy irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej oświadczył, że zaatakował obiekty USA w Jordanii, Bahrajnie, Kuwejcie i Omanie. Jordania podała, że przechwyciła cztery irańskie pociski, a Kuwejt poinformował, że zwalczał wrogie cele powietrzne, co wciągnęło kilku zatokowych gospodarzy sił amerykańskich głębiej w kryzys.
Cieśnina Ormuz ucichła wtedy w najbardziej dosłowny sposób, jaki rozumieją rynki. Kpler podał, że po niedzielnym wieczorze żadna jednostka handlowa nie przepłynęła przez ten szlak wodny, nadając swoją lokalizację; w niedzielę przepłynęło nim osiem statków, wobec przedkonfliktowej średniej dziennej wynoszącej 138 jednostek.
Irańskie ministerstwo spraw zagranicznych oświadczyło, że czerwcowe memorandum, które miało ponownie otworzyć cieśninę i umożliwić 60 dni rozmów, znalazło się teraz w tarapatach.
Nie ma wątpliwości, że ten dokument jest w kryzysie. Za każdym razem, gdy druga strona nie wywiązywała się ze swoich zobowiązań, my nie dotrzymywaliśmy naszych. Będziemy nadal działać w ten sposób.
Ropa zareagowała zgodnie z oczekiwaniami: Brent wzrosła o 4,3% do 79,31 dolara za baryłkę, podczas gdy WTI podskoczyła nawet o 4,5%, w kierunku 74 dolarów. To jeszcze nie jest wojenny szok cenowy, ale wystarczy, by zaniepokoić bankierów centralnych i każdego polityka, który przed wyborami musi tłumaczyć ceny benzyny. Szlak wodny stał się zarazem polem bitwy i barometrem, co oznacza, że każde nowe uderzenie w radar niesie teraz ze sobą fakturę za żeglugę.
Pożar strawił 800 hektarów chronionego lasu Fontainebleau na południowy wschód od Paryża po tym, jak wybuchł w niedzielę w pobliżu autostrady A6, podsycany suchą pogodą i silnym wiatrem. Minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez powiedział, że śledczy znaleźli około dziesięciu punktów zapłonu w promieniu 1000 metrów, co skłoniło do wszczęcia dochodzenia w sprawie podpalenia, podczas gdy 500 strażaków oraz samoloty pracowały nad ochroną wiosek i infrastruktury.
Mamy duże nadzieje, że uda się dziś opanować płomienie, ale dogaszanie pożaru potrwa kilka dni lub tygodni.
Ludzki koszt wyszedł poza linię spalenizny. Około 900 osób opuściło domy we wsiach, w tym w Le Vaudoué i Noisy-sur-École, a pożar tymczasowo zakłócił ruch na autostradach i liniach kolejowych prowadzących do stolicy. Fontainebleau to nie tylko las; od 1861 roku jest rezerwatem artystycznym i pojawia się w twórczości oraz pamięci malarzy z Barbizon, Jeana-François Milleta, Auguste’a Renoira i Claude’a Moneta.
Tymczasem Włochy weszły w najostrzejszą fazę swojej trzeciej fali upałów tego lata. Siedem miast, w tym Florencja, Rzym, Bolonia i Turyn, do środy zostanie objętych czerwonymi alertami, a synoptycy spodziewają się od 39°C do 41°C w dużej części środkowego południa i na Sardynii, z lokalnymi szczytami powyżej 42°C. Szerszy europejski obraz wyglądał ponuro: Francja odnotowała 250 ognisk pożaru w jeden dzień, Niemcy naliczyły w czerwcu 99 utonięć, a Wielka Brytania pozostawała objęta alertem przed ekstremalnym upałem.
Europa odkrywa, że upał nie jest już pogodowym tłem, lecz warunkiem działania dla lasów, sieci energetycznych, szpitali i pracowników.
Pożar ogarnął pub Rong Beer Na Lat Phrao w dzielnicy Chatuchak w Bangkoku w niedzielę krótko przed północą, zabijając co najmniej 27 osób i wysyłając 63 do szpitala, w tym 22 w stanie krytycznym. Urzędnicy powiedzieli, że wiele ofiar zmarło wskutek zatrucia dymem, a ratownicy znaleźli kilka osób w pobliżu toalet na tyłach parterowego lokalu, dokąd uciekły, ale skąd nie mogły się wydostać.
Muzyk występujący w barze powiedział mi, że widział dym wydobywający się z wyłącznika instalacyjnego w pobliżu sceny, zanim zgasło światło. Potem było słychać eksplozję, a gęsty dym szybko wypełnił bar.
Śledczy badają usterkę elektryczną w klimatyzatorze nad sufitem, a także butle z gazem i okablowanie lokalu. Gubernator Bangkoku Chadchart Sittipunt powiedział, że łatwopalne materiały sufitowe i dekoracyjne pomogły płomieniom szybko się rozprzestrzenić; tajskie doniesienia wskazywały na niskiej jakości panele akustyczne, a starsze zdjęcia pokazywały plastikowe rośliny nad sceną.
Najbardziej obciążające pytanie może być prostsze niż kwestia zapłonu. Urzędnicy miejscy powiedzieli, że śledczy znaleźli dowody na to, iż główne wejście i wyjścia ewakuacyjne były zablokowane przez meble i składowane materiały, mimo że kwietniowa kontrola odnotowała dwa oznaczone wyjścia ewakuacyjne i dopuściła lokal pod względem wymogów sanitarnych. Tajlandia widziała już wcześniej śmiertelne pożary lokali rozrywkowych, w tym pożar klubu nocnego w Bangkoku w 2009 roku, w którym zginęło co najmniej 65 osób.
Pub miał muzykę, klientów i dokumenty; tym, czego mu brakowało, gdy liczyły się sekundy, była droga wyjścia.
Francja, Niemcy, Holandia i Wielka Brytania wezwały lub podjęły kroki, by wezwać rosyjskich wysłanników, po tym jak agencje bezpieczeństwa uznały, że rosyjska FSB zorganizowała długotrwałą kampanię cybernetyczną obejmującą około tuzina krajów europejskich. Operacje wymierzone były w sieci rządowe, infrastrukturę krytyczną, koleje i łańcuchy logistyczne, a rządy europejskie połączyły protest dyplomatyczny z sankcjami wobec rosyjskich osób i podmiotów.
Dziś publicznie potępimy szeroko zakrojoną kampanię cybernetyczną prowadzoną przez Rosję, której celem było dokonywanie sabotażu i szpiegostwa przeciwko tuzinowi krajów.
Szczegóły nadają tej historii ciężar. Holenderski wywiad podał, że rosyjscy aktorzy włamali się do prywatnych kamer wzdłuż tras wykorzystywanych do transportu towarów wojskowych do Ukrainy, umożliwiając zdalną obserwację przesyłek. Francuscy urzędnicy stwierdzili, że celem były ministerstwa, firmy i operatorzy infrastruktury, podczas gdy raporty z Polski opisywały sabotaż elektrowni i infrastruktury kolejowej.
Sieć sankcji rozszerzyła się poza jedną grupę hakerską. UE wpisała na listę dziewięć osób i cztery podmioty, a Wielka Brytania objęła sankcjami 24 osoby i podmioty powiązane z rosyjskimi strukturami wojskowymi i wywiadowczymi. Niemcy przypisały kampanię grupie Turla, zaawansowanej technicznie grupie cyberszpiegowskiej, a Moskwa odpowiedziała wezwaniem ustępującego ambasadora Niemiec, by zaprotestować przeciwko wsparciu Berlina dla Ukrainy.
To dyplomacja prowadzona za pomocą wezwań sądowych, list sankcyjnych i logów serwerów, a test polega na tym, czy publiczne przypisanie sprawstwa może odstraszyć sabotaż, który zaprojektowano tak, by można było się go wyprzeć.
Prezes Volkswagena Oliver Blume próbował uspokoić niemieckie serce motoryzacji po bolesnym tygodniu w Wolfsburgu. Powiedział Bild am Sonntag, że chce uniknąć zamykania niemieckich fabryk, i wskazał na 20-procentowy spadek średnich kosztów zakładów produkcyjnych w minionym roku, a także na ponad 50 000 zamówień w cztery tygodnie na nową podstawową rodzinę modeli ID. Polo.
Istnieją mądrzejsze rozwiązania niż zamykanie fabryk.
Te zapewnienia padły po tym, jak jego Zukunftsplan, czyli plan przyszłości, został odrzucony przez radę nadzorczą. Przedstawiciele pracowników i Dolna Saksonia mają razem w radzie większość 12 do 7, a rada zakładowa oskarżyła Blume’a o informowanie kadry zarządzającej przy jednoczesnym ukrywaniu informacji przed dziesiątkami tysięcy szeregowych pracowników, których mogą dotknąć ewentualne zamknięcia zakładów i redukcje etatów.
Stawka jest wysoka nawet jak na standardy Volkswagena. Zakłady uznawane za zagrożone, Zwickau, Emden, fabryka Audi w Neckarsulm oraz zakład pojazdów użytkowych w Hanowerze, zatrudniają 40 000 osób. Blume ogłosił już, że roczne moce produkcyjne spadną o milion pojazdów do dziewięciu milionów do 2030 roku, gama modeli zostanie zmniejszona o połowę do 2035 roku, a 5 000 z 21 000 stanowisk kierowniczych zniknie do 2030 roku.
Rynek nie czeka grzecznie. Analityk Frank Schwope powiedział, że globalna sprzedaż w drugim kwartale spadła o 9%, przy spadku sprzedaży w Chinach o 37%, a media podawały, że możliwe redukcje zatrudnienia na świecie mogą być znacznie wyższe od oficjalnych danych. Volkswagen próbuje przyciąć gigantyczną firmę do rozmiaru samochodu elektrycznego, nie prowokując przy tym własnych pracowników, by uznali, że kierownica należy do nich.