Kolumbia liczy ofiary trzęsienia i wysyła ratowników w gruzy
Nowe
Po pierwszym szoku Kolumbia przeszła do akcji ratunkowej po trzęsieniu ziemi o magnitudzie 7,4, które w poniedziałek rano nawiedziło okolice San José del Palmar w Chocó, około 400 km na zachód od Bogoty. Lokalne władze potwierdziły co najmniej 20 ofiar śmiertelnych, w tym 18 w Pereirze i dwie w Manizales. Władze Cali podały, że zawaliły się budynki, a w środku są uwięzieni ludzie. Wstrząsy odczuto w Kolumbii, Ekwadorze i Panamie. Kolumbijski Urząd Lotnictwa Cywilnego zawiesił loty na sześciu lotniskach; inspektorzy sprawdzali, czy terminale i pasy startowe nie zostały uszkodzone.
- Pereira18
- Manizales2
Prezydent Abelardo de la Espriella objął kierowanie reakcją kryzysową i nakazał utworzenie Zunifikowanego Stanowiska Dowodzenia, które ma koordynować pracę służb. Gubernatorzy i burmistrzowie ostrzegli mieszkańców, że powinni spodziewać się wstrząsów wtórnych. Ekipy ratunkowe sprawdzały skalę zniszczeń w Pereirze, Quibdó, Manizales i innych miastach. Dzięki głębokości ogniska część obszarów mogła uniknąć silniejszych wstrząsów, ale pierwsze raporty już wskazywały na zawalone domy, uszkodzone budynki publiczne i zakłócenia w transporcie. Kolumbia boleśnie dobrze zna taki scenariusz: w 1999 roku słabsze trzęsienie ziemi zabiło ponad 1100 osób. Najbliższe godziny zdecydują, czy będzie to poważna katastrofa regionalna, czy ogólnokrajowy test standardów budowlanych, możliwości ratunkowych i politycznej sprawności.
Na podstawie relacji: Al Jazeera Online, Mediapart, EL PAÍS, France 24, RFI, RTVE.es