Huti zacieśniają kontrolę nad szlakiem przez Morze Czerwone
Ciąg dalszy z porannego wydania.
Arabia Saudyjska wstrzymała działanie 1200-kilometrowego ropociągu Wschód-Zachód po atakach dronów, które uszkodziły instalacje w regionach Rijadu i Medyny. Z eksploatacji wypadła ważna trasa omijająca Cieśninę Ormuz, akurat gdy Morze Czerwone także stało się bardziej niebezpieczne. Rijad i Bagdad uznały, że drony wystrzelono z terytorium Iraku, a irackie siły znalazły sprzęt startowy w prowincji Majsan przy granicy z Iranem. Saudyjscy urzędnicy powstrzymali się od natychmiastowego odwetu wojskowego po apelu premiera Iraku, ale ceny ropy i tak wzrosły powyżej 100 dolarów za baryłkę. Handlowcy zaczęli wyceniać ryzyko jednocześnie na dwóch korytarzach eksportowych.
- Tranzyt przez Ormuz przed konfliktem15
- Maksymalny przepływ rurociągu Wschód-Zachód5
Siły Huti zajęły też Mokkę, wyspę Zukar oraz wyspę Majjun, znaną także jako Perim, w 28-kilometrowej Cieśninie Bab al-Mandab. W sobotę jemeńskie wojska rządowe wspierane przez Arabię Saudyjską rozpoczęły kontrataki w pobliżu Mokki, a saudyjskie lotnictwo uderzyło w lotnisko w Mokce po tym, jak obiekt przejęły oddziały Huti. Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji podała, że ofensywa przesiedliła około 46 000 osób, a żegluga przez Bab al-Mandab była już niższa o około 60% wobec poziomów z końca 2023 r.
Rzecznik wojskowy Huti, Jahja Sari, przedstawił kampanię morską jako selektywną.
„Żegluga morska jest bezpieczna dla wszystkich firm z wyjątkiem saudyjskich statków.”
Takie zapewnienie nie uspokoi ubezpieczycieli, rafinerii ani rządów, gdy mapa pokazuje coraz węższy zestaw wyborów. Spór zagraża już nie tylko tankowcom, lecz także założeniu, że Arabia Saudyjska zawsze może objechać kłopoty inną trasą.
Na podstawie relacji: Reuters, Ouest France, Le Figaro.fr, rts.ch, Mediapart, 20minutes