Pasażerowie zapobiegają katastrofie nad Arabią Saudyjską
Ciąg dalszy z porannego wydania.
Samolot linii flydubai, rejs FZ1073, wystartował z Dubaju do Tel Awiwu ze 174 osobami na pokładzie, a lot omal nie zakończył się katastrofą. Władze i świadkowie podali, że drugi pilot z Omanu zaatakował w kokpicie kapitana Smita Machchhara i dźgnął go nożem, gdy Boeing 737 spadł o niemal 14 000 stóp w mniej niż 30 sekund. Ciężko ranny kapitan Machchhar zwolnił blokadę drzwi kokpitu, zanim stracił przytomność. Dzięki temu członkowie załogi i pasażerowie zdołali wedrzeć się do środka i obezwładnić napastnika. Dwaj piloci flydubai, którzy nie byli na służbie i lecieli jako pasażerowie, przejęli potem stery i skierowali samolot do Tabuku w północno-zachodniej Arabii Saudyjskiej. Maszyna wylądowała tam bez ofiar wśród pasażerów.
Indyjscy urzędnicy poinformowali, że stan kapitana Machchhara w szpitalu jest stabilny. Władze Izraela i Emiratów wszczęły równoległe śledztwa, które mają ustalić, czy napastnik działał sam, czy pod wpływem osób z zewnątrz. Izraelscy przywódcy pochwalili pasażerów, którzy pomogli obezwładnić drugiego pilota. Prokurator generalny ZEA powołał zaś specjalistyczny zespół śledczy z udziałem urzędu lotnictwa cywilnego. Teraz szczegóły rozłożą na czynniki pierwsze służby bezpieczeństwa, linie lotnicze i eksperci od bezpieczeństwa w kokpicie, bo współczesne lotnictwo zależy nie tylko od wzmocnionych drzwi i procedur, lecz także od osądu tego, kto siedzi za nimi.
„W obliczu najpoważniejszego niebezpieczeństwa i mimo ciężkich obrażeń wykazał się ogromną odwagą oraz niezachwianą determinacją, by chronić życie innych.”
Dawny lęk dotyczył pasażera wdzierającego się do kokpitu; ta sprawa zmusza linie lotnicze, by znów zmierzyły się z trudniejszym problemem zaufania do tych, którzy już są w środku.
Na podstawie relacji: AP NEWS, ANSA.it, il Giornale.it, vrtnws.be, Ziare.com, Der Tagesspiegel