Wysłannicy naciskają na Kijów i Moskwę przed zimą
Ciąg dalszy z wczorajszego wieczoru.
Po trzech godzinach rozmów z Władimirem Putinem w Moskwie Steve Witkoff i Jared Kushner dotarli do Kijowa. Tym samym najnowsza inicjatywa pokojowa Donalda Trumpa zaczęła przypominać prawdziwą dyplomację wahadłową, a nie kolejną wyprawę wyłącznie na Kreml. W Kijowie spotkali się z Wołodymyrem Zełenskim, a potem poszerzyli grono rozmówców o doradców ds. bezpieczeństwa z Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii. Zapowiedziano też kolejne spotkanie w szerszym gronie, ale bez daty.
„Odbyliśmy bardzo znaczącą dyskusję, merytoryczną, ważną, jesteśmy bardzo podbudowani i czekamy na jej kontynuację tak długo, jak będzie trzeba.”
Podróż odbyła się dzięki krótkiej, 72-godzinnej przerwie w atakach na obie stolice. Rosja zapowiedziała, że nie uderzy w Kijów, Ukraina, że nie uderzy w Moskwę. Przerwa zapewniła dyplomatom bezpieczniejsze korytarze, ale nie oznaczała zawieszenia broni na froncie. Rosyjskie uderzenia spadły na miejscowości w obwodzie zaporoskim, gdzie władze odnotowały 886 ataków w ciągu 24 godzin. Ukraińskie drony wywołały pożar w rafinerii w Riazaniu i spowodowały działanie obrony przeciwlotniczej w Rostowie.
Najtrudniejsze punkty prawie się nie zmieniły. Moskwa nadal żąda kontroli nad Donieckiem, Ługańskiem, Zaporożem i Chersoniem oraz rezygnacji Ukrainy z członkostwa w NATO. Kijów te stanowiska odrzuca. Wołodymyr Zełenski poprosił o pociski przechwytujące Patriot, gwarancje bezpieczeństwa i pakiet pomocy zimowej. Następnie powiedział, że kwestie terytorialne wymagają spotkania głów państw, na co Putin się nie zgodził. Przerwa kupuje choreografię, nie pokój, a choreografia szybko się kończy, gdy ostrzał wraca poza kadrem kamer.
Na podstawie relacji: TheJournal.ie, tagesschau.de, newsORF.at, Handelsblatt, N-tv, Il Fatto Quotidiano