Powódź lodowcowa zabija dziesiątki i odcina korytarz między Nepalem a Tybetem
Nowe
Lawina lodu i skał z lodowca w środę rano zepchnęła wodę, błoto i rumowisko korytem Lhende Khola do rzeki Bhotekoshi. Żywioł uderzył we wsie, drogi i obiekty hydroenergetyczne w nepalskich dystryktach Rasuwa i Nuwakot. Późnym popołudniem władze potwierdziły po nepalskiej stronie co najmniej 95 ofiar śmiertelnych i 93 rannych. Nepalska Rada Turystyki podała, że zaginęło 384 podróżnych, w tym wielu pielgrzymów zmierzających na górę Kajlas w Tybecie. Bilans rósł przez cały dzień, w miarę jak ratownicy docierali do Syapru Besi, Timure i innych odciętych osad przy trasie granicznej.
- Potwierdzone ofiary śmiertelne95
- Ranni93
- Zaginieni podróżni384
Nepalscy żołnierze, policja i policja zbrojna użyli dronów, wysłali zespoły medyczne i jednostki ewakuacyjne. Władze poprosiły Indie i Chiny o pomoc w akcji ratunkowej. Chiny poinformowały o zniszczeniach w porcie Gyirong w Tybecie, gdzie drogi zostały zerwane, a prąd i łączność odcięte. Xi Jinping polecił rozszerzyć akcję ratunkową i monitorować zagrożenia wtórne. Ta sama rzeka wylała 14 miesięcy temu po przerwaniu się jeziora polodowcowego. Dlatego w tej katastrofie widać niewygodną prawidłowość, a nie nieszczęśliwy przypadek.
„Poprosiliśmy zarówno Indie, jak i Chiny, by pomogły nam w działaniach ratunkowych.”
Dla państw himalajskich powódź sprawia, że geografia klimatu staje się ryzykiem infrastrukturalnym, bo drogi, elektrownie i trasy pielgrzymkowe leżą dziś w dolinach, gdzie topniejący lód może nagle stać się bronią.
Na podstawie relacji: 20 Minuten, Franceinfo, France 24, Le Temps, Ouest France, Libération