USA i Iran wstrzymują ataki, rynki energii testują rozejm
Ciąg dalszy z wczorajszego wieczoru.
Stany Zjednoczone i Iran wycofały się z weekendowych ataków i wróciły do negocjacji w sprawie cieśniny Ormuz, szlaku wodnego, przez który przepływa około jedna piąta światowego transportu ropy i LNG. Kruche, 14-punktowe memorandum podpisane 17 czerwca przywróciło przepływy po czterech miesiącach konfliktu i pomogło ropie Brent ustabilizować się w poniedziałek w pobliżu 72 dolarów za baryłkę, po spadku o 10,6% w zeszłym tygodniu. Prezydent Iranu Masud Pezeszkian powiedział, że zamrożone aktywa zostaną odblokowane, a sankcje naftowe zniesione, podczas gdy techniczne rozmowy w Dosze pozostawały niepewne po tym, jak irańscy urzędnicy zaprzeczyli, by spotkania zostały zaplanowane na ten tydzień.
„To wielkie zwycięstwo narodu irańskiego.”
Irak szybko ruszył, by wykorzystać spokojniejszy rynek. Bagdad zażądał większej kwoty produkcyjnej OPEC po tym, jak wojna zakłóciła eksport i przycisnęła budżet, który 88% dochodów państwa czerpie z ropy. Niedawne obietnice inwestycyjne BP, TotalEnergies i ExxonMobil dały Irakowi więcej argumentów, by twierdzić, że powinien pompować więcej, choć urzędnicy zaprzeczali istnieniu jakiegokolwiek formalnego planu opuszczenia kartelu.
Rosja mierzyła się z innym energetycznym bólem głowy. Ukraińskie drony uderzyły w osiem z dziesięciu największych rosyjskich rafinerii, a 55 z 83 rosyjskich regionów wprowadziło ograniczenia paliwowe. Władimir Putin przyznał, że istnieje „pewien deficyt”, ale powiedział, że ataki nie wpływają na front, podczas gdy Wołodymyr Zełenski przedstawił uderzenia jako presję na rosyjską gospodarkę wojenną. Energia robi to, czego dyplomacja często nie potrafi: zmusza wszystkie strony, by publicznie liczyły koszty.
Na podstawie relacji: Reuters, Deutsche Welle, Al Jazeera Online, TheJournal.ie, Il Sole 24 ORE, The Independent