Eskalacja dolicza ryzyko w Zatoce do ceny ropy
Nowe
Stany Zjednoczone uderzyły w pięć irańskich tankowców z ropą w Zatoce Omańskiej i w pobliżu wyspy Chark. Wcześniej Waszyngton podał, że irańskie pociski balistyczne w ostatnich dniach obrały za cel amerykański okręt wojenny. Następnie Iran wystrzelił pociski balistyczne w kierunku obiektów wojskowych w Jordanii. Tamtejsze władze podały, że obrona powietrzna przechwyciła 20 nadlatujących pocisków, zniszczyła 18 i nie odnotowała ofiar. Jemeński ruch Huti niezależnie wystrzelił pociski i drony w kierunku Abhy, Chamis Muszajt, Dżazanu i Nadżranu. Rannych zostały 73 osoby, trafione zostały też instalacje energetyczne. Przedstawiciele Huti opisali operację jako odwet za saudyjskie naloty w Jemenie.
Rynek ropy zareagował szybko. Brent zdrożała do 99,00 dol. za baryłkę po tym, jak chwilowo sięgnęła 99,22 dol., a West Texas Intermediate osiągnęła 94,41 dol. Inwestorzy wyceniali zarówno realne zakłócenia dostaw, jak i obawę, że wąskie gardła pozostaną problemem. Przez Cieśninę Ormuz, którą przed wybuchem wojny na szerszą skalę w lutym płynęło około 20% światowej ropy oraz skroplonego gazu ziemnego, ruch jest dziś najmniejszy od maja. Na szlakach przez Morze Czerwone presja się utrzymuje.
- ropa Brent99
- ropa WTI94,41
„Ruch cen odzwierciedla zarówno rzeczywiste napięcie na rynku fizycznym, przepływy tankowców przez Ormuz pozostają znacznie poniżej normy, jak i wyraźną premię za ryzyko geopolityczne. Teraz to premia za ryzyko wykonuje znaczną część pracy.”
Niebezpieczeństwem jest nie tylko wyższy rachunek za benzynę, lecz konflikt, który łączy dziś rakiety, porty, tankowce i rafinerie w jeden łatwopalny łańcuch dostaw.
Na podstawie relacji: Reuters, Bloomberg Business, The Wall Street Journal, Axios, Ouest France, Le Figaro.fr