Trump uderza w irańskie wyrzutnie, a odwet w Zatoce podbija ceny ropy
Ciąg dalszy z wczorajszego wieczoru.
Siły Stanów Zjednoczonych uderzyły w dwie irańskie wyrzutnie rakiet na wyspie Larak po tym, jak amerykańscy urzędnicy podali, że jednostki Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej przygotowywały rakiety wyposażone w miny morskie w pobliżu Cieśniny Ormuz. Irańskie media informowały o eksplozjach, dwóch zabitych i dwóch rannych. Iran wystrzelił też pociski balistyczne w stronę baz w Jordanii, gdzie stacjonuje personel amerykański, oraz wysłał drony w kierunku Zjednoczonych Emiratów Arabskich, poinformowali urzędnicy z regionu. Jordania oświadczyła, że przechwyciła osiem pocisków i nie odnotowała ofiar. Obie strony mogą więc mówić o opanowaniu sytuacji, choć obszar walk się rozszerza.
- Brent90,32
- WTI85,41
Rynek ropy zareagował szybko, bo przez Ormuz wciąż przepływa duża część światowego handlu ropą, choć ruch statków jest już znacznie mniejszy niż przed wojną. Brent podrożał do 90,32 dolara za baryłkę, a West Texas Intermediate wzrosła do 85,41 dolara po wymianie ognia. Waszyngton połączył działania wojskowe z planem nakładania co tydzień sankcji wtórnych wobec zagranicznych kredytodawców prowadzących interesy z Teheranem.
„Zaczynamy od banków i mówimy bankom, że nie jest w porządku trzymać irańskie pieniądze i pomagać reżimowi.”
Donald Trump spotęgował potem zamieszanie, udostępniając nagranie wygenerowane przez AI, które niezgodnie z prawdą pokazywało wyspę Chark, główny irański ośrodek eksportu ropy, w płomieniach. Pentagon oświadczył później, że siły amerykańskie nie zaatakowały Charku. Mediacje w Zatoce postępowały powoli, ale rakiety, drony i syntetyczny spektakl zajmują dziś to samo miejsce w dyplomacji. Zamki rzadko rozstrzygają współczesne wojny; wąskie gardła czasem tak, a to znów wycenia strach w każdej baryłce.
Na podstawie relacji: AP NEWS, Reuters, BFMTV, The New York Times, Al Jazeera Online, Rai news