Kolumbia przeszukuje gruzy po najsilniejszym trzęsieniu w tym stuleciu
Nowe
Trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,4 nawiedziło w poniedziałek zachodnią Kolumbię i doprowadziło do ogłoszenia czerwonego alarmu w pięciu miastach. Do wtorku bilans wzrósł do co najmniej 132 zabitych, ponad 570 rannych i ponad 2700 zaginionych. Cali znalazło się wśród najbardziej zniszczonych miejsc. Władze podały tam ponad 85 ofiar śmiertelnych, setki rannych i co najmniej 40 zawalonych budynków, a strażacy, żołnierze i rodziny przekazywali beton z rąk do rąk w łańcuchach ratunkowych. W całym kraju władze naliczyły też około 1600 uszkodzonych lub zawalonych budynków. Siedem lotnisk wstrzymało pracę, gdy trzęsienie dotknęło Cali, Quibdo, Pereirę i okoliczne miejscowości.
Prezydent Abelardo de la Espriella pojechał do Quibdo i skierował na miejsce wojsko, policyjnych inżynierów, ratowników oraz psy poszukiwawcze. Rząd obiecał dopłaty do czynszu dla rodzin, których domy wymagają naprawy. Unia Europejska uruchomiła mapowanie satelitarne Copernicus i przeznaczyła 100 000 euro na pomoc doraźną w Chocó, a Stany Zjednoczone zapowiedziały 15,5 mln dolarów wsparcia. Przewodniczący Senatu Honorio Henríquez wezwał parlamentarzystów, by przekazali miesięczne wynagrodzenie.
„Kolumbia potrzebuje, byśmy byli zjednoczeni.”
Pierwsze 48 godzin po trzęsieniu ziemi często decyduje o tym, kto przeżyje pod gruzami, więc polityczny spór przyjdzie później. Na razie państwo kolumbijskie ma przed sobą najprostszy i najtrudniejszy test: odnaleźć żywych, zanim ziemia osiądzie w papierach.
Na podstawie relacji: Al Jazeera Online, Mediapart, EL PAÍS, France 24, RFI, RTVE.es