Wenezuela przeszukuje gruzy, a alerty w telefonach kupują sekundy
Nowe
Wenezuela przeszła od szoku do ratunkowej segregacji po tym, jak dwa trzęsienia ziemi, o magnitudzie 7,2 i 7,5, oddzielone od siebie zaledwie 39 sekundami, uderzyły na zachód od Caracas. Pełniąca obowiązki prezydenta Delcy Rodriguez podała, że potwierdzony bilans ofiar śmiertelnych wynosi 589, rannych jest 2980 osób, a ponad 50 000 zarejestrowano jako zaginione, podczas gdy uszkodzone szpitale i zamknięte lotnisko spowalniały napływ pomocy.
- 0 sekund7.2
- 39 sekund7.5
Ekipy ratunkowe wydobyły część ocalałych z zawalonych budynków, ale mieszkańcy kopali też gołymi rękami tam, gdzie nie dotarł sprzęt. Pierwsze 48 do 72 godzin pod gruzami ma największe znaczenie, a katastrofa uderzyła w kraj, którego usługi publiczne były już mocno nadwyrężone przez lata zapaści gospodarczej i emigracji.
Jedyny nowoczesny akcent łaski nadszedł z kieszeni i torebek. Tysiące telefonów z Androidem wysłały ostrzeżenia mniej więcej 30 do 35 sekund przed najsilniejszymi wstrząsami, zmieniając komercyjną sieć w prowizoryczny system bezpieczeństwa publicznego w kraju, który ma mniej niż 40 stacji sejsmicznych i nie ma krajowego systemu wczesnego ostrzegania. Patricia Aloy, współpracująca z ambasadą Włoch w Caracas, powiedziała, że alert pozwolił ludziom wyjść na ulicę, zanim nadszedł wstrząs.
„System Google'a zamienia telefony w mini-sejsmografy, wykorzystując ich wewnętrzny akcelerometr. Po wykryciu początkowych drgań masowych serwery obliczają epicentrum i wysyłają ostrzeżenie do urządzeń w okolicy, zanim nadejdzie niszcząca fala. Wczoraj stało się dokładnie tak: gdy tylko telefony dały sygnał, zeszliśmy na ulicę, tuż przed wstrząsem.”
Trzęsienie ziemi sprawdzi nie tylko zdolność do ratowania, lecz także to, czy kruche państwa potrafią pożyczyć odporność od prywatnej technologii, nie myląc jej z prawdziwym systemem publicznym.
Na podstawie relacji: Rzeczpospolita, TVP Info, rmf24.pl, NIEZALEZNA.PL, oko.press, Nasz Dziennik