Iran oferuje porozumienie w sprawie Ormuzu, Trump trzyma bombowce w rezerwie
Ciąg dalszy z porannego wydania.
Iran wykorzystał tydzień obrad ONZ w Nowym Jorku, by przedstawić siedmiodniowy plan ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz. Przed wojną tym szlakiem płynęła około jedna piąta światowych dostaw ropy i skroplonego gazu ziemnego. Abbas Araghchi, szef irańskiej dyplomacji, przekazał propozycję przez katarskich mediatorów. Zażądał od Waszyngtonu zniesienia blokady morskiej, odblokowania 12 mld dolarów zamrożonych aktywów, zawieszenia sankcji naftowych i przestrzegania regionalnego rozejmu obejmującego Liban. Zgodnie z harmonogramem regularny ruch morski miałby wrócić szóstego dnia, a bezpośrednie rozmowy nuklearne zaczęłyby się siódmego dnia.
Araghchi przedstawiał ofertę jako szybką dyplomację ze stoperem w ręku.
„Siedmiodniowy harmonogram ruszy, gdy tylko Stany Zjednoczone zaakceptują ten plan.”
Donald Trump publicznie nie odpowiedział, ale urzędnicy twierdzili, że prywatnie odrzucił plan i uznaje kolejne uderzenia po listopadowych wyborach uzupełniających za prawdopodobne. Opublikował też mapę, na której przemianował ten szlak na Cieśninę Trumpa, a tak zwykle nie studzi się sporów morskich. Teheran tymczasem zapowiada, że nie zrezygnuje ze wzbogacania uranu ani nie wywiezie zapasów uranu wzbogaconego do 60 proc. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej szacowała je na 440,9 kg, zanim izraelskie i amerykańskie uderzenia uszkodziły irańskie obiekty w czerwcu 2025 r.
To ważne, bo Ormuz jest dziś jednocześnie polem bitwy i wskaźnikiem inflacji, a każdy dzień zamknięcia przynosi obu stolicom więcej bólu i mniej miejsca na zejście z drabiny.
Na podstawie relacji: ANSA.it, Reuters, Deutsche Welle, Mediapart, The New York Times, Handelsblatt