
Peruwiański thriller wyborczy: Fujimori prowadzi różnicą 1300 głosów, decydujące głosy z zagranicy
Kandydatka prawicy Keiko Fujimori prowadziła różnicą około 1300 głosów nad lewicowcem Roberto Sánchezem, gdy zliczanie głosów zbliżało się do końca, a głosy oddane za granicą okazały się decydujące w głęboko spolaryzowanym kraju.
Liczenie głosów zmierza do fotofiniszu
Druga tura wyborów prezydenckich w Peru zawęziła się do marginesu cieńszego niż frekwencja w jednym okręgu. Według stanu na piątek, po przetworzeniu 98,3 procent protokołów wyborczych, Keiko Fujimori z konserwatywnej partii Fuerza Popular uzyskała 9 036 048 głosów wobec 9 034 743 głosów dla Roberto Sáncheza, co daje różnicę zaledwie 1303 głosów, według krajowego biura wyborczego ONPE. Inne zestawienia na podobnym etapie podawały różnicę na około 1200–1600 głosów. Wciąż do rozpatrzenia pozostaje dziewięć protokołów z odległego okręgu w Amazonii oraz ponad 1600 zakwestionowanych protokołów, które muszą zostać zweryfikowane przez specjalne sądy wyborcze – proces ten może potrwać tygodnie. Krajowa komisja wyborcza poinformowała, że ostateczny, zatwierdzony wynik jest mało prawdopodobny przed połową lipca.
- Odbywa się druga tura wyborów; wstępne wyniki wskazują na komfortowe prowadzenie Sáncheza.
- W nocy głosy z zagranicy po raz pierwszy wypychają Fujimori na prowadzenie.
- Fujimori prowadzi różnicą 1207 głosów (0,006%) przy przeliczeniu przekraczającym 98%.
- Różnica stabilizuje się na poziomie około 1300–1600 głosów; Sánchez domaga się pełnego przeliczenia.
- Krajowa komisja wyborcza spodziewa się opublikować zatwierdzony ostateczny wynik.
Głosy z zagranicy przechylają szalę
Decydujące przesunięcie nastąpiło dzięki głosom oddanym poza Peru. Sánchez wygrał w krajowych lokalach wyborczych stosunkiem 50,21 do 49,79 procent, ale Fujimori zdeklasowała go wśród emigrantów, zdobywając 63,42 procent głosów oddanych za granicą. Blisko 80 tysięcy netto głosów z zagranicy przechyliło szalę na jej korzyść w środę wieczorem, niwelując wcześniejsze prowadzenie Sáncheza. Tendencja ta jest szczególnie widoczna w Azji, gdzie poparcie dla Fujimori sięgnęło prawie 90 procent, oraz w Amerykach, gdzie zdobyła około dwóch trzecich głosów emigrantów. Tylko w Stanach Zjednoczonych, które zamieszkuje około jedna trzecia peruwiańskiej diaspory, zdobyła 76,55 procent oddanych głosów. Ponad 200 tysięcy głosów wciąż oczekujących na weryfikację koncentruje się w Limie i Callao, bastionach Fujimori, co sprawia, że powrót Sáncheza jest statystycznie mało prawdopodobny.
- Azja
- 90 %
- Ameryki
- 66.7 %
- Europa
- 56 %
Sánchez domaga się pełnego przeliczenia głosów
W obliczu znikającej szansy na zwycięstwo, lewicowy kandydat zaapelował do swojej rywalki o wspólne wystąpienie o wyczerpującą kontrolę całego procesu. „Poprośmy wspólnie instytucje wyborcze i obserwatorów międzynarodowych o dokładną rewizję, zwłaszcza w miejscach, gdzie istnieje domniemanie braku przejrzystości” – powiedział Sánchez na konferencji prasowej.
Jego partia zarzuca wzorce identycznych protokołów i systematyczne fałszowanie zapisów, a także podjęła kroki w celu unieważnienia około 2400 komisji wyborczych, w tym prawie 90 procent tych w Stanach Zjednoczonych. Obóz Fujimori również zakwestionował głosy, dążąc do unieważnienia około 7000 głosów w regionie górskim Puno.Poprośmy wspólnie instytucje wyborcze i obserwatorów międzynarodowych o dokładną rewizję, zwłaszcza w miejscach, gdzie istnieje domniemanie braku przejrzystości.
Reakcje i kolejne kroki
Fujimori przyjęła pojednawczy ton, gdy jej prowadzenie się umacniało. „Niezależnie od tego, kto wygra, jesteśmy gotowi do dialogu na temat kolejnej pięcioletniej kadencji” – powiedziała, dodając, że poczeka na oficjalne wyniki, zanim spróbuje rozmawiać z Sánchezem.
Na południu wyżynnym jednak atmosfera była napięta. Partia Sáncheza wezwała na piątek do wiecu w Limie w obronie głosów, a niektórzy lokalni analitycy obawiają się protestów przypominających te, które wstrząsnęły Peru w 2022 roku. Ministerstwo spraw zagranicznych potwierdziło, że wszystkie 119 urzędów konsularnych dostarczyło swoje protokoły wyborcze, zamykając fazę przyjmowania głosów z zagranicy. Kolejnym kamieniem milowym jest rozpoczęcie przesłuchań przez specjalne sądy wyborcze, począwszy od Lambayeque, podczas gdy Peru zmierza w kierunku ostatecznego wyniku.Niezależnie od tego, kto wygra, jesteśmy gotowi do dialogu na temat kolejnej pięcioletniej kadencji.
Nowa linia podziału politycznego
Druga tura wyborów w 2026 roku ujawniła nowy podział – między Peruwiańczykami, którzy zostali, a tymi, którzy wyjechali – który może przekształcić politykę kraju niezależnie od ostatecznego wyniku. Przy ogólnokrajowym marginesie tak wąskim, że zwycięskie głosy nie wypełniłyby stadionu World Cup, wybory postawiły głosy emigrantów pod mikroskopem. Analitycy zauważają, że wielu wyborców za granicą mieszka poza krajem od dziesięcioleci, a ich decydująca rola wywołała frustrację w regionach, gdzie zwyciężył Sánchez. W miarę jak oczekiwanie na prawną deklarację przeciąga się do lipca, kraj szykuje się zarówno na historyczną prezydenturę, jak i na rozliczenie z tym, co to znaczy być peruwiańskim wyborcą.

