
Sikorski i Sybiha spotykają się w Warszawie, gdy napięcia między Polską a Ukrainą narastają w związku z honorowaniem UPA
Ministrowie spraw zagranicznych Polski i Ukrainy spotkali się 3 lipca w Warszawie, a Kijów zaproponował pakiet antykryzysowy mający złagodzić napięcia wywołane uhonorowaniem UPA przez Ukrainę.
Tło kryzysu
Napięcia między Warszawą a Kijowem nasiliły się po tym, jak prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał jednostce wojskowej nazwę „Bohaterowie UPA” (Ukraińskiej Powstańczej Armii). W odpowiedzi prezydent Polski Karol Nawrocki cofnął Zełenskiemu Order Orła Białego, który ukraiński przywódca odesłał pocztą. Zełenski ogłosił następnie Narodowy Panteon Bohaterów, oświadczając, że „nikt nigdy nie będzie dyktował, jak żyć, co mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i których bohaterów szanować”. Nieoficjalne doniesienia sugerowały, że wśród uhonorowanych może znaleźć się Stepan Bandera, przywódca UPA, co pogłębiło rozłam.
Spotkanie w Warszawie
Ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha poprosił o spotkanie 3 lipca z wicepremierem i ministrem spraw zagranicznych RP Radosławem Sikorskim, jak podała PAP. Po rozmowach Sybiha opuścił miejsce spotkania bez rozmowy z dziennikarzami, a Sikorski na konferencji prasowej stwierdził, że „w tym przypadku bardziej niż kiedykolwiek dyplomacja przedkłada milczenie nad publiczne demonstracje”. Dodał, że „dyplomacja prowadzona jest na odpowiednich forach; wymaga ochłonięcia emocji, aby państwa pomyślały o swoich interesach”.
W tych relacjach są tacy, którzy grają na zdobywanie punktów politycznych. Często jest to dobre dla nich, ale złe dla stosunków polsko-ukraińskich. Prowadzimy cierpliwą pracę.
Propozycje i reakcje
Sybiha napisał później na X, że zaproponował pakiet antykryzysowy: konsultacje między ministerstwami spraw zagranicznych, spotkanie historyków II wojny światowej, którzy brali udział w Polsko-Ukraińskim Kongresie Historyków w maju, oraz apel do przywódców religijnych obu narodów o wykorzystanie ich autorytetu w dialogu dwustronnym. Podkreślił, że nazwanie jednostki nie miało wymiaru antypolskiego. „Szanujemy historię innych i oczekujemy takiego samego podejścia do naszej własnej historii i niepodległości od naszych partnerów” – napisał.
Historia nie wybaczy nam, jeśli zmarnowaliśmy tę szansę.
Obecny na spotkaniu wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki powiedział, że Polska wciąż oczekuje korekty decyzji o nazwaniu jednostki. „Niestety, mieliśmy dotychczas deklaracje. Po owocach ich poznacie, więc czekamy na czyny” – zauważył. Paweł Kowal, przewodniczący Rady ds. Współpracy z Ukrainą, wpadł w enigmatyczny ton: „Jan Paweł II czuwa nad stosunkami polsko-ukraińskimi, będzie dobrze”.
Opinia publiczna w Polsce
Opublikowany 4 lipca sondaż SW Research dla rp.pl wykazał, że blisko połowa respondentów uważa, iż to Ukraina odpowiada za eskalację, a co czwarty widzi winę po obu stronach. Badanie podkreśla presję polityczną w kraju, z jaką boryka się polski rząd, starając się rozwiązać kryzys.
Perspektywy
Obaj ministrowie zgodzili się, że konstruktywny dialog i prawda historyczna są kluczem do poprawy stosunków. Polskie MSZ podkreśliło postępy w kwestii ekshumacji polskich szczątków na Ukrainie oraz pozytywny efekt konferencji o odbudowie Ukrainy w Gdańsku. Sybiha podkreślił, że Ukraina toczy egzystencjalną walkę z Rosją, wspólnym wrogiem, i że Moskwa „cieszy się z każdego narastającego napięcia między dwoma najbliższymi sąsiadami”. Nacisk Sikorskiego na cichą dyplomację sugeruje, że Warszawa woli deeskalować za zamkniętymi drzwiami niż poprzez publiczne ultimata.


