Wygenerowane przez AI·Dowiedz się jak
© Do Rzeczy
Migracje·3 g. temu

Pakt migracyjny UE wchodzi w życie, Polska uzyskuje tymczasowe wyłączenie, opozycja zapowiada jego zerwanie

Nowy pakt migracyjny i azylowy Unii Europejskiej wszedł w życie 12 czerwca 2026 roku, wprowadzając obowiązkową solidarność. Polska uzyskała tymczasowe wyłączenie ze względu na presję na granicy z Białorusią i przyjęcie uchodźców z Ukrainy, ale rząd zapowiada, że nie wdroży przepisów zagrażających bezpieczeństwu narodowemu, a partie opozycyjne grożą całkowitym wycofaniem się z paktu.

Długo negocjowany unijny pakt migracyjny i azylowy stał się prawem we wszystkich państwach członkowskich w piątek, 12 czerwca 2026 roku. Ustanawia on stały mechanizm solidarnościowy, w ramach którego kraje muszą wybrać między przyjęciem relokowanych migrantów, wniesieniem wkładu finansowego w wysokości około 20 000 euro za każdą odmówioną osobę lub zapewnieniem alternatywnego wsparcia, takiego jak strażnicy graniczni czy ośrodki recepcyjne. Komisja Europejska ustaliła pulę solidarnościową na 2026 rok na 21 000 migrantów lub łącznie 420 milionów euro w równoważnych wpłatach.

Kluczowe etapy wprowadzenia unijnego paktu migracyjnego i reakcji Polski
  1. Unijny pakt migracyjny wchodzi w życie; Polska otrzymuje tymczasowe zwolnienie z obowiązkowej relokacji i składek finansowych na 2026 rok.
  2. Lider opozycji Przemysław Czarnek zapowiada jednostronne wypowiedzenie paktu, jeśli Prawo i Sprawiedliwość wróci do władzy.
  3. Upływa tymczasowe zwolnienie Polski z puli solidarnościowej; Warszawa musi ponownie złożyć wniosek na 2027 rok w ramach corocznej oceny.

Wyłączenie Polski i stanowisko rządu

Polska została uznana przez Komisję za znajdującą się pod znaczną presją migracyjną i została zwolniona z udziału w puli solidarnościowej do końca 2026 roku. Wyłączenie zostało zapewnione w drodze negocjacji prowadzonych przez ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego, koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka i wiceministra spraw wewnętrznych Macieja Duszczyka. Warszawa podkreśla, że nie wdroży żadnych przepisów, które mogłyby obniżyć bezpieczeństwo narodowe lub działać jak magnes na nielegalnych migrantów. Rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Karolina Gałecka, oświadczyła, że Polska „wdroży tylko te zasady, które wzmacniają ochronę granic, zaostrzają politykę migracyjną i zwiększają dostęp do danych w celu zwalczania nielegalnej migracji”. Wiceminister Duszczyk dodał, że Polska nie będzie stosować procedur granicznych na granicy z Białorusią i Rosją, argumentując, że mogłyby one zostać wykorzystane przez te reżimy do dalszej destabilizacji.

Oskarżenia opozycji o „szantaż” i „kłamstwa”

Reakcja partii opozycyjnych była natychmiastowa i ostra. Przemysław Czarnek, kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera, opublikował w serwisie X nagranie, w którym stwierdził, że pakt został zaprojektowany, aby „przerzucić odpowiedzialność za błędne decyzje polityków zachodnioeuropejskich na kraje takie jak Polska”. Oskarżył premiera Donalda Tuska o kłamstwo w sprawie wyłączenia Polski z paktu i obiecał: „Gdy Prawo i Sprawiedliwość wróci do władzy, Polska jednostronnie wypowie pakt migracyjny”.

eurowie Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik i Anna Bryłka argumentowały, że tymczasowe wyłączenie jest mylące. Zajączkowska-Hernik nazwała mechanizm „nie paktem migracyjnym, ale szantażem migracyjnym”, zauważając, że Komisja będzie co roku oceniać, czy utrzymać Polskę poza pulą solidarnościową. Ostrzegła, że narzędzie to może być wykorzystywane jako polityczna dźwignia podczas kampanii wyborczych. Bryłka podkreśliła, że Polska w pełni uczestniczy w pakcie i po prostu nie musi w tym roku wnosić wkładu finansowego. Zwróciła uwagę, że tylko Dania ma prawne wyłączenie, podczas gdy Węgry i Słowacja mają polityczne deklaracje nieuczestnictwa.

To nie jest pakt migracyjny, tylko szantaż migracyjny i trzeba to głośno mówić.

Ekspert: solidarność pomogła Polsce

Prof. Jan Brzozowski, kierownik Centrum Studiów Migracyjnych UJ, powiedział „Faktowi”, że narracja polityczna wokół paktu jest pełna mitów. Zauważył, że Polska przyjęła około miliona przymusowych migrantów z Ukrainy po pełnoskalowej inwazji Rosji, plus kolejny milion wcześniejszych migrantów ekonomicznych. W szczytowym momencie w marcu 2022 roku na terytorium Polski przebywało około 3,5 miliona Ukraińców. Gdyby UE nie aktywowała dyrektywy o ochronie tymczasowej i nie pozwoliła na swobodny przepływ w obrębie bloku, sama Polska musiałaby poradzić sobie z około trzema milionami ludzi, a nie jednym. „Tych dodatkowych przymusowych migrantów z Ukrainy przyjęły inne kraje UE, zwłaszcza Niemcy, zgodnie z zasadą solidarności” – powiedział.

Gdyby UE powiedziała nam „to wasz problem” i nie zastosowała zasady solidarności, moglibyśmy mieć teraz ogromne niepokoje społeczne i prawie trzy razy więcej przymusowych migrantów z Ukrainy.

Patrole społeczne i nieufność

W dniu wejścia paktu w życie Robert Bąkiewicz, lider Ruchu Obrony Granic, zwołał konferencję prasową w Słubicach na granicy polsko-niemieckiej. Powiedział, że jego grupa działa wzdłuż całej zachodniej granicy ze względu na zagrożenia związane z paktem. Bąkiewicz oświadczył, że nie ufa Donaldowi Tuskowi ani zapewnieniom UE, że w pierwszym roku działania mechanizmu solidarnościowego żadni migranci nie zostaną skierowani do Polski. Przypomniał incydenty z zeszłego roku, kiedy dziesiątki migrantów zostały zawrócone z Niemiec do Polski przez most w Słubicach i ostrzegł, że tymczasowe wytchnienie nie daje żadnej gwarancji na 2027 rok i później.

Nie ufamy Donaldowi Tuskowi ani Unii Europejskiej, która obecnie zapewnia nas, że w ramach mechanizmu solidarnościowego migranci nie będą kierowani do Polski.

Warszawa · Bruksela · Słubice

8 źródeł

Zapisz się na Pollar Weekly

Tydzień w newsach, w każdy piątek. Za darmo.

Za darmo. Bez śledzenia, bez reklam. Wypisz się w każdej chwili.

Więcej z: Polityka i gospodarka