
Madryt od 15 czerwca ogranicza kartę transportową wyłącznie do zameldowanych, opozycja mówi o wykluczeniu
Od poniedziałku rząd wspólnoty Madrytu będzie wymagał potwierdzenia zameldowania, aby wydać dofinansowaną kartę transportu publicznego, co wywołuje oskarżenia o ksenofobię i wykluczenie ze strony lewicowej opozycji.
Nowe ograniczenia
Region Madrytu, na czele z prezydent Isabel Díaz Ayuso, od 15 czerwca 2026 r. ogranicza wydawanie Tarjeta de Transporte Público Personal (TTP), miesięcznej karty komunikacji miejskiej w regionie, wyłącznie do osób zameldowanych w Madrycie lub w określonych gminach Kastylia-La Manchy i Kastylii i Leónu, z którymi istnieją odpowiednie umowy. Środek, opublikowany bez uprzedniego ostrzeżenia w Dzienniku Urzędowym Wspólnoty Madrytu 12 czerwca, dotyczy nowych kart i duplikatów; obecni posiadacze kart pozostają bez zmian. Rodziny wielodzietne nadal będą otrzymywać karty ze względów technologicznych.
Dziś, gdy system jest już w pełni skonsolidowany, to właściwy moment, aby go zastosować.
Uzasadnienie rządu
Regionalny rząd twierdzi, że po prostu egzekwuje ustawę z 2011 r., która stanowi, że dofinansowane ze środków publicznych abonamenty transportowe powinny przysługiwać mieszkańcom Madrytu lub społecznościom objętym umowami międzyregionalnymi. Środek został odroczony z powodu ograniczeń technologicznych, stopniowego wdrażania systemu, a później pandemii. Ministerstwo transportu podkreśla, że 94% finansowania transportu publicznego pochodzi z Madrytu i jego gmin, więc dotacje powinny trafiać do osób płacących podatki lokalnie. Szacowany wpływ wynosi 3,4% użytkowników i nie ma charakteru retroaktywnego.
- Ustawa Consorcio Regional de Transportes stanowi, że dofinansowane ze środków publicznych abonamenty transportowe powinny przysługiwać mieszkańcom Madrytu lub regionów objętych umowami.
- Wdrożenie odroczone z powodu ograniczeń technologicznych i późniejszej pandemii.
- Dziennik Urzędowy publikuje nowe instrukcje ograniczające wydawanie TTP do zameldowanych od 15 czerwca.
- Środek wchodzi w życie; nowe i duplikaty kart tylko dla zameldowanych; istniejące karty pozostają ważne, rodziny wielodzietne zwolnione.
Reakcja opozycji
Ogłoszenie spotkało się z natychmiastową krytyką. Mónica García, liderka Más Madrid i hiszpańska minister zdrowia, stwierdziła, że polityka ta stawia przeszkody studentom i pracownikom, jednocześnie utrzymując ulgi podatkowe dla ultrabogatych.
stawia więcej barier tym, którzy przyjeżdżają się uczyć lub pracować, utrzymując jednocześnie ulgi podatkowe dla ultrabogatych i funduszy sępich.
Manuel Bergerot, rzecznik Más Madrid w regionalnym zgromadzeniu, nazwał to „ukrytym priorytetem narodowym”. Óscar López, lider PSOE-M i hiszpański minister transformacji cyfrowej, określił ten ruch jako rasistowski i wykluczający, twierdząc, że gdy tylko papież opuścił Madryt, rząd pospieszył z wprowadzeniem ograniczeń.
Rządzą tylko po to, by utrudniać ludziom życie, zawsze wybierając najsłabszych. Gdy tylko papież opuścił Madryt, wykorzystali okazję, by ogłosić nowy, rasistowski i wykluczający środek.
Studenci i grupy dotknięte
Studenci z innych regionów Hiszpanii, szczególnie z Wysp Kanaryjskich, należą do najbardziej poszkodowanych. Senator Marta Saavedra (PSOE, Canarias) powiedziała, że wymóg ten pozbawia kanaryjskich studenta karty, na której polegają.
Priorytet narodowy, regionalne wykluczenie.
Ayoze Corujo, sekretarz organizacyjny Nueva Canarias, podkreślił, że karta jest niezbędna do studiowania w drogim mieście i do niedrogiego powrotu do domu.
Wiem, co to znaczy studiować w Madrycie. Zarówno karta transportowa, jak i zniżka dla kanaryjskich mieszkańców są niezbędne. Pierwsza pozwala poruszać się po bardzo drogim regionie; druga pozwala wrócić do domu po rozsądnej cenie.
Bez karty dotknięci użytkownicy tracą miesięczną stawkę ryczałtową (10–79 euro w zależności od wieku i strefy) i muszą płacić 7,30 euro za bilet na 10 przejazdów, co stanowi gwałtowny wzrost kosztów.
Kontekst polityczny
Ruch ten wpisuje się w szerszą strategię „priorytetu narodowego” promowaną przez skrajnie prawicową partię Vox i już stosowaną w Estremadurze, Aragonii i Kastylii i Leónie. Krytycy łączą go z toczącą się debatą na temat regularizacji imigrantów oraz z dążeniem do faworyzowania stałych mieszkańców kosztem nowo przybyłych, nawet jeśli ci legalnie mieszkają i pracują w Madrycie.


