Izraelskie myśliwce poderwane po fałszywym alarmie o porwaniu na pokładzie lotu LOT z Warszawy do Tel Awiwu
Sygnał o porwaniu przypadkowo wysłany przez załogę lotu LO155 LOT z Warszawy do Tel Awiwu we wtorek skłonił Izrael do poderwania dwóch myśliwców i skierowania samolotu do Burgas w Bułgarii.
Przegląd zdarzenia
Lot LO155, obsługiwany przez bułgarskiego przewoźnika Electra Airways samolotem Airbus A320 na zlecenie Polskich Linii Lotniczych LOT, wystartował z warszawskiego Lotniska Chopina o godzinie 10:30 czasu lokalnego 30 czerwca. Będąc w przestrzeni powietrznej Turcji, załoga zgłosiła alarm o porwaniu. Komunikat został później odwołany podczas komunikacji z kontrolą ruchu lotniczego.
Podczas lotu LO155 z Warszawy do Tel Awiwu, obsługiwanego przez Airbusa A320 Electra Airways, załoga zgłosiła sytuację awaryjną. Zgłoszenie zostało odwołane w trakcie dalszej korespondencji z kontrolą ruchu lotniczego.
Reakcja izraelskiego wojska
Po alarmie kontakt z samolotem został na krótko utracony. Siły Obronne Izraela poderwały dwa myśliwce, traktując zdarzenie jako potencjalne porwanie. Łączność została przywrócona, a wojsko poinformowało później, że incydent został zakończony.
Przekierowanie i przyczyna
Samolot leciał w kierunku Cypru, ale odmówiono mu zgody na lądowanie. LOT poinformował, że ze względu na ograniczenia czasu pracy załogi podjęto decyzję o skierowaniu samolotu na lotnisko macierzyste Electra Airways w Burgas w Bułgarii. Rzecznik LOT Krzysztof Moczulski przypisał fałszywy alarm nieprawidłowemu ustawieniu transpondera. Wcześniejsze doniesienia izraelskich mediów wskazywały, że pilot przypadkowo nacisnął przycisk wysyłający sygnał o porwaniu, a następnie poinformował kontrolerów o pomyłce.
Ze względu na ograniczenia czasu pracy załogi podjęto decyzję o skierowaniu samolotu na lotnisko macierzyste Electra Airways w Burgas.
Śledztwo
Izrael ogłosił natychmiastowe śledztwo w sprawie tego, co nazwał nietypowym i niebezpiecznym incydentem. Nie zgłoszono żadnych obrażeń wśród pasażerów ani załogi.


