
Wojna USA z Iranem kosztuje 37,5 mld dolarów, ceny ropy rosną do 100 dolarów, a konflikt obciąża kampanię przed wyborami uzupełniającymi
Na trzy i pół miesiąca przed wyborami wojna w Iranie stała się politycznym obciążeniem dla Republikanów. Sondaże wskazują na spadek poparcia nawet wśród zwolenników Donalda Trumpa, a Demokraci wykorzystują wzrost cen ropy do 100 dolarów oraz koszty operacji wynoszące 37,5 mld dolarów.
Wojna bez końca
Stany Zjednoczone wznowiły operacje wojskowe przeciwko Iranowi 14 lipca, zaledwie miesiąc po podpisaniu zawieszenia broni na warunkach powszechnie uznawanych za korzystne dla Teheranu. Administracja Trumpa przedstawiła niewiele wyjaśnień dotyczących wznowienia kampanii, a „The Washington Post” donosi, że amerykański wywiad wątpi, by nowe ataki zmusiły Iran do zmiany kursu. W ramach zmiany taktycznej Pentagon przeniósł bazy z Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kataru i Arabii Saudyjskiej do Jordanii, Kuwejtu i Bahrajnu, krajów o dłuższej historii wrogości wobec Iranu. Przegrupowanie nie zapobiegło jednak śmiertelnemu atakowi: w weekend 19–20 lipca irańskie pociski uderzyły w bazę w Jordanii, zabijając trzech amerykańskich żołnierzy i niszcząc sprzęt lotniczy.
To tylko potyczka.
Prezydent Trump waha się między bagatelizowaniem konfliktu a groźbami eskalacji. Podczas wiecu w Atlancie 22 lipca nazwał wojnę „potyczką”. Dzień później stwierdził, że rozważa przeprowadzenie „masowego ataku”. Koszty ekonomiczne rosną. 21 lipca sekretarz obrony Pete Hegseth oszacował koszt wojny na 37,5 mld dolarów, a administracja wystąpiła o kolejne miliardy. 23 lipca światowe ceny ropy osiągnęły 100 dolarów za baryłkę po raz pierwszy od maja, co częściowo wynika z zamknięcia przez Iran Cieśniny Ormuz w początkowych fazach walk.
- Podpisano zawieszenie broni na warunkach korzystnych dla Iranu, co wstrzymało konflikt
- Stany Zjednoczone wznawiają operacje wojskowe przeciwko Iranowi
- Irańskie pociski zabijają trzech amerykańskich żołnierzy w bazie w Jordanii
- Sekretarz obrony Hegseth szacuje koszt wojny na 37,5 mld dolarów
- Światowe ceny ropy osiągają 100 dolarów za baryłkę po raz pierwszy od maja
- Stany Zjednoczone i Iran wymieniają nowe ataki w regionie
Skutki polityczne
Poparcie społeczne dla wojny gwałtownie spadło. Sondaż „Washington Post” i Ipsos opublikowany w połowie lipca wykazał, że tylko 29 procent Amerykanów popiera sposób, w jaki Trump prowadzi konflikt. Inne badanie Politico pokazało, że entuzjazm wyborców identyfikujących się z ruchem MAGA wobec kontynuowania wojny spadł między majem a połową lipca o 13 punktów procentowych, z połowy do 37 procent.
Administracja miała nadzieję, że będzie to szybka i zdecydowana operacja, a wyraźnie widać, że się przeciąga. To obciążenie dla partii.
Spiker Mike Johnson podkreślił pilność sytuacji w Kongresie: „Musimy to zakończyć” – powiedział w tym tygodniu. Republikanie z Izby Reprezentantów opuścili Waszyngton 23 lipca, udając się na pięciotygodniową przerwę sierpniową, świadomi gniewu wyborców z powodu wysokich cen paliw i nieograniczonego zaangażowania militarnego.
Ofensywa Demokratów
Demokraci zamierzają uczynić wojnę głównym punktem swojego przekazu wyborczego, łącząc ją bezpośrednio z kosztami życia. Lider mniejszości w Izbie Reprezentantów Hakeem Jeffries stwierdził, że Republikanie „zawiedli naród amerykański” i ogłosił nową inicjatywę dotyczącą przystępności cenowej. W Maine grupa demokratyczna Majority Forward wydała już ponad 1,5 mln dolarów na reklamy wiążące konflikt z rosnącymi kosztami w kraju. Strategia ta odzwierciedla szersze dążenie do przedstawienia wojny jako obciążenia dla budżetów domowych, gdzie cena ropy na poziomie 100 dolarów stanowi codzienne przypomnienie.
Reakcja Republikanów
Lider większości Steve Scalise przyznał, że temat Iranu „z pewnością pojawi się” podczas przerwy wakacyjnej, obok kwestii kosztów życia i bezpieczeństwa granic. Niektórzy członkowie próbowali podkreślać sukcesy legislacyjne: Izba sfinansowała rząd do 4 grudnia, przyjęła projekt budżetu o wartości 95 mld dolarów oraz uchwaliła roczną ustawę o polityce obronnej. „Mamy plan na jesień” – powiedział reprezentant Mike Flood. Jednak te ustawy mają niepewną przyszłość w Senacie. Reprezentant Marlin Stutzman ocenił szanse na przyjęcie rezolucji budżetowej przez Senat na „50/50 i nie jestem optymistą”. Jeden z Republikanów z Izby Reprezentantów, wypowiadający się anonimowo, podsumował nastroje: „Mamy mnóstwo pracy do wykonania, to jasne”.


