Lorena Wiebes wygrywa pierwszy etap Tour de France Femmes w Lozannie i zakłada żółtą koszulkę
Po dyskwalifikacji w Giro d'Italia za zbyt lekki rower, Lorena Wiebes przekuła rozczarowanie w sukces, wygrywając pierwszy etap Tour de France Femmes w Lozannie i zdobywając żółtą koszulkę liderki.
Etap
Piąta edycja Tour de France Femmes rozpoczęła się w sobotę 138-kilometrową pętlą ze startem i metą w Lozannie. Trasa obejmowała cztery kategoryzowane podjazdy, w tym finał na Côte Saint-François, wzniesienie czwartej kategorii z odcinkami o nachyleniu przekraczającym 10 procent. Lorena Wiebes z zespołu SD Worx-Protime okazała się najsilniejsza na końcowym podjeździe, rozpoczynając sprint wcześniej i utrzymując przewagę nad reprezentantką Mauritiusa Kim Le Court oraz zwyciężczynią klasyfikacji generalnej z 2023 roku, Demi Vollering. Zwycięstwo zapewniło jej żółtą koszulkę liderki, zieloną koszulkę punktową oraz 131. zawodowe zwycięstwo w karierze.
Szwajcarki Noemi Rüegg i Marlen Reusser zajęły odpowiednio piąte i dziesiąte miejsce. Reusser zaliczyła upadek około 21 kilometrów przed metą, gdy jej koleżanka z zespołu Movistar straciła przyczepność na zakręcie, jednak szybko wróciła do peletonu i nie straciła czasu w klasyfikacji generalnej.
Dyskwalifikacja z Giro jako motywacja
Wiebes przystąpiła do wyścigu z bagażem dyskwalifikacji z Giro d'Italia Donne pod koniec maja. Po wygraniu etapu otwarcia, jej rower został zważony przez sędziów UCI i ważył 6,78 kg, czyli o 20 gramów mniej od wymaganego minimum 6,8 kg. Została pozbawiona wyniku i różowej koszulki. Zespół SD Worx-Protime wciąż odwołuje się od tej decyzji, jednak Wiebes potraktowała to zdarzenie jako motywację treningową.
Oczywiście, to dodało ognia. A ludzie, którzy mówią, że nie radzę sobie na takich finiszach, zawsze dają mi dodatkową motywację.
Dyrektor zespołu Danny Stam dostrzegł ten efekt. „Chciała naprawić całą tę sytuację” – powiedział przed etapem, dodając, że mentalność sprintera sprawia, iż w takich momentach stają się oni „nieco bardziej źli i waleczni”.
Przebieg wyścigu
Etap był dynamiczny od samego początku. Zespół FDJ-Suez narzucił tempo na wczesnych podjazdach, co wyeliminowało czyste sprinterki, w tym Charlotte Kool, która wcześniej wygrała lotną premię z peletonu. Na lotnej premii po 73 kilometrach Idoia Eraso zdobyła punkty bez walki z czteroosobowej ucieczki. Później Lotte Kopecky znalazła się wśród zawodniczek, które straciły kontakt na podjeździe.
- Start 1. etapu w Lozannie
- Idoia Eraso wygrywa lotną premię
- Marlen Reusser upada, ale szybko wraca do peletonu
- Demi Vollering atakuje na Côte Saint-François, Wiebes podąża za nią
- Lorena Wiebes wygrywa etap i zakłada żółtą koszulkę
Na finałowym podjeździe Côte Saint-François tempo dyktowała Kim Le Court, zanim Demi Vollering zaatakowała na ostatnim kilometrze. Wiebes utrzymała się w grupie i, jak sama przyznała, znalazła lukę, by rozpocząć sprint. „To przyszło z mojego małego palca u nogi” – powiedziała. Nikt nie był w stanie dorównać jej przyspieszeniu.
Jestem bardzo dumna, że mogę nosić tę koszulkę i być może wygrać jutro w żółtym, to byłoby naprawdę wspaniałe.
Co dalej
Tour pozostaje w Szwajcarii na niedzielny drugi etap, 148-kilometrową trasę z Aigle do Genewy. Na profilu trasy znajduje się pięć skategoryzowanych podjazdów trzeciej i czwartej kategorii, jednak ostatnie 50 kilometrów jest niemal płaskie, co sprzyja masowemu sprintowi. Wiebes, jadąca już w żółtej i zielonej koszulce, jest główną faworytką. Dodała, że drugim celem zespołu jest wysoka pozycja w klasyfikacji generalnej Anny van der Breggen. Wyścig potrwa jeszcze siedem etapów i zakończy się w Nicei w przyszłą niedzielę.

