Widzew Łódź remisuje z Motorem Lublin 2:2 w meczu otwarcia Ekstraklasy, powrót Karola Świderskiego po 7 latach
Cztery gole i 17 256 kibiców na trybunach uświetniło pierwszy mecz sezonu 2026/27 PKO BP Ekstraklasy na stadionie przy al. Piłsudskiego, gdzie gospodarze dwukrotnie tracili prowadzenie, kończąc spotkanie z Motorem Lublin podziałem punktów.
Dramaturgia w pierwszej połowie
Widzew Łódź i Motor Lublin rozpoczęły sezon 2026/27 PKO BP Ekstraklasy od emocjonującego remisu 2:2 w niedzielnym spotkaniu przy al. Piłsudskiego. Goście objęli prowadzenie w 13. minucie, gdy Sebastian Bergier niefortunnie skierował piłkę głową do własnej bramki, nie dając szans bramkarzowi Bartłomiejowi Drągowskiemu. Prowadzenie przyjezdnych trwało zaledwie siedem minut, ponieważ Mariusz Fornalczyk wyrównał strzałem głową z bliskiej odległości po składnej akcji prawą stroną z udziałem Frana Alvareza i Ángela Baeny.
Miałem być w tym miejscu i wykończyć tę akcję. Cieszę się, że się udało.
Widzew wyszedł na prowadzenie w 28. minucie, gdy sędzia Paweł Raczkowski po konsultacji z systemem VAR podyktował rzut karny za zagranie ręką Mateusza Łęgowskiego. Bergier wykorzystał jedenastkę, częściowo rehabilitując się za wcześniejszego gola samobójczego. Łęgowski kwestionował decyzję w przerwie, mówiąc stacji Canal+ Sport, że piłka najpierw trafiła w jego kolano, a dopiero potem w rękę. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 2:1 po ośmiu minutach doliczonego czasu gry, spowodowanego częściowo przerwą w meczu wywołaną użyciem pirotechniki przez kibiców.
Wyrównanie po przerwie i niewykorzystane okazje
Motor rozpoczął drugą połowę z dużą energią i wyrównał już po czterech minutach. Mbaye Ndiaye przejął podanie Karola Czubaka i po wcześniejszej nieudanej próbie w sytuacji sam na sam, oddał precyzyjny strzał z dystansu, który po odbiciu się od słupka wpadł do bramki Drągowskiego. Senegalski pomocnik wcześniej zmarnował dogodną okazję tuż po drugim golu dla Widzewa, posyłając piłkę nad poprzeczką.
Motor, który latem przeszedł gruntowną przebudowę składu, zyskał pewność siebie po wyrównaniu i dążył do zdobycia kompletu punktów. Obrona Widzewa wyglądała na coraz bardziej niepewną, a gospodarze mieli szczęście, gdy w końcówce meczu strzał zawodnika Motoru trafił w słupek. Z drugiej strony boiska próby Alvareza i Fornalczyka nie zdołały pokonać Mihaia Popy w bramce Motoru.
- Sebastian Bergier strzela gola samobójczego; Motor prowadzi 1:0
- Mariusz Fornalczyk wyrównuje na 1:1
- Bergier wykorzystuje rzut karny po analizie VAR; Widzew prowadzi 2:1
- Mbaye Ndiaye wyrównuje strzałem z dystansu; 2:2
- Karol Świderski wchodzi na boisko, wracając do Ekstraklasy po 7 latach
Długo wyczekiwany powrót Świderskiego
- minuta przyniosła moment, na który czekało wielu kibiców na stadionie: Karol Świderski wszedł na boisko w miejsce Baeny. 29-letni reprezentant Polski po raz ostatni wystąpił w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce 21 grudnia 2018 roku w barwach Jagiellonii Białystok, zdobywając bramkę w zremisowanym 1:1 meczu z Piastem Gliwice. Od tego czasu grał dla Charlotte FC, Hellas Werona, PAOK Saloniki oraz Panathinaikosu Ateny, notując 51 występów w seniorskiej kadrze Polski. Trener Widzewa Aleksandar Vuković zdecydował się posadzić go na ławce rezerwowych.
Motor również wystawił wracającego do kraju reprezentanta Polski. Bartosz Bereszyński, mający na koncie 59 występów w drużynie narodowej, rozpoczął mecz w podstawowym składzie i grał do 83. minuty, kiedy to został zmieniony przez Plavoticia. Prawy obrońca wrócił do polskiej ligi po niemal dekadzie gry za granicą.
Atmosfera i kolejne mecze
Frekwencja na poziomie 17 256 widzów zapewniła żywiołową atmosferę, której dopełnieniem była oprawa przedmeczowa z motywem feniksa, symbolizująca nadzieje Widzewa na odrodzenie w nowym sezonie. Mimo remisu kibice głośno dopingowali swój zespół aż do ostatniego gwizdka.
Widzew w drugiej kolejce uda się na mecz do Wisły Płock, natomiast Motor podejmie w Lublinie Jagiellonię Białystok. Obie drużyny potraktują ten punkt jako punkt wyjścia: Widzew, kandydat do gry w europejskich pucharach, będzie żałował straconych punktów na własnym stadionie, natomiast Motor, przebudowany latem, może czerpać optymizm z wyniku wyjazdowego przeciwko wyżej notowanemu rywalowi.


