Dwie osoby nie żyją, dwie ranne po uderzeniu samochodu w latarnię z dużą prędkością w Sosnowcu
Pędzący samochód, w którym podróżowały cztery osoby, stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w słup oświetleniowy na ulicy 3 Maja w Sosnowcu około północy z 17 na 18 czerwca, zabijając na miejscu kierowcę i jednego pasażera.
Samochód osobowy został rozerwany na strzępy po uderzeniu w przydrożny słup oświetleniowy w południowopolskim mieście Sosnowiec. Do wypadku doszło około północy z 17 na 18 czerwca 2026 roku.
Co się wydarzyło
Wszyscy czterej pasażerowie jechali ulicą 3 Maja, gdy kierowca, jadąc – według relacji – z nadmierną prędkością, stracił panowanie nad pojazdem. Samochód zjechał z drogi i z ogromną siłą uderzył w słup oświetleniowy.
Wstępne ustalenia funkcjonariuszy na miejscu zdarzenia wskazują, że około północy kierowca samochodu, z uwagi na prędkość niedostosowaną do warunków, stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w słup oświetleniowy.
Siła uderzenia była tak duża, że auto zostało przecięte na pół, jedna część pozostała przy słupie, a druga wylądowała w pobliżu. Świadkowie opisywali pojazd jako całkowicie zniszczony.
Ofiary
Kierowca i jeden pasażer zginęli na miejscu. Służby ratunkowe stwierdziły ich zgon po przybyciu.
Po przybyciu ratownicy zastali cztery ofiary. Po segregacji medycznej dwie zostały zakwalifikowane jako czarne – zmarły na miejscu w wyniku odniesionych obrażeń. Pozostałe dwie zakwalifikowano jako czerwone i wymagały natychmiastowego transportu do szpitali.
Dwóch ocalałych pasażerów przewieziono do szpitala. Jeden pozostawał w stanie ciężkim, drugi odniósł obrażenia nogi.
Akcja ratownicza i śledztwo
Na miejsce skierowano wiele jednostek: straż pożarną, zespoły ratownictwa medycznego i policję. Ich bezpośrednie zadania obejmowały zabezpieczenie terenu, wydobycie rannych z wraku oraz udzielenie pierwszej pomocy. Policjanci technicy przez kilka godzin pod nadzorem prokuratora zabezpieczali ślady, które posłużą do rekonstrukcji dokładnego przebiegu zdarzeń.
Przyczyna i reakcja
Policja Śląska podała, że głównym czynnikiem była prędkość. Wydała oświadczenie, w którym nazwała wypadek „tragicznym przypomnieniem o poważnych konsekwencjach, jakie mogą nieść ze sobą zdarzenia drogowe” i zaapelowała o ostrożność. Ogłoszono także czarny alert dla ruchu w okolicy. Śledztwo trwa.

