
Poseł Janusz Kowalski oskarżony o użycie karty do głosowania kolegi podczas obrad Sejmu, prokuratura wszczyna postępowanie
Podczas piątkowych obrad Sejmu minister Krzysztof Paszyk oskarżył niezależnego posła Janusza Kowalskiego o zabranie i użycie karty do głosowania posła Jarosława Rzepy. Kowalski przyznał się do błędu, a warszawska prokuratura wszczęła postępowanie sprawdzające.
Oskarżenie
3 lipca 2026 roku, podczas 61. posiedzenia Sejmu, doszło do gorącej wymiany zdań po tym, jak Krzysztof Paszyk, minister rozwoju i technologii oraz szef klubu parlamentarnego PSL, zabrał głos z mównicy, by postawić poważny zarzut. Stwierdził, że niezależny poseł Janusz Kowalski zabrał kartę do głosowania należącą do Jarosława Rzepy, posła PSL, a następnie użył jej do oddania głosów.
Właśnie popełniono poważne przestępstwo na tej sali. Poseł Janusz Kowalski nie tylko pozbawił posła Jarosława Rzepę jego karty, ale także podejrzewamy, że użył tej karty do głosowania. Dlatego zgłaszam tę sprawę.
Paszyk ogłosił, że jego klub złoży zawiadomienie do prokuratury i skieruje sprawę do sejmowej Komisji Etyki. Incydent miał miejsce podczas głosowań nad poprawkami do rządowego projektu ustawy o osobistych rachunkach inwestycyjnych, choć posiedzenie dotyczyło także inwestycji w energetykę jądrową oraz zakazu używania telefonów komórkowych w szkołach od 1 września 2026 roku.
Reakcja Kowalskiego
Janusz Kowalski podszedł do mównicy natychmiast po oskarżeniu, ale marszałek Włodzimierz Czarzasty początkowo odmówił mu udzielenia głosu. Później Kowalski mógł zabrać głos i nie zaprzeczył faktom. Opisał zdarzenie jako zwykłą pomyłkę.
Formalnie zgłaszam, że w głosowaniach nr 9 i 10 omyłkowo użyłem innej karty niż moja. Czasami tak się zdarza.
Kowalski zażądał ponownego głosowania na podstawie art. 189 regulaminu Sejmu, jeśli pozostaną jakiekolwiek wątpliwości. Później opublikował w mediach społecznościowych list skierowany do marszałka, powtarzając prośbę o reasumpcję i wyjaśniając, że był przekonany, iż bierze swoją własną kartę, gdy opuszczał miejsce, aby złożyć formalny wniosek.
Interwencja prokuratury
Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście potwierdziła tego samego dnia, że prowadzi czynności sprawdzające dotyczące użycia karty do głosowania innego posła podczas obrad Sejmu. Postępowanie opiera się na art. 231 §1 Kodeksu karnego, który dotyczy nadużycia władzy przez funkcjonariusza publicznego.
Marszałek Czarzasty zwrócił się do sali po wystąpieniu Kowalskiego, ostrzegając, że będą konsekwencje.
Panie pośle, konsekwencje w tej sprawie wyciągną odpowiednie służby, a być może prokuratura.
Kontekst polityczny
Janusz Kowalski jest posłem niezależnym od końca kwietnia 2026 roku, kiedy opuścił klub parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości (PiS), powołując się na lokalne układy polityczne, których nie mógł dłużej tolerować. Incydent z kartą do głosowania wywołał natychmiastowe reakcje innych posłów. Adrian Witczak z Koalicji Obywatelskiej napisał na X, że sprawa wymaga wyjaśnienia i oceny zarówno pod kątem proceduralnym, jak i ewentualnej odpowiedzialności karnej. Roman Giertych również skomentował sprawę, choć jego uwagi nie zostały szczegółowo opisane w relacji z posiedzenia.
Głosowanie, o które chodzi, objęło 421 posłów. Głosowanie nr 9 dotyczyło wniosku o przerwę w obradach, który Sejm ostatecznie odrzucił.
- Krzysztof Paszyk oskarża Janusza Kowalskiego z mównicy sejmowej o zabranie i użycie karty do głosowania posła Jarosława Rzepy.
- Kowalski przyznaje się do użycia niewłaściwej karty w głosowaniach 9 i 10, nazywa to błędem i wnioskuje o ponowne głosowanie.
- Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście potwierdza czynności sprawdzające na podstawie art. 231 §1 Kodeksu karnego.
- Marszałek Włodzimierz Czarzasty ostrzega, że konsekwencje wyciągną odpowiednie służby, a być może prokuratura.

