
Mauro Schmid pokonuje Harolda Tejadę w sprincie, wygrywając 13. etap Tour de France; Tom Pidcock awansuje na czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej
Szwajcarski kolarz Mauro Schmid minimalnie pokonał Harolda Tejadę w sprincie dwóch kolarzy w Belfort, podczas gdy Brytyjczyk Tom Pidcock zajął trzecie miejsce i awansował o sześć pozycji na czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej, tracąc 4:15 do żółtej koszulki Tadeja Pogacara.
Etap 13: Dole do Belfort
Najdłuższy etap 113. Tour de France, 205,8 km z Dole do Belfort, przyniósł masową ucieczkę 57 kolarzy, która utrzymała się do mety. Mauro Schmid (Jayco AlUla) i Harold Tejada (XDS-Astana) zaatakowali na zjeździe z góry pierwszej kategorii Ballon d'Alsace na 16 km przed metą i odparli pościg. Schmid wygrał sprint dwóch kolarzy w czasie 4:06.58, a Tom Pidcock (Pinarello Q36.5) poprowadził grupę siedmiu kolarzy na metę 2 sekundy później.
Dużo myślałem o zeszłym roku w Tuluzie, kiedy przegrałem w podobnych okolicznościach z Abrahamsenem.
Przełom Schmida
26-letni Schmid odniósł największe zwycięstwo w karierze i pierwsze etapowe zwycięstwo Szwajcarii w Tour de France od czasów Marca Hirschiego w 2020 roku. Wygrał już wcześniej etapy Giro d'Italia (2021) i miał udaną wiosnę z drugimi miejscami w Tour Down Under i Flèche Wallonne. Na finiszu zmagał się ze skurczami, ale nie odpuścił.
Zaczynały mi się skurcze, nie chciałem stracić szansy. Prawie nie oglądałem się za siebie. Chodziło bardziej o zarządzanie energią, żeby zostało mi coś na koniec.
Kolega z Jayco AlUla, Michael Matthews, który zajął 13. miejsce, nazwał Schmida "jak szwajcarski zegarek, zawsze punktualny".
- Peloton wyrusza na najdłuższy etap Tour de France 2026, 205,8 km.
- Grupa 57 kolarzy ucieka, w tym Schmid, Tejada i Pidcock.
- Ucieczka atakuje 9-kilometrowy podjazd pierwszej kategorii; Pidcock atakuje, ale nie może zgubić Schmida i Tejady.
- Schmid i Tejada atakują na zjeździe i budują przewagę.
- Schmid pokonuje Tejadę w sprincie, wygrywając; Pidcock prowadzi grupę pościgową na metę 2 sekundy później.
Pidcock awansuje na czwarte
Pidcock rozpoczął dzień ze stratą 7:43 do trzeciego Remco Evenepoela. Dzięki dostaniu się do ucieczki i zajęciu trzeciego miejsca zyskał ponad siedem minut na peleton, awansując z 10. na czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej, tracąc obecnie tylko 9 sekund do Evenepoela i 4:15 do lidera wyścigu Tadeja Pogacara.
Zawsze celem było dostanie się do ucieczki. Myślę, że wyszło idealnie. Celowałem też w zwycięstwo etapowe, ale na końcu było trudno bez kolegów. Nie mogę być jednak rozczarowany.
Menedżer zespołu Doug Ryder pochwalił przejazd.
Tom był genialny... cały zespół jechał świetnie, zaangażowanie w dostanie się do ucieczki było niesamowite. Tom jest wojownikiem i naprawdę odwrócił losy wyścigu, czyniąc go ekscytującym.
Klasyfikacja generalna bez zmian na czele
Pogacar (UAE Team Emirates-XRG) finiszował w peletonie ponad siedem minut za ucieczką, zachowując przewagę 3:36 nad Jonasem Vingegaardem (Visma-Lease a Bike). Evenepoel (Red Bull-BORA-hansgrohe) pozostaje trzeci ze stratą 4:06. Mads Pedersen (Lidl-Trek) utrzymał zieloną koszulkę, mając 41 punktów przewagi nad Jasperem Philipsenem.
Pogoń Pogacara za rekordem
27-letni Pogacar zbliża się do piątego tytułu Tour de France, co zrównałoby go z rekordem Jacques'a Anquetila, Eddy'ego Merckxa, Bernarda Hinaulta i Miguela Indurain. Zapytany o odebrane Lance'owi Armstrongowi siedem zwycięstw, uchylił się od odpowiedzi.
Dostałem to pytanie rano. Nic nie mogę powiedzieć. Nie gonię za rekordami, chcę tylko ukończyć ten Tour z żółtą koszulką w Paryżu. To jest główny cel.
Co dalej
- etap w sobotę wiedzie na dystansie 155,3 km z Miluzy do Le Markstein i obejmuje trzy podjazdy pierwszej kategorii, z czego ostatni znajduje się niecałe 6 km przed metą. Oczekuje się, że będzie to znaczący test dla kandydatów do klasyfikacji generalnej.


