
Prokuratura w Monachium wskazuje sprawcę podpalenia domu starców z 1970 roku. To nieżyjący już neonazista
Monachijska prokuratura zidentyfikowała Bernda V., nieżyjącego już ekstremistę neonazistowskiego, jako jedynego podejrzanego o podpalenie żydowskiego domu starców 13 lutego 1970 roku, w wyniku którego zginęło siedmiu ocalałych z Holokaustu.
Nowe zeznania świadków przełamują wieloletni impas
Prokuratura w Monachium ogłosiła w czwartek rozwiązanie jednej z najpoważniejszych powojennych zbrodni antysemickich w RFN, wskazując nieżyjącego już neonazistę jako jedynego sprawcę podpalenia żydowskiego domu starców przy Reichenbachstrasse 27 z 13 lutego 1970 roku. Śledztwo w tej sprawie pozostawało nierozwiązane przez ponad 56 lat, dopóki w kwietniu 2025 roku nie pojawiły się nowe dowody. Władze Bawarii wznowiły postępowanie, gdy kobieta skontaktowała się ze śledczymi po śmierci krewnego, który utrzymywał bliskie kontakty z podejrzanym. Policja oraz prokuratura przeanalizowały archiwalne akta i ponownie przesłuchały świadków, ustalając solidne podstawy odpowiedzialności podejrzanego.
Starszy prokurator Andreas Franck, pełniący funkcję pełnomocnika ds. antysemityzmu w bawarskim wymiarze sprawiedliwości, podkreślił znaczenie tych ustaleń podczas briefingu prasowego.
Mówimy tutaj o jednym z najgorszych ataków na życie żydowskie od czasu drugiej wojny światowej.
Podpalenie przy Reichenbachstrasse w 1970 roku
Wieczorem 13 lutego 1970 roku, między godziną 20:40 a 20:55, sprawca wszedł do budynku należącego do Gminy Żydowskiej w Monachium i Górnej Bawarii. Użył białego aluminiowego kanistra na paliwo marki Aral, owiniętego w brązowy papier pakowy, w którym znajdowało się do 20 litrów mieszanki benzyny i oleju do silników dwusuwowych. Paliwo zostało rozlane w kilku miejscach na czteropiętrowej drewnianej klatce schodowej i podpalone. Centralna drewniana konstrukcja zadziałała jak komin, błyskawicznie wciągając płomienie i gęsty dym na najwyższe piętro, co odcięło mieszkańcom główną drogę ucieczki.
Siedmiu mieszkańców, ocalałych z Holokaustu w wieku od 59 do 71 lat, zginęło w pożarze, w tym Max Blum, który wyskoczył przez okno, oraz Leopold Gimpel. Kolejnych 15 mieszkańców odniosło obrażenia, w tym czterech ciężkie, podczas gdy strażacy ratowali pozostałych z dachu przy użyciu drabin mechanicznych.
- Podpalenie przy Reichenbachstrasse 27 zabija siedmiu ocalałych z Holokaustu i rani 15 osób
- Prokuratura Federalna wstrzymuje śledztwo z powodu braku wystarczających dowodów
- Główny podejrzany Bernd V. umiera w wieku 75 lat
- Prokuratura w Monachium wznawia śledztwo po otrzymaniu nowej wskazówki od świadka
- Prokuratura w Monachium ogłasza ustalenia wskazujące Bernda V. jako jedynego sprawcę
Dowody wskazują na nieżyjącego neonazistę
Zidentyfikowanym podejrzanym jest Bernd V., który w chwili ataku miał 25 lat i zmarł w 2020 roku w wieku 75 lat. Świadkowie zeznali, że około 15 minut przed wybuchem pożaru Bernd V. przechodził obok budynku przy Reichenbachstrasse w towarzystwie znajomego i stwierdził, że Żydzi mają wszystko, podczas gdy on nie ma nic, deklarując zamiar podpalenia ich. Współcześni mu ludzie i dawni koledzy z klasy opisywali go jako osobę zafiksowaną na punkcie Adolfa Hitlera, zauważając, że słuchał przemówień nazistowskich z płyt winylowych i prowadził ćwiczenia strzeleckie na terenie Obersalzberg w pobliżu Berchtesgaden.
Bernd V. miał udokumentowaną historię przemocy i antysemityzmu sięgającą młodości, w tym wyrok z lat 60. za zdetonowanie ładunków wybuchowych w dwóch budkach telefonicznych w Monachium oraz późniejszy wyrok za kradzież Madonny z Blutenburga.
Starszy prokurator Franck zauważył, że całokształt dowodów zgromadzonych przez policję i prokuraturę potwierdza winę.
Jeśli pytacie mnie jako prokuratora i kogoś, kto wraz z wydziałem ochrony państwa policji przejrzał te akta i stworzył obraz sytuacji, mówiłbym o wyraźnym prawdopodobieństwie, że zidentyfikowaliśmy przynajmniej jednego ze sprawców.
Zamknięcie sprawy bez procesu
Ponieważ Bernd V. zmarł sześć lat przed zakończeniem dochodzenia, władze niemieckie nie mogą postawić mu formalnych zarzutów karnych, a domniemanie niewinności pośmiertnie pozostaje w mocy. Prokuratura federalna badała wcześniej tropy prowadzące do lewicowych grup ekstremistycznych, zanim formalnie umorzyła postępowanie w 2017 roku z powodu braku wystarczających dowodów. Bawarska prokuratura stanowa potwierdziła, że dochodzenie z 2025 roku badało potencjalnych wspólników, ale nie odkryło dowodów na to, by ktokolwiek inny brał udział w podpaleniu. Wobec śmierci głównego podejrzanego i braku zidentyfikowanych współsprawców, władze Bawarii formalnie zakończyły śledztwo w sprawie ataku.


