
Rozłam w Prawie i Sprawiedliwości: ponad 30 posłów opuszcza partię po sporze między Kaczyńskim a Morawieckim
Jarosław Kaczyński ogłosił odejście ponad 30 posłów z największej partii opozycyjnej w Polsce. Decyzja zapadła po tym, jak były premier Mateusz Morawiecki odmówił podpisania deklaracji lojalności, co pogłębiło trwający od miesięcy spór o kierunek partii.
## Rozłam W piątek 24 lipca 2026 r. Jarosław Kaczyński, 77-letni prezes Prawa i Sprawiedliwości (PiS), wystąpił przed mediami w warszawskiej siedzibie partii i ogłosił, że szeregi ugrupowania opuści ponad 30 posłów. Jak stwierdził, dokładna liczba jest wciąż ustalana i pozostawił otwartą kwestię tego, czy wśród odchodzących znajdzie się były premier Mateusz Morawiecki, lider frakcji buntowników. Ogłoszenie to stanowi punkt kulminacyjny trwającego od miesięcy sporu o linię polityczną partii.
Wszyscy wiedzieli, jakie będą konsekwencje, jeśli nie podpiszą. I podjęli taką decyzję, jaką podjęli.
Podłoże konfliktu
Spór rozpoczął się w marcu, gdy Kaczyński nominował twardogłowego konserwatystę Przemysława Czarnka na kandydata partii na premiera w wyborach parlamentarnych w 2027 r. Ruch ten miał na celu odzyskanie wyborców, którzy przeszli do bardziej radykalnych konkurentów, takich jak Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej. Morawiecki, który pełnił funkcję premiera w latach 2017–2023 i jest postrzegany jako technokratyczny, gospodarczo liberalny konserwatysta, oczekiwał, że sam stanie na czele partii. Ostrzegał, że wyraźny zwrot w prawo zrazi wyborców centrowych.
W kwietniu Morawiecki uruchomił frakcję wewnętrzną o nazwie „Rozwój Plus”, aby skupić wokół siebie umiarkowanych zwolenników. „W moim ugrupowaniu zaangażowane są tysiące ludzi, którzy chcą dotrzeć do przedsiębiorców i młodych” – powiedział, argumentując, że PiS musi wrócić do bycia szeroką partią centroprawicową.
W moim ugrupowaniu zaangażowane są tysiące ludzi, którzy chcą dotrzeć do przedsiębiorców i młodych.
Ultimatum lojalnościowe
Kaczyński uznał frakcję za zagrożenie i zażądał jej rozwiązania. Wyznaczył czwartek 23 lipca jako ostateczny termin podpisania przez wszystkich posłów PiS deklaracji lojalności. Morawiecki odrzucił oba żądania. Czwartkowe spotkanie kryzysowe zakończyło się bez porozumienia. Wcześniej w tym tygodniu Kaczyński wystosował emocjonalny apel na platformie X, wzywając do jedności: „Apeluję do kolegów o chwilę refleksji i wypicie szklanki zimnej wody. Wróg jest gdzie indziej i zaciera ręce na widok sporu wewnątrz PiS.... Tylko zjednoczeni wygramy. Polacy by niczego innego nie wybaczyli”.
Apeluję do kolegów o chwilę refleksji i wypicie szklanki zimnej wody. Wróg jest gdzie indziej i zaciera ręce na widok sporu wewnątrz PiS.
Znaczenie dla polskiej polityki
Rozłam osłabia wysiłki obozu konserwatywnego, by odsunąć od władzy premiera Donalda Tuska w wyborach w 2027 r. PiS liczyło na zbudowanie impetu po zwycięstwie Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich w maju 2025 r., jednak notowania partii słabną od ubiegłej jesieni. Ugrupowanie, które rządziło Polską w latach 2015–2023, ścierając się z Brukselą w kwestiach reform sądownictwa i praw osób LGBTQ+, stoi teraz przed niepewną przyszłością. Jego fragmentacja może przynieść korzyści proeuropejskiej koalicji Tuska. Rozłam uwypukla również szerszy dylemat europejskich partii prawicowych: czy radykalizować się, by przyciągnąć wyborców skrajnie prawicowych, czy umiarkować, by pozostać wiarygodnym partnerem koalicyjnym.
- Kaczyński nominuje Przemysława Czarnka na kandydata na premiera w 2027 r.
- Morawiecki uruchamia frakcję „Rozwój Plus”
- Upływa termin deklaracji lojalności; spotkanie kryzysowe kończy się fiaskiem
- Kaczyński ogłasza odejście ponad 30 posłów z PiS
