
Pożar hali produkcyjnej w Mszanie Dolnej, jedna osoba ranna; mieszkańcy proszeni o pozostanie w domach
W sobotę po południu w Mszanie Dolnej (Małopolska) wybuchł duży pożar hali produkcyjno-usługowej. Ogień całkowicie objął stację kontroli pojazdów, a gęsty, czarny dym był widoczny z kilku kilometrów. Władze zaapelowały do mieszkańców o pozostanie w domach.
Co się wydarzyło
Pożar wybuchł krótko po godzinie 16:00 w sobotę, 27 czerwca, w hali przy ulicy Orkana w Mszanie Dolnej (powiat limanowski, województwo małopolskie). Budynek o wymiarach około 40 na 20 metrów mieścił stację diagnostyki pojazdów i został całkowicie pochłonięty przez ogień – poinformował rzecznik straży pożarnej, kapitan Hubert Ciepły. Bezpośrednio obok płonącego obiektu znajduje się warsztat stolarski, co zwiększa ryzyko rozprzestrzenienia się ognia.
Hala produkcyjna, w której znajduje się stacja diagnostyki pojazdów, jest całkowicie objęta ogniem.
Ofiary i ewakuacja
Jedna osoba została ranna podczas ewakuacji z obiektu. Poszkodowany został przekazany zespołowi ratownictwa medycznego (ZRM) na miejscu. Nie zgłoszono innych obrażeń.
Akcja gaśnicza
Strażacy zadysponowali od 18 do 25 jednostek, a według jednego z raportów liczba ratowników przekroczyła 100. Zmobilizowano również specjalistyczne grupy: chemiczną z Krakowa do monitorowania jakości powietrza, medyczną do zabezpieczenia ratowników, drogową do zarządzania lokalnymi utrudnieniami oraz jednostkę z dronem do oceny sytuacji z powietrza.
Zagrożenia i ostrzeżenia dla mieszkańców
Gęsty, czarny dym unosił się nad miastem i był widoczny z kilku kilometrów. Straż pożarna wydała pilny alert, apelując do mieszkańców o zamknięcie okien i pozostanie w domach, aby uniknąć wdychania toksycznych oparów. Lokalne media informowały również, że mieszkańcy słyszeli odgłosy eksplozji z miejsca pożaru.
Apelujemy do mieszkańców, aby nie otwierali okien i nie wychodzili z domów, by nie wdychać niebezpiecznego dymu pochodzącego z pożaru.
Ruch drogowy w pobliżu ulicy Orkana był utrudniony. Akcja gaśnicza wciąż trwała, a ogień nadal się palił. Strażacy pracowali, aby zapobiec rozprzestrzenieniu się płomieni na sąsiednie budynki, w tym na pobliski warsztat stolarski.


