
Prokuratura umarza śledztwo w sprawie policyjnej interwencji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła 1 lipca śledztwo, uznając, że funkcjonariusze działali w usprawiedliwionym, choć błędnym przekonaniu, że życie dziecka jest w bezpośrednim niebezpieczeństwie.
Interwencja 15 maja
15 maja 2026 roku policjanci weszli do warszawskiego mieszkania Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego konserwatywnego kanału informacyjnego TV Republika. Interwencja była wynikiem zgłoszenia przesłanego do Rzecznika Praw Dziecka, w którym twierdzono, że dziecko w mieszkaniu ma zamiar popełnić samobójstwo. Funkcjonariusze, w towarzystwie ratowników medycznych, przeszukali wszystkie pomieszczenia. Podczas akcji asystentka Sakiewicza została zakuta w kajdanki po odmowie współpracy.
Kalendarium kluczowych dat
- Policja wkracza do mieszkania Sakiewicza po fałszywym zgłoszeniu o samobójstwie.
- Prokuratura wszczyna śledztwo w sprawie możliwego nadużycia władzy.
- Prokuratura umarza śledztwo, stwierdzając brak przestępstwa.
Śledztwo i ustalenia
Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła 2 czerwca śledztwo w sprawie możliwego nadużycia władzy przez funkcjonariuszy. Postępowanie obejmowało trzy odrębne wątki, w tym potencjalne naruszenie dóbr osobistych Sakiewicza. Śledczy ustalili, że policjanci zostali wysłani w trybie pilnym, w przekonaniu, że reagują na zagrożenie życia małoletniego. Nie wiedzieli, że zgłoszenie było fałszywe ani że było jednym z kilku podobnych fałszywych alarmów wymierzonych w adres Sakiewicza.
Uzasadnienie prawne: stan wyższej konieczności nadrzędny nad zgodą
Podczas konferencji prasowej 1 lipca rzecznik prasowy Piotr Antoni Skiba wyjaśnił podstawy prawne decyzji o umorzeniu sprawy.
Żaden przepis nie daje policji wyraźnego prawa do wejścia do cudzego mieszkania bez zgody, gdy zgłoszenie wskazuje na bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia. Takie wejście nie jest jednak nielegalne, ponieważ funkcjonariusze działają w stanie wyższej konieczności.
Dodał, że mimo fałszywości zgłoszenia funkcjonariusze działali w usprawiedliwionym, choć błędnym przekonaniu o istnieniu realnego zagrożenia, a zatem nie popełnili przestępstwa. Prokurator przyznał, że interwencja została przeprowadzona nieprawidłowo, przede wszystkim dlatego, że policjanci nie komunikowali wyraźnie powodu wizyty na samym początku, co doprowadziło do niepotrzebnej eskalacji. Te uchybienia stanowiły jednak jedynie przewinienia dyscyplinarne, a nie przestępstwa.
Krytyka zachowania mieszkańców
Prokurator negatywnie ocenił również postawę Sakiewicza i jego asystentki podczas zdarzenia. Funkcjonariusze byli w mundurach, a wbrew oczekiwaniom asystentki nie mieli obowiązku okazywania legitymacji służbowej. Dowódca patrolu na wstępie przedstawił się stopniem i nazwiskiem, spełniając wymogi proceduralne. Tymczasowe obezwładnienie asystentki i użycie środków przymusu bezpośredniego uznano za w pełni zgodne z prawem, uzasadnione jej postawą i mieszczące się w kompetencjach funkcjonariuszy.
Reakcja polityczna
Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Marcin Kierwiński odniósł się do umorzenia w mediach społecznościowych.
Prokurator stwierdził, że funkcjonariusze, którzy interweniowali w domu Sakiewicza, nie złamali prawa i działali w stanie wyższej konieczności. Gdy istnieje obawa o ludzkie życie, policja zawsze zareaguje. Od tego jest.
Minister wcześniej krytykował partię Prawo i Sprawiedliwość (PiS) za niedystansowanie się od oskarżeń Sakiewicza wobec policji.
Co dalej
Decyzja o umorzeniu nie jest prawomocna. Obie strony mają prawo odwołać się do sądu, co oznacza, że prawna debata nad interwencją może być kontynuowana, mimo że śledztwo karne zostało zamknięte.


