
Pogačar bije rekord Pantaniego na Alpe d'Huez i powiększa przewagę w Tour de France do ponad siedmiu minut
Słoweniec pokonał 13,8-kilometrowy podjazd w 35 minut i 26 sekund, poprawiając wynik Marco Pantaniego z 1997 roku. Na jeden etap górski przed końcem wyścigu wyprzedza Remco Evenepoela o 7:11.
Rekordowy podjazd
Tadej Pogačar pokonał 13,8 km podjazdu na Alpe d'Huez w 35 minut i 26 sekund, wymazując rekord Marco Pantaniego z 1997 roku. Został drugim kolarzem w historii, który wygrał na tym kultowym wzniesieniu, jadąc w żółtej koszulce lidera. Było to jego piąte zwycięstwo etapowe w tegorocznym Tourze, co niemal zapewnia mu wyrównanie rekordu pięciu tytułów w klasyfikacji generalnej.
Zespół w obliczu choroby
Ekipa UAE Emirates-XRG przystąpiła do etapu osłabiona. Brandon McNulty wycofał się z powodu grypy, Adam Yates wcześniej w tygodniu był "blady jak ściana", a Tim Wellens również zmagał się z chorobą. Mimo to Felix Grossschartner przejął pracę na początkowych odcinkach podjazdu, a Yates odzyskał siły na tyle, by wesprzeć Pogačara, gdy ten dogonił go w trakcie wspinaczki. Dyrektor sportowy Matxin Joxean Fernandez nie krył wzruszenia na mecie.
Adam czuł się naprawdę bardzo źle. W dniu jazdy na czas był blady jak ściana, ale z każdym dniem było coraz lepiej.
## Pogoń
Czterdziestoosobowa grupa uciekinierów zbudowała przewagę blisko czterech minut. Na dolnych partiach Alpe d'Huez tempo narzucone przez Grossschartnera przerzedziło czołówkę. Pogačar zaatakował 12 km przed metą i zaczął odrabiać straty do uciekinierów. Dogonił Lenny'ego Martineza i Richarda Carapaza na ostatnich trzech kilometrach, po czym przyspieszył, wygrywając z przewagą sześciu sekund. Martinez z frustracji uderzył w kierownicę, a Carapaz, zwycięzca czwartkowego etapu, zajął trzecie miejsce.
- Ucieczka ponad 40 kolarzy zyskuje blisko cztery minuty
- Atak Pogačara, Grossschartner nadaje tempo
- Pogačar dogania Martineza i Carapaza
- Pogačar wygrywa z czasem 35:26, bijąc rekord Pantaniego
Atmosfera na górze
Około 500 000 kibiców ustawiło się wzdłuż 21 serpentyn, niektórzy koczowali tam od sześciu dni. Hałas był ogłuszający; francuski nastolatek Paul Seixas przyznał, że wciąż dzwoniło mu w uszach po zajęciu dziewiątego miejsca. Pogačar opisał atmosferę jako szaloną i podziękował zespołowi za dowiezienie go na początek podjazdu w odpowiedniej pozycji.
Wspaniale było tu wygrać, atmosfera na całym podjeździe była szalona. Jestem wdzięczny zespołowi, że udało mi się to osiągnąć.
Dominacja w klasyfikacji generalnej
Przewaga Pogačara nad Remco Evenepoelem wzrosła do 7:11. Isaac del Toro zajmuje trzecie miejsce ze stratą 9:42 i prowadzi w klasyfikacji młodzieżowej. Jeśli nie wydarzy się nic nieprzewidzianego, Pogačar w niedzielę w Paryżu wyrówna rekord pięciu zwycięstw w Tour de France, należący do Jacques'a Anquetila, Eddy'ego Merckxa, Bernarda Hinaulta i Miguela Induraina.
Królewski etap i Paryż
Sobotni, 20. etap ponownie prowadzi na Alpe d'Huez z dodatkowymi 2000 metrów przewyższenia. Pogačar zapowiedział, że będzie jechał zachowawczo, aby chronić miejsce del Toro na podium. Tour kończy się w niedzielę tradycyjnym etapem na Polach Elizejskich.
Jutro czeka nas królewski etap Touru. Potem mamy piękny dzień w Paryżu. Ale jutro będzie najtrudniejszy dzień wyścigu. Dziś wygraliśmy, jutro zobaczymy.


