
Greckie służby analizują nagranie podejrzanego w sprawie pożaru w Retimno
Greckie władze analizują nagranie, na którym widać mężczyznę ubranego na czarno, poruszającego się w pobliżu miejsca wybuchu pożaru w Asomatos. Mężczyzna przebywał w zaroślach na kilka minut przed rozprzestrzenieniem się ognia w stronę lasu palmowego Preveli. Służby uważają, że jego identyfikacja jest kwestią czasu.
Dowody wideo
Greccy śledczy badają nagranie, które może przedstawiać sprawcę katastrofalnego pożaru w Asomatos w regionie Retimno. Ogień szybko dotarł do lasu palmowego Preveli. Materiał, zabezpieczony przez grecką policję i straż pożarną, pokazuje mężczyznę w czarnym ubraniu, który około godziny 13:00, 30 lipca, przechodzi przez teren rolniczy powyżej głównej drogi. Według doniesień medialnych mężczyzna początkowo porusza się bez wyraźnego celu, po czym wchodzi w gęste zarośla. Jak precyzyjnie wyliczył portal Iefimerida, przebywa tam dokładnie 46 sekund. Po wyjściu widać, że coś trzyma, po czym na chwilę wraca w to samo miejsce. Kilka sekund później z krzaków wydobywa się dym. Gdy staje się on gęstszy, ubrana na czarno postać ucieka w przeciwnym kierunku, a z zarośli, podsycane silnym wiatrem, wybuchają płomienie.
Trudno uznać za zwykły zbieg okoliczności fakt, że pożar wybuchł dokładnie wtedy, gdy ta konkretna osoba znajdowała się na miejscu.
Co ujawnia nagranie
Oś czasu nagrania wskazuje na podejrzaną sekwencję zdarzeń. Zachowanie mężczyzny, 46-sekundowy pobyt w zaroślach, wyjście z przedmiotem, powrót w to samo miejsce i ucieczka w momencie pojawienia się dymu, zdaniem śledczych, wskazują na celowe działanie. Miejsce to uznano za prawdopodobne źródło ognia. Nagranie pochodzi z dnia poprzedzającego 1 sierpnia, z godziny około 13:00. Istnienie materiału skierowało śledztwo w stronę podpalenia. Funkcjonariusze sprawdzają teraz wszystkie dostępne kamery w okolicy, aby odtworzyć trasę podejrzanego przed i po wybuchu pożaru.
- Mężczyzna w czerni przybywa na teren rolniczy powyżej głównej drogi w pobliżu Asomatos.
- Podchodzi do zarośli i przebywa w nich 46 sekund.
- Wychodzi z zarośli z przedmiotem, wraca na chwilę na miejsce, a następnie odchodzi.
- Z tego samego miejsca wydobywa się dym; podejrzany ucieka.
- Wybuchają płomienie, szybko rozprzestrzeniając się w stronę Preveli.
Ścieżka ognia i zniszczenia
Pożar wybuchł po południu 30 lipca w Asomatos i niesiony silnym wiatrem skierował się na południe w stronę wybrzeża Morza Libijskiego, docierając do lasu palmowego Preveli. Ten chroniony pomnik przyrody, słynący z unikalnych palm i historycznego klasztoru, uległ poważnym zniszczeniom. Ogień strawił tysiące stremów gruntów rolnych i dzikiej roślinności, a także domy, obiekty turystyczne i gospodarstwa hodowlane. Mieszkańcy zgłaszali, że dym i odgłosy pożaru pojawiły się w ciągu kilku minut, co uniemożliwiło skuteczną obronę. Jak podaje Iefimerida, sytuację pogorszył fakt, że pożar wybuchł zaledwie kilka godzin po pogrzebie dwóch strażaków, którzy zginęli w innym rejonie.
Rozbieżne doniesienia o ofiarach
Podczas gdy większość mediów skupia się na stratach materialnych i ekologicznych, źródła różnią się w kwestii ofiar śmiertelnych. To Vima i NewsIT podają, że w pożarze zginęło dwóch strażaków ochotników. Iefimerida natomiast wskazuje, że śmierć tych osób nastąpiła w innym pożarze, a pożar w Asomatos wybuchł już po ich pogrzebie. Oficjalne potwierdzenie liczby ofiar nie zostało jeszcze przedstawione, a śledczy koncentrują się zarówno na przyczynie pożaru, jak i jego pełnych skutkach ludzkich.
Śledztwo i działania prawne
Dochodzenie karne doprowadziło już do postawienia zarzutów podpalenia urzędnikowi DEDDIE, greckiego operatora sieci elektroenergetycznej, co przypomina NewsIT. Sugeruje to, że pożar mógł mieć związek z awarią infrastruktury. Nowe nagranie wskazuje jednak na odrębną, prawdopodobnie celową przyczynę, co władze traktują priorytetowo. Policja współpracuje z mieszkańcami, zbierając zeznania i prywatne nagrania z monitoringu. Służby twierdzą, że identyfikacja mężczyzny jest kwestią czasu, a po jego odnalezieniu zostanie on wezwany do wyjaśnienia swoich działań. Śledczy muszą teraz ustalić, czy zarzuty wobec urzędnika DEDDIE oraz nagranie z podejrzanym o podpalenie są ze sobą powiązane, czy stanowią odrębne przyczyny tej samej katastrofy.


