
Polska opozycja żąda odwołania Rzecznik Praw Dziecka Moniki Horny-Cieślak po sporze o odebranie dzieci
Kluby opozycyjne w Sejmie złożyły wnioski o odwołanie Rzecznik Praw Dziecka Moniki Horny-Cieślak po tym, jak dwoje dzieci zostało tymczasowo odebranych rodzinie w Warszawie w następstwie ulicznej awantury.
Uliczna konfrontacja na Białołęce
Spór polityczny wybuchł w Polsce 23 września 2026 r. po ujawnieniu informacji dotyczących interwencji Rzecznik Praw Dziecka Moniki Horny-Cieślak. Według raportu śledczego opublikowanego przez portal Zero.pl, zdarzenie miało miejsce 14 sierpnia 2026 r. w warszawskiej dzielnicy Białołęka. Horna-Cieślak zaobserwowała kobietę krzyczącą na dziecko i szarpiącą je w pobliżu ulicy. Gdy rzecznik zareagowała słownie, matka odpowiedziała wulgaryzmami. Horna-Cieślak powiadomiła policję, co skłoniło funkcjonariuszy do wszczęcia postępowania wobec rodziny.
Odebranie dzieci i decyzja sądu
Wstępne oceny policjantów, kuratora sądowego oraz lokalnego sądu rodzinnego nie wykazały podstaw prawnych do odebrania dwojga dzieci w wieku trzech i czterech lat. Biuro RPD wielokrotnie kontaktowało się jednak telefonicznie z sądem, a Horna-Cieślak spotkała się bezpośrednio z komendantem stołecznym policji Krzysztofem Ogrońskim. Po tych kontaktach funkcjonariusz wydał nakaz eksmisji i zakaz zbliżania się rodziców do miejsca zamieszkania oraz dzieci. Ponieważ rodzice nie mogli zapewnić opieki zastępczej, dzieci trafiły do placówki opiekuńczo-wychowawczej. Krótko później sąd rodzinny ponownie ocenił środek nadzwyczajny i nakazał natychmiastowy powrót dzieci, stwierdzając, że interwencja państwa nosiła znamiona przemocy instytucjonalnej i była nieproporcjonalna do zdarzenia.
- Horna-Cieślak jest świadkiem awantury na Białołęce i powiadamia policję
- Funkcjonariusze wydają nakaz eksmisji rodziców, dzieci trafiają do placówki
- Sąd rodzinny uchyla rozdzielenie i nakazuje natychmiastowy powrót dzieci
- Zero.pl publikuje raport, opozycja składa wnioski o odwołanie
Reakcja instytucji i dokumentacja
Horna-Cieślak broniła swoich działań w oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych, utrzymując, że interwencja była konieczna dla ochrony małoletnich. Podkreśliła, że była świadkiem stosowania przemocy i zaznaczyła, że organy państwowe posiadały wcześniejszą dokumentację dotyczącą tej rodziny.
Byłam świadkiem stosowania przemocy fizycznej i psychicznej wobec małych dzieci w miejscu publicznym. Oprócz przemocy fizycznej matka w wulgarny sposób znieważała dziecko.
Rzecznik stwierdziła, że jej biuro dysponuje dokumentacją dotyczącą rodziny od 2025 r., w tym zapisami procedury Niebieskiej Karty oraz relacjami sąsiadów. Komenda Stołeczna Policji również wydała oświadczenie wyjaśniające, że ocena ryzyka nie opierała się wyłącznie na incydencie ulicznym, wskazując, że rodzina była objęta procedurą interdyscyplinarną z udziałem służb społecznych.
Wnioski o odwołanie i zawiadomienia
Partie opozycyjne w Sejmie zapowiedziały podjęcie kroków proceduralnych w celu usunięcia Horny-Cieślak ze stanowiska. Szef klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Błaszczak potwierdził, że jego klub formalnie złoży wniosek o odwołanie, argumentując, że rzecznik przekroczyła swoje uprawnienia ustawowe, wywierając nacisk na inne instytucje.
Ta sprawa musi zostać wyjaśniona. W naszej ocenie Monika Horna-Cieślak nie powinna dłużej pełnić funkcji Rzecznika Praw Dziecka. Dlatego składamy wniosek o jej odwołanie.
Lider Konfederacji Sławomir Mentzen uruchomił petycję o jej odwołanie, nazywając umieszczenie dzieci w placówce instytucjonalnej niedopuszczalnym. Posłowie Rozwój Plus, w tym Robert Gontarz i Paweł Jabłoński, również zapowiedzieli wnioski o odwołanie oraz przygotowali zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu nadużycia władzy publicznej na podstawie art. 231 Kodeksu karnego.


