
Grindeanu z PSD oferuje natychmiastowe podpisanie umowy rządowej, Motreanu z PNL pyta: 'Ale czy pan ją uszanuje?'
Sorin Grindeanu mówi, że natychmiast podpisze porozumienie polityczne z PNL i USR, jeśli liberałowie poprą mniejszościowy rząd PSD, co spotkało się z ostrą odpowiedzią Dana Motreanu, który przypomniał o wcześniej złamanych zobowiązaniach.
Ryzykowna oferta Grindeanu
Uwikłane w impas negocjacje rządowe w Rumunii przybrały teatralny obrót 1 lipca, gdy lider PSD Sorin Grindeanu oświadczył, że podpisze porozumienie polityczne z PNL i USR "od ręki" podczas konferencji prasowej w Pałacu Parlamentu. Haczyk: PNL, kierowany przez premiera tymczasowego Iliego Bolojana, musi zagłosować za powołaniem mniejszościowego rządu PSD z Grindeanu na czele. Oferta padła po tygodniach patu co do tego, kto ma stanąć na czele egzekutywy – PNL, USR i UDMR zaproponowały wcześniej Siegfrieda Mureșana.
Już teraz, od ręki, podpiszę to. Niech Bolojan też przyjdzie i podpisze. Niech Bolojan przyjdzie z Dominicem Fritzem i podpisze. Niech Bolojan przyjdzie, podpisze i zagłosuje za mniejszościowym rządem PSD.
Kontra PNL: zaufanie ponad podpisami
Pierwszy wiceprezes PNL Dan Motreanu natychmiast odpowiedział na Facebooku, kwestionując, czy jakikolwiek podpis PSD można uznać za wiarygodny. Wskazał na poprzedni program rządowy i porozumienie polityczne, których – jego zdaniem – socjaldemokraci nie dotrzymali.
Sorin Grindeanu chce umowy z PNL: 'Teraz, od ręki, podpiszę to!' Pan podpisze, ale czy pan to uszanuje? Mieliśmy już podpisany program rządowy i porozumienie polityczne. Nie wystarczy ich podpisać; trzeba je też respektować.
Ta wymiana zdań obnażyła głębszy rozłam między dwiema największymi partiami, które do niedawna rządziły razem w koalicji. Odpowiedź Motreanu była szeroko komentowana w rumuńskich mediach, które przedstawiały ofertę Grindeanu jako gest PR-owy, a nie wiarygodny kompromis.
Bolojan na celowniku
Grindeanu wystosował też serię oskarżeń pod adresem Iliego Bolojana, obwiniając go osobiście o polityczny impas. Lider PSD twierdził, że Bolojan przejął PNL "na własną rękę", usunął wieloletnich liberałów i zastąpił ich członkami, którzy wcześniej należeli do AUR, S.O.S. Romania lub POT. Grindeanu oskarżył także Bolojana o celowe sabotowanie rumuńskiej gospodarki poprzez przedłużanie kryzysu.
Rumunia potrzebuje stabilności, a nie małych politycznych ambicji. Zapewniam wszystkich, w tym odwołanego premiera Bolojana, że PSD będzie jedyną prawdziwą kotwicą stabilności w tym całym politycznym chaosie. … Ktokolwiek przedłuża ten kryzys, tak naprawdę sabotuje rumuńską gospodarkę.
Prezydent Nicușor Dan oświadczył, że nie wyznaczy premiera, dopóki nie będzie wyraźnej większości parlamentarnej zdolnej do zatwierdzenia rządu, co w praktyce zamraża proces do czasu osiągnięcia porozumienia. PSD ma obecnie 127 mandatów, daleko do większości.
AUR i kwestia głosów ekstremistycznych
W osobnym zestawie uwag Grindeanu został zapytany o potencjalną współpracę z nacjonalistyczną partią AUR. Powiedział, że szanuje wyborców AUR (z których wielu – jak zauważył – było kiedyś wyborcami PSD), ale wykluczył jakąkolwiek formalną współpracę z liderem AUR George'em Simionem. Nie wykluczył jednak kategorycznie możliwości, że poszczególni parlamentarzyści AUR zagłosują za gabinetem PSD, zauważając, że ich wcześniejsze opuszczenie sali podczas głosowania nad wotum zaufania może się zmienić.
Szanuję wyborców AUR. W tej chwili to AUR i George Simion utrzymują Iliego Bolojana na stanowisku. To oni, przez to, co robili w ostatnich tygodniach, utrzymali go na miejscu.
Grindeanu niechętnie określał wybranych przedstawicieli AUR mianem ekstremistów, mówiąc, że widział działania, które pasowałyby do tego opisu, ale nie może w ten sposób scharakteryzować całej ich polityki.


