
Marine Le Pen mówi, że 'nie boję się' na sześć dni przed wyrokiem apelacyjnym, który może zablokować jej start w wyborach prezydenckich w 2027 roku
Marine Le Pen powiedziała LCI, że 'nie boi się' decyzji paryskiego sądu apelacyjnego z 7 lipca, która zadecyduje, czy pięcioletni zakaz sprawowania urzędu uniemożliwi jej czwarty start w wyborach prezydenckich.
Werdykt się zbliża
Marine Le Pen dowie się 7 lipca, czy paryski sąd apelacyjny utrzyma w mocy wyrok pierwszej instancji, który zakazał jej sprawowania urzędu przez pięć lat, z natychmiastową wykonalnością. Kara, nałożona za sprzeniewierzenie funduszy Parlamentu Europejskiego przeznaczonych na asystentów, obejmowała również trzy lata pozbawienia wolności (jeden rok w zawieszeniu pod dozorem elektronicznym) oraz grzywnę w wysokości 100 000 euro. Każdy zakaz sprawowania urzędu przekraczający dwa lata wykluczyłby ją z wyborów prezydenckich w 2027 roku.
- Prokuratura wnosi o 5‑letni zakaz sprawowania urzędu, 4 lata więzienia (1 rok bezwzględnego) i grzywnę w wysokości 100 000 euro.
- Marine Le Pen udziela wywiadu LCI, w którym mówi, że 'nie boi się' i będzie walczyć dalej niezależnie od wyniku.
- Paryski sąd apelacyjny ogłasza werdykt w sprawie kary zakazu sprawowania urzędu.
'Nie boję się'
Na sześć dni przed orzeczeniem Le Pen udzieliła wywiadu kanałowi informacyjnemu LCI, w którym emanowała spokojem.
Zapytana wprost o nadchodzącą decyzję, odpowiedziała, że strach jest jej obcy.Cokolwiek się stanie, nie umrę. Cokolwiek się stanie, będę dalej walczyć o moje idee.
Nie, nie boję się. Strach to uczucie, które nie jest mi znane.
Przeszkoda elektronicznej opaski
Nawet jeśli sędziowie pozwolą jej kandydować, Le Pen podkreśliła, że prowadzenie kampanii z elektroniczną opaską byłoby niemożliwe. Powiedziała LCI, że kandydat na prezydenta musi być całkowicie swobodny w poruszaniu się i nie może polegać na zgodzie sędziego na każdy wiec czy spacer po targu.
To nie będzie możliwe.... Jeśli mogę być kandydatką, będę nią, pod warunkiem że faktycznie będę mogła prowadzić kampanię.
Plan B: Jordan Bardella
Jeśli Le Pen zostanie uznana za niezdolną do kandydowania, przewodniczący Zjednoczenia Narodowego Jordan Bardella poniesie barwy partii w wyścigu w 2027 roku. Le Pen już obiecała, że będzie z nim prowadzić kampanię niezależnie od wyniku. Tymczasem sam Bardella znajduje się pod lupą: potwierdził na X, że przeprowadzono rewizje u dostawców RN i że wkrótce zostanie wszczęte śledztwo sądowe dotyczące jego osoby. Określił te działania jako zaplanowane tak, aby zaszkodzić mu tuż przed werdyktem w sprawie Le Pen.


