
Ceuta wraca do normalności po fali 60 tys. migrantów, festiwal odwołany, pracownicy wesołego miasteczka uwięzieni
Ceuta powoli wraca do normalności po tym, jak w ciągu dwóch dni z Maroka przedostało się ponad 60 tys. migrantów. Wydarzenie wymusiło 24-godzinną blokadę miasta, bezprecedensowe odwołanie święta patrona oraz pozostawiło setki pracowników wesołego miasteczka bez możliwości powrotu.
Napływ migrantów i blokada
Między czwartkiem a piątkiem ponad 60 tys. migrantów przekroczyło granicę z Maroka do Ceuty, hiszpańskiej enklawy liczącej 83 tys. mieszkańców. Nagły napływ przytłoczył miasto, zmuszając władze do wprowadzenia 24-godzinnej blokady. Sklepy, bary i przestrzenie publiczne zostały zamknięte, a mieszkańcy pozostali w domach. Carlos, właściciel sklepu przy głównej alei, opisał sytuację jako chaotyczną: "To była całkowita katastrofa" – powiedział, obwiniając rząd za brak przygotowania.
- Migranci zaczynają przekraczać granicę z Maroka do Ceuty
- Ponad 60 tys. przybyszów; miasto objęte 24-godzinną blokadą
- Odwołano święto patrona; pracownicy wesołego miasteczka uwięzieni
- Premier Pedro Sánchez odwiedza miasto i obiecuje pomoc gospodarczą
- Wznawiany jest handel; migranci zaczynają wracać do Maroka
- Szacuje się, że w Ceucie pozostaje 5 tys. migrantów
Miasto otwiera się ponownie
Do sobotniego poranka życie zaczęło wracać do normy. Handel został wznowiony, choć wielu właścicieli sklepów trzymało rolety w połowie opuszczone lub wystawiło strażników przy drzwiach. Wojsko nadal chroniło supermarkety, a klienci musieli okazywać dokumenty tożsamości, aby wejść do środka. "Wczoraj otwarcie było ryzykowne, ale dzisiaj jest znacznie spokojniej" – powiedział jeden ze sprzedawców. Ulice jednak nosiły ślady kryzysu: śmieci i zapach moczu utrzymywały się w miejscach, gdzie tysiące osób nocowały pod gołym niebem.
Straty gospodarcze i uwięzieni pracownicy
Kryzys mocno uderzył w gospodarkę Ceuty. Coroczne Fiestas Patronales, które miały rozpocząć się 1 sierpnia, zostały odwołane po raz pierwszy w historii. Setki pracowników wesołego miasteczka, którzy przybyli z kontynentalnej części Hiszpanii, zostali z rozmontowanymi atrakcjami i bez dochodów. Francisco Martínez, weteran z 25-letnim stażem na jarmarkach, wydał około 6 tys. euro na transport i opłaty miejskie. "Jesteśmy dosłownie zakładnikami" – powiedział. "Nie możemy otworzyć naszych atrakcji, bo nie ma jarmarku, i to rozumiemy, ale nie rozumiemy, dlaczego nie pozwalają nam swobodnie wyjechać". Inny pracownik, Christopher, poniósł straty rzędu prawie 45 tys. euro po sprowadzeniu sześciu atrakcji. David, który przyjechał drugi rok z rzędu, zapłacił 10 tys. euro za ustawienie La Cárcel. Wielu powiedziano, że miasto pokryje koszt promu powrotnego do Algeciras, ale żaden rejs nie był spodziewany przed poniedziałkiem.
Pozostali migranci i bezpieczeństwo
Podczas gdy tysiące migrantów wróciło do Maroka przez przejście graniczne Tarajal (w piątek w tempie 150 osób na minutę), szacuje się, że do sobotniego wieczora w Ceucie pozostało około 5 tys. osób. Niektórzy ukrywali się na wzgórzach i plażach, unikając patroli policji i wojska. Inni gromadzili się w pobliżu przepełnionego ośrodka dla migrantów, gdzie w piątek wieczorem grupa próbowała siłą wedrzeć się do środka. Władze miały nadzieję, że głód, wyczerpanie i widoczna obecność służb skłonią kolejne osoby do wyjazdu, jednak obawy skupiały się na migrantach z krajów subsaharyjskich, którzy nie mają żadnych powiązań z Marokiem.
Musimy użyć wszelkich skutecznych środków, aby zapewnić, że powrót wszystkich osób, które w tych dniach wjechały tu nielegalnie, zostanie sfinalizowany.
Reakcja polityczna
Premier Pedro Sánchez odwiedził Ceutę w piątek i obiecał rozważyć rekompensaty dla poszkodowanych przedsiębiorców. Minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska potwierdził, że pomoc gospodarcza zostanie udzielona. Prezydent Ceuty, Juan Jesús Vivas, podkreślił potrzebę zapewnienia bezpieczeństwa i pełnego powrotu migrantów. Mieszkańcy pozostali sceptyczni. "To nie będzie ostatni raz" – powiedział Antonio, emeryt, idąc na basen. Miasto, choć spokojniejsze, było dalekie od pełnego wyzdrowienia.


