
Ponad 48 tys. migrantów wraca z Ceuty do Maroka, 57 osób utonęło w morzu
Dziesiątki tysięcy osób, które w czwartek przedostały się do hiszpańskiej enklawy Ceuta, do piątkowego wieczora wróciły do Maroka. Migranci opuścili miasto, gdy zastali je całkowicie zamknięte, bez dostępu do żywności i wody. Z morza wyłowiono co najmniej 57 ciał.
Największy od lat jednodniowy napływ migrantów na terytorium Unii Europejskiej zakończył się niemal tak szybko, jak się zaczął. Według źródeł policyjnych do godziny 20:00 w piątek ponad 53 000 osób dobrowolnie wróciło do Maroka, co przewyższa szacunki rządu Hiszpanii dotyczące 50 000 przybyszów. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podało oficjalną liczbę powrotów na poziomie ponad 48 300.
Przekroczenie granicy
Masowy ruch rozpoczął się w czwartkowe popołudnie, gdy tysiące ludzi, głównie młodych Marokańczyków w wieku 18–35 lat, weszło do Ceuty, opływając falochron Tarajal lub przechodząc przez skalistą granicę. Wielu z nich przebyło setki kilometrów z miast takich jak Casablanca czy Tanger po tym, jak w mediach społecznościowych pojawiły się nagrania sugerujące, że granica jest otwarta. Hamid i Ahmed, którzy rozmawiali z elDiario.es, wsiedli do pociągu w Casablance 30 lipca o godzinie 17:00, licząc na dotarcie do Europy.
Nic nam nie zostało, tylko Bóg.
Niektórzy z tych, którzy zdecydowali się na przeprawę, nie potrafili pływać. Youssef, 19-latek z Tetuanu, powiedział EL MUNDO, że używał klapek jako wioseł, aby płynąć szybciej. Widział, jak dwóch młodych mężczyzn utonęło na jego oczach, gdy fale rzuciły ich na skały, uderzając głowami i plecami o kamienie. Ich ciała zniknęły pod powierzchnią wody.
- Tysiące ludzi zaczynają przybywać do Castillejos po informacjach w mediach społecznościowych o otwarciu granicy. Pociągi z Casablanki i Tangeru przewożą ludzi w stronę granicy.
- Pierwsze duże grupy wchodzą do Ceuty, opływając falochron Tarajal i przechodząc przez skały. W tym czasie przybywa 34-letni Hamido z Larache.
- O świcie Ceuta okazuje się całkowicie zamknięta: brak otwartych sklepów, żywności i wody. Migranci błąkają się po ulicach lub śpią na chodnikach.
- Źródła policyjne szacują, że ponad 53 000 osób dobrowolnie wróciło do Maroka. Liczba powracających przewyższa początkowe szacunki przybyszów.
- Marokańska policja używa gazu łzawiącego i armatek wodnych w Castillejos. Przeszukiwanie gór usuwa pozostałe grupy. Włochy zawieszają porozumienie z Schengen wobec Hiszpanii dla podróżnych spoza UE.
Zamknięte miasto
Osoby, które dotarły do Ceuty, zastały miasto liczące nieco ponad 80 000 mieszkańców w stanie paraliżu. Sklepy, supermarkety i apteki pozostały zamknięte. Brakowało żywności, wody i leków. Ludzie spali na chodnikach i ławkach. Hamido, 34-letni lakiernik samochodowy z Larache, siedział boso na ławce w piątkowy wieczór.
Przybył na miejsce w czwartek około godziny 15:00. Jego brat przebył tę samą drogę cztery lata wcześniej i obecnie mieszka w Barcelonie. Hamido chciał pomóc owdowiałej matce, ale w Ceucie nie mógł kupić nawet podstawowych produktów.
Powrót
Przez cały piątek strumień ludzi wracał drogą przybrzeżną w stronę granicy. Żołnierze i policjanci informowali osoby błąkające się po ulicach, że powinny wrócić do Maroka. Przy falochronie Tarajal ruch się odwrócił: więcej osób opuszczało miasto, niż do niego przybywało. Niektórzy z tych, którzy już przekroczyli granicę, krzyczeli do osób stojących w wodzie po pas, trzęsących się z zimna.
Jesteśmy wściekli, ponieważ otwarcie drzwi oznacza, że jesteś mile widziany. Mi otwarto drzwi, wszedłem między marokańskimi a hiszpańskimi żołnierzami, podali mi rękę, żebym przeszedł.
Skarżył się, że miasto nie podzielało entuzjazmu, który czuli podczas przekraczania granicy. Wszystko było zamknięte. Brak pracy, schronienia i wody. Tysiące ludzi spędziło popołudnie, wracając tą samą drogą.
- Przyjazdy (szacunki rządu Hiszpanii)
- 50000 osoby
- Przyjazdy (szacunki władz Ceuty)
- 60000 osoby
- Powroty (MSW, oficjalne)
- 48300 osoby
- Powroty (źródła policyjne, piątek 20:00)
- 53000 osoby
Działania marokańskiej policji
Po stronie marokańskiej reakcja policji w piątek znacząco się zaostrzyła. W Castillejos, przygranicznym mieście najbliżej Ceuty, funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego i armatek wodnych, aby odepchnąć tłumy. Służby bezpieczeństwa przeszukały okoliczne góry, aby usunąć osoby ukrywające się lub czekające na kolejną szansę podejścia do granicy. Droga nosiła ślady starć: dziesiątki spalonych pojazdów, rozrzucone kamienie i zniszczony asfalt.
Towary i ludzie przemieszczali się również w przeciwnym kierunku. Wielu z tych, którzy obecnie przebywają w Castillejos, przyznało, że zdecydowało się na przekroczenie granicy dopiero po obejrzeniu nagrań w mediach społecznościowych, które pokazywały grupy skutecznie wchodzące do Ceuty.
Reakcja w Europie
Włochy zawiesiły porozumienie z Schengen wobec Hiszpanii w odniesieniu do podróżnych spoza UE. Francja i Wielka Brytania zaoferowały wsparcie. Premier Hiszpanii Pedro Sánchez określił wtargnięcie jako naruszenie integralności terytorialnej kraju. Minister spraw zagranicznych José Manuel Albares stwierdził, że praktycznie wszyscy, którzy weszli do Ceuty, wrócili już do Maroka. Rząd Hiszpanii obarczył winą za organizację ruchu sieci handlarzy ludźmi. Lokalne władze i wojsko pozostały na plażach El Tarajal, aby zapobiec kolejnym próbom dotarcia drogą morską.


