Indyjski minister edukacji podaje się do dymisji po protestach wywołanych skandalem egzaminacyjnym
Minister edukacji Dharmendra Pradhan złożył w sobotę rezygnację po wielotygodniowych protestach ruchu „Partia Karaluchów” (Cockroach Janta Party), który domagał się wyjaśnienia oszustw przy medycznym egzaminie wstępnym. Demonstracje przybrały na sile w poniedziałek, gdy policja rozpędziła dziesiątki tysięcy protestujących przy użyciu gazu łzawiącego i pałek.
Przyczyna protestów
Rezygnacja kończy wielotygodniowe demonstracje, które rozpoczęły się 6 czerwca w Nowym Delhi, zorganizowane przez Cockroach Janta Party (CJP). Ruch przyjął nazwę po tym, jak indyjski sędzia nazwał bezrobotną młodzież „leniwymi karaluchami”, co studenci przekuli w swój symbol. Bezpośrednim powodem był majowy wyciek pytań do egzaminu medycznego NEET, do którego przystąpiło od 2 do 2,2 mln kandydatów rywalizujących o około 130 tys. miejsc na uczelniach medycznych. Pytania egzaminacyjne sprzedawano za kwoty sięgające 5 mln rupii (około 45 tys. euro). Wyniki unieważniono, zmuszając studentów do powtórzenia testu. Według lokalnych mediów niektórzy studenci odebrali sobie życie po ogłoszeniu decyzji o anulowaniu egzaminu.
Biorąc pod uwagę sytuację, która zaistniała na Jantar Mantar i w całym kraju, wysłałem list z rezygnacją do premiera.
Pacyfikacja i eskalacja
Protesty przybierały na sile aż do poniedziałku, kiedy od 50 tys. do 100 tys. osób przemaszerowało w stronę parlamentu w Nowym Delhi. Władze zareagowały odcięciem dostępu do internetu i wysłaniem sił bezpieczeństwa, które użyły gazu łzawiącego, bambusowych pałek, a według niektórych doniesień także broni na kule gumowe i paralizatorów. Obrazy rannych i płaczących młodych ludzi szybko obiegły media społecznościowe, wywołując falę krytyki pod adresem rządu premiera Narendry Modiego. Po pacyfikacji protesty rozlały się na inne indyjskie miasta, a demonstracje solidarnościowe odbyły się w Nowym Jorku, Londynie, Berlinie i Amsterdamie, gdzie w czwartkowy wieczór na Museumplein zgromadziło się ponad dwieście osób.
- Około 2,2 mln studentów przystępuje do medycznego egzaminu wstępnego NEET.
- Wyniki egzaminu zostają unieważnione po odkryciu masowego wycieku pytań.
- W Nowym Delhi rozpoczynają się ciągłe protesty pod przewodnictwem Cockroach Janta Party.
- Policja starła się z 50–100 tys. protestujących maszerujących na parlament, dziesiątki osób rannych.
- Protesty solidarnościowe w Nowym Jorku, Londynie, Berlinie i Amsterdamie.
- Minister edukacji Dharmendra Pradhan rezygnuje; protestujący świętują, ale zapowiadają kontynuację działań do czasu spełnienia wszystkich żądań.
Minister odchodzi
Pradhan ogłosił swoją rezygnację na platformie X w sobotę, niemal w tym samym momencie, gdy policja ponownie użyła gazu łzawiącego do rozpędzenia protestujących w Nowym Delhi, zaledwie kilka godzin przed trzecią rundą rozmów między przedstawicielami studentów a członkami rządu. Napisał, że ma „głęboki szacunek dla aspiracji, uczuć i uzasadnionych oczekiwań młodzieży kraju” oraz że chce zapobiec „wykorzystywaniu tej sytuacji przez siły antynarodowe”. Jego odejście to rzadkie wydarzenie polityczne: jest dopiero drugim ministrem, który zrezygnował pod presją społeczną od czasu dojścia BJP Modiego do władzy w 2014 roku. Pierwszym był były wiceminister spraw zagranicznych M.J. Akbar, który ustąpił w 2018 roku w związku z oskarżeniami o molestowanie seksualne. Pradhan, określany jako „człowiek od pieniędzy BJP” ze względu na swoje zdolności w pozyskiwaniu funduszy, był bliskim powiernikiem Modiego.
Niespełnione żądania
Po rezygnacji Pradhana założyciel CJP, Abhijeet Dipke, powiedział zwolennikom na miejscu protestu Jantar Mantar: „Osiągnęliśmy to”. Zarząd CJP początkowo ogłosił zakończenie protestów. Jednak późniejszy raport wskazał, że ruch nie kończy swojej kampanii. Nadal stawia dwa warunki: odszkodowania finansowe dla rodzin studentów, którzy popełnili samobójstwo po skandalu egzaminacyjnym, oraz wyciągnięcie konsekwencji wobec funkcjonariuszy policji, którzy użyli siły wobec demonstrantów podczas poniedziałkowego marszu. Rzecznik CJP oświadczył również, że domagają się wycofania wszystkich postępowań prawnych przeciwko protestującym.
Szersze pretensje
Poza wyciekiem egzaminu demonstracje odzwierciedlają głębszy gniew z powodu bezrobocia, korupcji i braku odpowiedzialności rządu. Protestujący postrzegają wyciek egzaminu jako kolejny dowód na powszechne łapownictwo w indyjskim systemie edukacji. Pozostaje niejasne, kto zastąpi Pradhana na stanowisku ministra edukacji.


