
Donald Trump wygłasza chaotyczne przemówienie na przełożonej kolacji korespondentów w Białym Domu i atakuje dziennikarzy
Trzy miesiące po tym, jak strzelec przerwał pierwotne wydarzenie, prezydent Donald Trump przemawiał w hotelu Waldorf Astoria przez ponad godzinę, mieszając żarty z atakami na przedstawicieli mediów i rywali politycznych.
Przełożone wydarzenie
Trzy miesiące po tym, jak strzelec oddał strzały podczas pierwotnej kolacji w Washington Hilton, Stowarzyszenie Korespondentów Białego Domu zorganizowało wydarzenie ponownie w hotelu Waldorf Astoria w Waszyngtonie. Obiekt, znany wcześniej jako Trump International Hotel, gościł skromniejsze zgromadzenie w piątek, 24 lipca 2026 r. Prezydent Donald Trump, ewakuowany w kwietniu, powiedział zgromadzonym: "Jak mówiłem trzy miesiące temu, przedstawienie musi trwać".
Chaotyczne przemówienie i wymowna cisza
Przemówienie Trumpa trwało godzinę i dwie minuty. Prezydent snuł żarty, powtarzał hasła wiecowe i wyliczał swoje żale. Dziennikarze i urzędnicy administracji przyjęli wystąpienie chłodno; wiele żartów spotkało się z ciszą. Po około 45 minutach uczestnicy zaczęli zaglądać w telefony i wiercić się na miejscach; sekretarz handlu Howard Lutnick został przyłapany na ziewaniu. Monolog Trumpa zawierał skargę na zbyt antytrumpowy charakter Oscarów, wyjaśnienie, dlaczego odbiera telefony od reporterów, oraz wyliczenie liczby artykułów na pierwszej stronie "The New York Times".
Żarty, obelgi i Nicki Minaj
Trump przekuł kwietniową strzelaninę w żart o raperce Nicki Minaj, swojej sojuszniczce. "Po usłyszeniu strzałów wielu ludzi krzyczało: 'Padnij! Padnij!', co sprawiło, że Nicki Minaj zaczęła twerkować" – powiedział, kilka tygodni po tym, jak nazwał ją "taką gorącą" podczas lunchu w Białym Domu. Drwił również z sekretarza zdrowia Roberta F. Kennedy'ego Jr.: "Chcę, żebyście wiedzieli, że Bobby Kennedy osobiście przejechał krowę swoim samochodem". Osobiste obelgi dotyczyły Kaitlan Collins z CNN ("ona nigdy się nie uśmiecha"), byłego przewodniczącego komisji wywiadu Izby Reprezentantów Adama Schiffa ("ołówkowa szyja") oraz wagi byłego gubernatora New Jersey Chrisa Christie. Wyśmiewano również wagę gubernatora Illinois JB Pritzkera oraz sprawność umysłową gubernatora Kalifornii Gavina Newsoma.
Mam nadzieję, że wszyscy w końcu mogli cieszyć się swoim pysznym polędwicowym stekiem. Chcę, żebyście wiedzieli, że Bobby Kennedy, który tu siedzi, osobiście przejechał krowę swoim samochodem.
Napięcia z prasą i cień wezwań sądowych
Tłem kolacji był eskalujący konflikt administracji Trumpa z mediami. Zaledwie dzień wcześniej Departament Sprawiedliwości wycofał wezwania sądowe dotyczące rejestrów telefonicznych i zeznań przed ławą przysięgłych reporterów "The New York Times", którzy opisywali luki w zabezpieczeniach Air Force One, podarowanego przez Katar. Sędzia federalny skrytykował sposób prowadzenia sprawy przez rząd. Podczas kolacji Trump siedział bez wyrazu, gdy wręczano nagrody dziennikarzom, których praca była krytyczna wobec jego działań, a następnie uścisnął dłoń laureatom, w tym Tylerowi Pagerowi z "Timesa", Kaitlan Collins z CNN i Joshowi Dawseyowi z "The Wall Street Journal". Później nazwał zgromadzenie "największą grupą ludzi z syndromem Trumpa, jaką kiedykolwiek zebrano w jednym miejscu".
- Dziennikarze otrzymują nagrody za relacje krytyczne wobec administracji; Trump obserwuje to z powagą.
- Trump rozpoczyna wystąpienie, pytając: "Co my tu robimy? Czy mam być komikiem?"
- Goście zaglądają w telefony i wiercą się; sekretarz handlu Howard Lutnick ziewa.
- Trump kończy swoje godzinne i dwuminutowe przemówienie.
Trump o mediach i przyszłych wyborach
Trump odniósł się do swojej strategii medialnej: "Zawsze uważam, że kiedy nie rozmawiasz z prasą, zawsze dostajesz zły artykuł. Kiedy rozmawiasz z prasą, masz szansę na dobry artykuł". Krótko powrócił też do tematu sprawowania urzędu po konstytucyjnym limicie dwóch kadencji. Wyciągając czerwoną czapkę z napisem "Trump 2028", ogłosił: "Z przyjemnością ogłaszam mój zamiar kandydowania na czwartą kadencję", po czym dodał: "Tylko żartuję". Prezydent zakończył przemówienie bez uznania obecności korpusu prasowego Pentagonu, mimo że jego sekretarz obrony Pete Hegseth siedział na sali, podczas gdy jego resort walczył o usunięcie reporterów.


