
James Blood Ulmer, gitarzysta łączący awangardowy jazz z bluesem i funkiem, nie żyje. Miał 86 lat
Muzyk z Karoliny Południowej, uczeń Ornette’a Colemana, który wytyczył własną, unikalną ścieżkę łączącą free jazz, funk i blues, zmarł 3 czerwca. Jego rodzina potwierdziła tę wiadomość w tym tygodniu.
James Blood Ulmer, gitarzysta i wokalista, którego twórczość łączyła awangardowy jazz z surowymi fakturami bluesa i funku, zmarł 3 czerwca w wieku 86 lat. Jego rodzina potwierdziła odejście artysty w oświadczeniach opublikowanych w poniedziałek, opisując go jako muzyka o brzmieniu tak wyrazistym, jak nieustraszony był jego duch. Nie ujawniono przyczyny śmierci, choć rodzina zaznaczyła, że zmarł spokojnie.
Wyjątkowa droga od gospel do awangardy
Urodzony jako Willie James Ulmer w St. Matthews w Karolinie Południowej 8 lutego 1940 roku, od początku otaczała go muzyka. Syn pastora baptystów, śpiewał gospel w grupie ojca, Southern Sons, a gitarę chwycił w wieku czterech lat. Jako nastolatek odkrył bluesa i Chucka Berry’ego, dźwięki, które jego rodzice uważali za muzykę diabła. W wieku 18 lat przeprowadził się do Pittsburgha, utrzymując młodą rodzinę grając z grupami doo-wop, takimi jak Del Vikings. Potem były epizody w Columbus w Ohio i Detroit, gdzie akompaniował artystom takim jak Jewel Bryner i Hank Marr oraz spotkał nastoletniego gitarzystę wirtuoza o imieniu George Benson, który nauczył go kilku rzeczy.
Przełomowy moment nastąpił, gdy jego idol, Wes Montgomery, odmówił udzielenia mu lekcji. Rodzina Ulmera później opowiadała, że ten chłód popchnął go do wypracowania własnego języka muzycznego, zdeterminowanego, by brzmieć jak nikt inny. Osiedlił się w Nowym Jorku na początku lat 70., grając z Jazz Messengers Arta Blakeya, Joe Hendersonem i Rashiedem Alim. Ten ruch oznaczał czystą przerwę ze strukturalną muzyką taneczną jego przeszłości.
Nigdy nie myślałem, żeby ktoś mógł zarobić pieniądze grając wolną muzykę. Więc zawsze grałem strukturalnego bluesa, rytmiczną muzykę taneczną czy coś w tym stylu. I porzuciłem to! Kiedy przyjechałem do Nowego Jorku, to było jak… poszedłem w zupełnie inną stronę.
Lata z Colemanem i harmolodyka
W Nowym Jorku Ulmer znalazł się w orbicie saksofonisty i architekta free jazzu Ornette’a Colemana, stając się pierwszym gitarzystą w zespole Colemana Prime Time. Coleman wprowadził go w harmolodykę, teorię stawiającą harmonię, ruch i melodię na równym poziomie, uwalniającą muzyków od konwencjonalnych kluczy i struktur akordowych. Ulmer, jak mówił Coleman, był naturalnie stworzony do tej koncepcji. W tym okresie Ulmer miał sen, w którym nastroił każdą strunę swojej gitary do tej samej nuty – technika, do której wracał przez całą karierę.
Coleman współprodukował debiutancki album Ulmera jako lidera zespołu, Tales of Captain Black, wydany w 1979 roku. Płyta natychmiast zdobyła uznanie; kanadyjski dziennik The Globe and Mail napisał, że wynosi Jimiego Hendriksa o kilka poziomów wyżej. Jego kolejny album, Are You Glad to Be in America?, ukazał się w brytyjskiej niezależnej wytwórni Rough Trade. Pełen ducha społecznego komentarza utwór tytułowy stał się wizytówką, a Ulmer wyruszył w trasę koncertową wspierając postpunka, takiego jak Public Image Ltd i Captain Beefheart.
Stawałem przy mikrofonie i kazałem im zamknąć jebane mordy. Mieli pięć minut, żeby się wciągnąć, albo wypierdalać!
Moment w wielkiej wytwórni i trwały zespół
Praca Ulmera z saksofonistą Arthurem Blythe’em nad albumami Columbia Lenox Avenue Breakdown (1979) i Illusions (1980) przyniosła mu własny kontrakt z tą dużą wytwórnią. Między 1981 a 1983 rokiem wydał trzy płyty w Columbia: Free Lancing, Black Rock i Odyssey. Łączyły wirtuozerską, przesiąkniętą bluesem gitarę z ciasnymi aranżacjami funkowymi i uduchowionym wokalem – nowatorski pakiet, który wciąż nosił komercyjny instynkt. Rolling Stone okrzyknął go przy okazji Free Lancing najbardziej oryginalnym gitarzystą elektrycznym, jaki pojawił się od czasów Jimiego Hendriksa.
W latach 80. Ulmer założył także Music Revelation Ensemble, osobny zespół z udziałem saksofonisty Davida Murraya, basisty Amina Alego i perkusisty Ronalda Shannona Jacksona. Grupa stała się kolejnym wehikułem dla jego niespokojnego, przekraczającego granice podejścia do improwizacji.
Ostatnie lata i hołdy
Ulmer dał swój ostatni koncert na Detroit Jazz Festival w 2024 roku, będąc już w złym stanie zdrowia. Oświadczenie rodziny, opublikowane za pośrednictwem DownBeat, prosiło fanów, aby grali jego muzykę głośno i uszanowali ich prywatność. Gitarzysta Living Colour, Vernon Reid, który wyprodukował album Ulmera Memphis Blood, oddał nastrój wielu rówieśników.
Blood był jeden jedyny. Był zrobiony z tego, z czego robi się Blues. Surowo. Czysto. Elementarnie.
Szczegóły publicznego uczczenia jego życia zostaną podane wkrótce.
- Urodził się jako Willie James Ulmer w St. Matthews w Karolinie Południowej
- Przeprowadza się do Pittsburgha w wieku 18 lat, gra z grupami doo-wop, w tym Del Vikings
- Osiedla się w Nowym Jorku, gra z Artem Blakeyem, Joem Hendersonem i Rashiedem Alim
- Wydaje debiutancki album Tales of Captain Black, wyprodukowany przez Ornette’a Colemana
- Podpisuje kontrakt z Columbia Records; wydaje Free Lancing, okrzyknięty przez Rolling Stone
- Daje ostatni koncert na Detroit Jazz Festival
- Umiera spokojnie w wieku 86 lat


