
Fed utrzymuje stopy procentowe na poziomie 3,50–3,75 proc. po raz piąty z rzędu, trzech członków komitetu głosowało za podwyżką
Rezerwa Federalna utrzymała główny przedział stóp procentowych na poziomie 3,50–3,75 proc. w obliczu czerwcowej inflacji wynoszącej 3,5 proc. oraz presji cen energii wywołanej konfliktem z Iranem. Rynki wyceniają obecnie podwyżkę we wrześniu.
Rezerwa Federalna pozostawiła w środę stopy procentowe bez zmian, utrzymując docelowy przedział 3,50–3,75 proc. już piąte spotkanie z rzędu w tym roku. Decyzja ta ujawniła jednak rzadkie podziały wewnętrzne: trzech z dwunastu głosujących członków Federalnego Komitetu Otwartego Rynku sprzeciwiło się utrzymaniu stóp, domagając się podwyżki o ćwierć punktu procentowego.
Strażnicy polityki pieniężnej na razie zachowali spokój pomimo niedawnej eskalacji na Bliskim Wschodzie. Różnice wewnątrz komitetu dotyczące odpowiedniego kursu polityki pieniężnej stają się jednak wyraźnie większe. Już w czerwcu niektórzy bankierzy centralni dostrzegali solidne powody do zaostrzenia polityki.
Uporczywa inflacja i szok energetyczny
Inflacja nieznacznie spadła, ale pozostała znacznie powyżej celu Rezerwy Federalnej wynoszącego 2 proc., osiągając w czerwcu 3,5 proc. Własne prognozy banku centralnego zakładają poziom 3,6 proc. dla całego 2026 roku, z obniżką do 2,3 proc. w 2027 roku. Głównym czynnikiem napędzającym wzrosty jest szok cenowy energii wywołany odnowionym konfliktem z Iranem, który podbił ceny ropy i ograniczył globalną podaż przez cieśninę Ormuz. Czerwcowy odczyt inflacji, choć wciąż wysoki, był nieco niższy dzięki weekendowej przerwie w amerykańskich nalotach.
Energetyczne podłoże wzrostu cen komplikuje zadanie Fed. Podwyżka stóp w niewielkim stopniu rozwiązałaby podstawowy problem podażowy, ponieważ kryzys energetyczny zakończyłoby jedynie trwałe porozumienie wokół cieśniny Ormuz. Mimo to kierownictwo banku centralnego podkreśliło, że nie będzie tolerować trwale podwyższonej inflacji.
- Czerwiec 2026 rzeczywista
- 3.5 %
- Cel Fed
- 2 %
- Prognoza 2026
- 3.6 %
- Prognoza 2027
- 2.3 %
Warsh nadaje nowy ton
Spotkanie było kolejnym sprawdzianem dla nowego prezesa Fed Kevina Warsha, który przejął stanowisko po Jerome'ie Powellu i już zasygnalizował bardziej jastrzębie podejście. Warsh jasno stwierdził, że bank centralny nie może zaakceptować uporczywej inflacji powyżej celu i ogłosił utworzenie specjalnej jednostki do zbadania jej przyczyn. Uruchomił również grupy projektowe mające dokonać przeglądu ram inflacyjnych Fed, co stanowiło zawoalowaną krytykę jego poprzednika za brak kontroli nad wzrostem cen w ostatnich latach.
Odchodząc od dotychczasowej praktyki, Warsh przyjął bardziej powściągliwy styl komunikacji, co zwiększyło niepewność rynków co do kolejnych kroków banku centralnego. Przed spotkaniem nawet 40 proc. inwestorów na rynku kontraktów terminowych wyceniało podwyżkę stóp, co odzwierciedlało tę niepewność oraz rosnące oczekiwania na zaostrzenie polityki.
Trudna sytuacja na rynku pracy i polityczne wiatry
Sytuacja na rynku pracy uległa pogorszeniu, a niedawny wzrost zatrudnienia znacznie odbiega od oczekiwań. Fed musi zatem lawirować między wysoką inflacją a słabnącym rynkiem pracy, co niemal wykluczyło obniżkę stóp i pozostawiło podwyżkę jako jedyną realną, choć wciąż mało prawdopodobną alternatywę.
Prezydent Donald Trump, który publicznie naciskał na obniżenie stóp procentowych, jest obecnie postrzegany przez niektórych ekonomistów jako potencjalne źródło politycznej presji na nominalnie niezależną instytucję poprzez swojego nominata Warsha. Obawa, na którą zwraca uwagę wielu obserwatorów, dotyczy tego, że Biały Dom może dążyć do wpływania na przyszłe decyzje w kierunku luźniejszej polityki pieniężnej, nawet przy utrzymującej się wysokiej inflacji.
Oczy zwrócone na wrzesień
Rynki szybko przeniosły uwagę na kolejne posiedzenie we wrześniu, gdzie podwyżka stóp jest obecnie powszechnie oczekiwana. Trzy głosy sprzeciwu w lipcu są przez wielu odczytywane jako sygnał, że ruch o ćwierć punktu procentowego jest tylko kwestią czasu. Wiele zależeć będzie od rozwoju sytuacji w cieśninie Ormuz oraz od tego, czy ceny energii będą nadal przekładać się na szersze wskaźniki cen konsumpcyjnych. Na razie Fed zdecydował się zyskać na czasie, ale wewnętrzna debata nad reakcją na inflację napędzaną cenami energii tylko przybiera na sile.


