Dron z ładunkiem wybuchowym na lotnisku w Lipsku. BSW ostrzega przed oskarżaniem Rosji bez dowodów
Odnalezienie drona z ładunkiem wybuchowym w pobliżu ukraińskich samolotów transportowych na lotnisku Lipsk/Halle skłoniło partię BSW do ostrzeżeń przed pochopnym obwinianiem Rosji. Amerykańskie media powołują się na przedstawicieli wywiadu, którzy łączą urządzenie z rosyjskimi służbami.
Incydent na lotnisku Lipsk/Halle
Dron wyposażony w materiały wybuchowe oraz zapalnik został odnaleziony w pobliżu ukraińskich samolotów transportowych na lotnisku Lipsk/Halle na kilka dni przed 9 sierpnia 2026 roku. Federalny minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt (CSU) krótko po zdarzeniu określił je mianem ataku hybrydowego przeprowadzonego przez obce mocarstwa. Odkrycie to zapoczątkowało śledztwo oraz debatę polityczną na temat przypisania odpowiedzialności, w której część głosów wskazuje na Rosję, a inne wzywają do zachowania ostrożności.
Wskazówki amerykańskiego wywiadu
Amerykańskie media doniosły o możliwym powiązaniu z Rosją. Dziennik The Wall Street Journal, powołując się na urzędników USA zaznajomionych z raportami wywiadowczymi, napisał, że dron prawdopodobnie należy do rosyjskiego rządu. Stacja CNN zacytowała przedstawiciela obrony USA w Europie, który stwierdził, że Stany Zjednoczone ustaliły, iż dron pochodzi z rosyjskich służb wywiadowczych. Raporty te nie zostały poparte publicznie udostępnionymi dowodami.
BSW wzywa do ostrożności
Frakcja BSW w parlamencie krajowym Saksonii ostrzegła przed wyciąganiem pochopnych wniosków. Polityk ds. wewnętrznych Bernd Rudolph podkreślił konieczność przeprowadzenia dokładnego śledztwa przed wskazaniem winnych.
Musimy wiedzieć, kto stoi za tym incydentem, jaki cel był realizowany i przede wszystkim, w jaki sposób taki dron mógł w ogóle dostać się na ten wysoce wrażliwy obszar.
Rudolph przyznał, że biorąc pod uwagę wojnę na Ukrainie oraz napiętą sytuację międzynarodową, możliwe tło państwowe jest oczywiste. Ostrzegł jednak, że spekulacje nie są tym samym, co wyniki śledztwa. Argumentował, że Rosja nie powinna być ogłaszana sprawcą bez dowodów, a śledczy powinni również zbadać, czy incydent nie był celową prowokacją mającą na celu zdyskredytowanie kogoś, czyli tak zwaną operacją pod fałszywą flagą.
Ryzyko lotnisk o podwójnym przeznaczeniu
Rudolph wskazał, że lotnisko Lipsk/Halle jest wykorzystywane zarówno do transportu cywilnego, jak i wojskowego, co tworzy dodatkowe luki w bezpieczeństwie.
Musimy zatem otwarcie rozmawiać o tym, jakie ryzyko niesie ze sobą wojskowe wykorzystanie cywilnego lotniska i jakie środki ochronne muszą z tego wynikać.
Zauważył, że uprawnienia policji w zakresie obrony przed dronami zostały już ustanowione i rozszerzone zarówno na szczeblu krajowym, jak i federalnym. Dodał, że pozostaje wyposażyć te służby w odpowiednią technologię, szkolenia oraz jasne koncepcje operacyjne. Incydent zwrócił uwagę na kwestię zabezpieczenia cywilnych lotnisk obsługujących logistykę wojskową przed małymi, komercyjnie dostępnymi dronami przenoszącymi ładunki wybuchowe.


