
Phil Collins ujawnia, że w 2024 roku otarł się o śmierć: „Moje narządy przestały pracować, ludzie przychodzili się pożegnać”
Perkusista Genesis i gwiazdor muzyki pop ujawnia, że był nieprzytomny, podczas gdy lekarze i rodzina debatowali nad odłączeniem go od aparatury podtrzymującej życie na oddziale intensywnej terapii w Szwajcarii.
Upadek
Phil Collins trafił do szwajcarskiego szpitala w listopadzie 2023 roku, gdy jego spożycie alkoholu wymknęło się spod kontroli. Został wypisany krótko przed Bożym Narodzeniem, ale w ciągu kilku tygodni wrócił na oddział intensywnej terapii. Nastąpił siedmiomiesięczny pobyt, podczas którego jego organizm zaczął odmawiać posłuszeństwa. „Moje nerki przestały działać, moje narządy po prostu przestały pracować. Ludzie przychodzili się pożegnać” – powiedział Collins w rozmowie z Sunday Times. Przez najgorszy okres był nieprzytomny i nie pamięta wizyt bliskich.
- Collins trafia do szpitala po tym, jak jego spożycie alkoholu wymyka się spod kontroli.
- Wypisany krótko przed Bożym Narodzeniem, ale jego stan wkrótce znów się pogarsza.
- Ponowne przyjęcie na oddział intensywnej terapii; pobyt potrwa siedem miesięcy.
- Narządy zaczynają odmawiać posłuszeństwa. Rodzina zostaje wezwana, by się pożegnać; omawiane są decyzje o podtrzymywaniu życia.
- Wypisany po siedmiu miesiącach. Collins od tego czasu nie tknął alkoholu.
Rodzina przy łóżku
Jego menedżer, współpracujący z nim od 50 lat, wezwał do szpitala pięcioro jego dzieci. Joely, Simon, Lily, Nicholas i Matthew zebrali się przy łóżku, podczas gdy lekarze i krewni dyskutowali o dalszym podtrzymywaniu funkcji życiowych. „Trzeba było podjąć kilka decyzji, w stylu: czy utrzymujemy Phila przy życiu za pomocą aparatury?” – wspominał Collins. Jego córka Lily, aktorka znana z serialu „Emily w Paryżu”, siedziała obok niego płacząc.
Nigdy nie myślałam, że doczekam takich chwil.
Collins powiedział, że cała rodzina spotkała się później w hotelu Mandarin Oriental w Londynie po jego wypisie. Opisał to wydarzenie jako szczęśliwe ocalenie: „Miałem wielkie szczęście, że to przeżyłem”.
Alkohol
Collins powiązał kryzys z uzależnieniem od alkoholu, którego wówczas nie dostrzegał. „Piłem wino, gdy tylko się obudziłem. To było to, czego chciałem na śniadanie, kieliszek wina” – powiedział. Dodał, że ponieważ nie pił do późnej nocy, nie zdawał sobie sprawy z problemu. Jego autobiografia z 2016 roku „Not Dead Yet” poruszała już temat nadużywania alkoholu, łącząc go z burzliwym życiem prywatnym i kontuzją kręgosłupa. Po rozwodzie ze Szwajcarką Orianne Cevey w 2006 roku pisał o leżeniu w samotności i wpatrywaniu się w szare szwajcarskie niebo, mając za towarzystwo jedynie „Johnnie Walkera i Grey Goose”. Para zeszła się w 2016 roku, ale po kilku latach rozstała się ponownie w atmosferze ostrego sporu prawnego.
Życie po przetrwaniu
Collins nie tknął alkoholu od czasu wyjścia ze szpitala. Uszkodzenia są jednak trwałe. Jego trzustka jest zbliznowaciała, nerki ledwo funkcjonują, a uszkodzenie nerwów uniemożliwiło mu grę na perkusji. Porusza się o kulach i ma pielęgniarkę, która mieszka z nim i pilnuje przyjmowania leków. „Wszystko, co mogło pójść nie tak, poszło nie tak” – powiedział na początku tego roku. Mimo fizycznych konsekwencji wyraził wdzięczność za to, że po prostu żyje.
Miłość i samotność
75-letni Collins mieszka samotnie w domu nad Jeziorem Genewskim w pobliżu Féchy. Przyznał, że chciałby jeszcze wejść w związek. „Chciałbym się jeszcze zakochać. Chciałbym mieć relację. Chciałbym kogoś pocałować, na przykład. Takie bardzo proste rzeczy”. Wątpi jednak, czy to się wydarzy. „Myślę, że jest już prawdopodobnie za późno. Nie jestem zbyt towarzyską osobą. Nie wychodzę z domu”. Artysta, który sprzedał ponad 100 milionów płyt, stwierdził, że muzyka zeszła na dalszy plan, a teraz liczą się zwykłe chwile, które niemal stracił.

