
Niemcy kupią amerykańskie pociski Tomahawk po tym, jak Merz zawarł porozumienie na szczycie NATO w Ankarze
Kanclerz Friedrich Merz oświadczył, że Niemcy nabędą amerykańskie pociski manewrujące Tomahawk, zamykając strategiczną lukę w swojej obronie przed Rosją, po tym jak USA odrzuciły wcześniejszy plan rozmieszczenia w tym roku.
Porozumienie w Berlinie
Kanclerz Friedrich Merz ogłosił porozumienie w Bundestagu w czwartek, tuż po powrocie ze szczytu NATO w Ankarze. Porozumienie zostało osiągnięte na marginesie spotkania i, według Merza, przekroczyło wszelkie jego oczekiwania.
Zamykamy znaczącą strategiczną lukę w naszej obronie, jednocześnie pracując nad opracowaniem i rozmieszczeniem własnych europejskich systemów.
Kanclerz pochwalił również sekretarza generalnego NATO Marka Rutte za „doskonałe” prowadzenie szczytu, nazywając sojusz „zjednoczonym, silnym i pewnym siebie”.
Porozumienie uratowane z krawędzi
Zakup wskrzesza plan odstraszania ogłoszony po raz pierwszy za byłego prezydenta USA Joe Bidena, który przewidywał rozmieszczenie w Niemczech od 2026 roku amerykańskich Tomahawków, rakiet SM-6 i broni hipersonicznej. Plan ten został odrzucony przez prezydenta Donalda Trumpa w maju, w trakcie publicznego sporu z Merzem w sprawie wojny w Iranie i późniejszego wycofania 5000 żołnierzy amerykańskich z tego kraju.
Berlin początkowo zwrócił się z prośbą o zakup rakiet rok temu, ale prośba pozostała bez odpowiedzi. Minister obrony Boris Pistorius próbował nawet polecieć do Waszyngtonu na rozmowy, ale musiał odwołać podróż po tym, jak nie udało mu się umówić na spotkanie z sekretarzem obrony Pete'em Hegsethem.
- Administracja Bidena ogłasza plan rozmieszczenia amerykańskich Tomahawków, SM-6 i broni hipersonicznej w Niemczech do 2026 roku.
- Niemcy składają wniosek o zakup Tomahawków; wniosek pozostaje bez odpowiedzi przez rok.
- Administracja Trumpa anuluje plan rozmieszczenia i rozpoczyna wycofywanie 5000 żołnierzy amerykańskich z Niemiec.
- Merz ogłasza w Bundestagu, że porozumienie w sprawie zakupu Tomahawków zostało sfinalizowane podczas szczytu NATO w Ankarze.
Wypełnianie europejskiej luki zdolnościowej
Żaden europejski kraj nie posiada obecnie naziemnych rakiet dalekiego zasięgu. Tomahawk, którego zasięg szacuje się na 1500–2500 km w zależności od wariantu, ma przeciwdziałać rozmieszczeniu przez Rosję rakiet Iskander z głowicami nuklearnymi w jej bałtyckiej eksklawie – Kaliningradzie, co stawia Berlin i inne europejskie stolice w zasięgu. Niemieckie ministerstwo obrony sygnalizowało zagrożenie Iskanderami w 2024 roku, zauważając, że Moskwa wysłała również do Kaliningradu rakiety hipersoniczne Kinżał.
Merz powiedział, że Berlin będzie równolegle dążyć do opracowania europejskich alternatyw, omawiając ukraiński pocisk manewrujący Flamingo oraz wspólny europejski program „głębokiego precyzyjnego uderzenia” zainicjowany w 2024 roku.
Wąskie gardła produkcyjne i otwarte pytania
Kanclerz nie podał harmonogramu dostaw. Zasoby USA są napięte: wojsko wystrzeliło setki Tomahawków w konflikcie w Iranie, a producent Raytheon wyprodukował w 2025 roku mniej niż 100 pocisków. Koszt jednostkowy wynosi około 1,7 miliona dolarów. Większość amerykańskich Tomahawków jest przeznaczona do startu z okrętów, a niektóre zaadaptowano do naziemnej baterii Typhon, która wystrzeliwuje również rakiety SM-6. Wcześniej Merz zauważył, że USA „nie mają wystarczająco dużo własnych” i wspomniał o możliwości współprodukcji w ramach wspólnego przedsięwzięcia niemiecko-amerykańskiego.

