
Maciej Berek kwestionuje przywództwo w Trybunale Konstytucyjnym po wyborze przez Sejm
Nowo wybrany sędzia Trybunału Konstytucyjnego Maciej Berek oświadczył, że prezes Bogdan Święczkowski nie może legalnie kierować instytucją. Tymczasem Pałac Prezydencki analizuje kwestię odebrania od Berka przysięgi sędziowskiej.
Podważenie przywództwa w Trybunale
Nowo wybrany sędzia Trybunału Konstytucyjnego Maciej Berek zakwestionował uprawnienia prezesa sądu Bogdana Święczkowskiego podczas wywiadów telewizyjnych 7 września 2026 r. Berek argumentował, że Święczkowski nie może pełnić funkcji kierowniczych w Trybunale ze względu na nieprawidłowości w przydziale składów orzekających i zarządzaniu sądem. Powołał się na wiążący wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 18 grudnia 2025 r., który wskazał na wady prawne przy powołaniu byłej prezes Julii Przyłębskiej, co według niego dotyczy również Święczkowskiego. Berek zauważył także, że urzędujący sędziowie dwukrotnie publikowali listy otwarte, w których szczegółowo opisali manipulacje składami sędziowskimi. Stwierdził, że orzekać powinni jedynie sędziowie prawidłowo wybrani przez Sejm.
Wypowiadając się w TVN24, Berek odniósł się do pozycji szefa Trybunału.
Pan Święczkowski powinien sam zdecydować o swoim losie. Natomiast z pewnością nie może pełnić funkcji kierowania Trybunałem Konstytucyjnym.
Impas w sprawie zaprzysiężenia w Pałacu Prezydenckim
Sejm wybrał Berka 4 września 2026 r. jako ósmego sędziego powołanego w obecnej kadencji parlamentu. Niepewność dotyczy jego formalnego zaprzysiężenia, ponieważ prezydent Karol Nawrocki wcześniej odmówił odebrania przysięgi od czterech z siedmiu sędziów wybranych wcześniej przez izbę. Ci sędziowie złożyli następnie przysięgi w Sejmie przed prezydentem, ale pod jego nieobecność, jednak Święczkowski uniemożliwił im orzekanie. Paweł Szefernaker, szef gabinetu prezydenta, poinformował 7 września 2026 r., że trwają analizy prawne dotyczące zaprzysiężenia Berka i potwierdził, że istnieją poważne wątpliwości. Po spotkaniu z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym w poniedziałek rano, Berek zaznaczył, że jego kadencja rozpoczyna się 16 września 2026 r., podczas gdy kadencja urzędującego sędziego Justyna Piskorskiego wygasa 18 września 2026 r.
Zapytany o to, jak postąpi, jeśli nie otrzyma zaproszenia od prezydenta, Berek wyjaśnił swoje stanowisko w TVN24.
Jedyne, co mogę robić, to konsekwentnie oczekiwać, że wszystko będzie przebiegało zgodnie z prawem.
- Berek powołany na ministra i szefa Stałego Komitetu Rady Ministrów
- Berek staje na czele rządowego zespołu ds. deregulacji
- Berek mianowany ministrem ds. nadzoru nad realizacją polityki rządu
- Donald Tusk zatwierdza rezygnację Berka w celu kandydowania do Trybunału Konstytucyjnego
- Sejm wybiera Berka do Trybunału Konstytucyjnego
- Berek kwestionuje prezesa Trybunału, podczas gdy kancelaria prezydenta analizuje kwestię przysięgi
- Planowana data rozpoczęcia kadencji sędziowskiej Berka
Spory o kwalifikacje prawne
Opozycyjni parlamentarzyści i prawnicy kwestionują, czy Berek spełnia ustawowe wymogi pełnienia funkcji. Ustawa o Trybunale Konstytucyjnym wymaga co najmniej 10 lat praktyki zawodowej jako radca prawny. Sędzia Sądu Najwyższego Kamil Zaradkiewicz stwierdził publicznie 7 września 2026 r., że wpis na oficjalną listę nie jest równoznaczny z faktyczną praktyką prawniczą, a praca na stanowisku ministra nie stanowi kwalifikacji. W odpowiedzi Berek bronił swoich uprawnień w wywiadzie dla Wirtualnej Polski, wyjaśniając, że jego rejestr wskazuje na 17 lat praktyki radcowskiej. Stwierdził, że choć urzędnicy państwowi mają ustawowy zakaz prowadzenia komercyjnych kancelarii, to tworzenie aktów normatywnych i przygotowywanie opinii prawnych stanowi pełnoprawną pracę radcy prawnego.
Ścieżka kariery od rządu do sądu
Bezpośrednie przejście Berka z Rady Ministrów do sądownictwa wywołało krytykę przeciwników politycznych dotyczącą potencjalnego konfliktu interesów. Berek przez 28 lat pracował w administracji państwowej, w tym przez trzy lata jako członek rządu premiera Donalda Tuska. W grudniu 2023 r. został ministrem i szefem Stałego Komitetu Rady Ministrów, w marcu 2025 r. stanął na czele rządowego zespołu ds. deregulacji, a podczas rekonstrukcji rządu w lipcu 2025 r. został powołany na stanowisko ministra ds. nadzoru nad realizacją polityki rządu. W połowie sierpnia 2026 r. Tusk wyraził warunkową zgodę na rezygnację Berka, aby mógł on ubiegać się o wakat w Trybunale. Berek odrzucił twierdzenia, że jego nominacja miała charakter czysto polityczny, podczas gdy współpracownicy prezydenta przypominali wcześniejsze obietnice rządowe, by nie nominować aktywnych polityków do składu konstytucyjnego.


