Tusk stawia policję przy szkolnych bramach
Nowe
Donald Tusk zwołał w niedzielę nadzwyczajne posiedzenie po dwóch atakach w szkołach, z których jeden był śmiertelny. Fala zgłoszeń o nożach i maczetach wepchnęła polskich rodziców w ponurą weekendową rutynę. Rząd podał, że 10 000 funkcjonariuszy pilnuje bezpieczeństwa szkół, a kontrole trwają w placówkach i na pobliskich ulicach. Policja wcześniej sprawdziła już niemal 35 000 obiektów, odnotowała 172 incydenty i zatrzymała 76 osób do sobotniego poranka.
- Sprawdzone placówki35 000
- Policjanci pilnujący szkół10 000
- Odnotowane incydenty172
- Zatrzymania76
- Ranni11
- Zgony1
Tusk przedstawił zagrożenie nie tyle jako zorganizowany spisek, ile jako naśladownictwo, które łatwo się szerzy i trudno je powstrzymać. Wskazał na aktywność w sieci oraz na młodych ludzi szukających brutalnych treści z czasów II wojny światowej. Potem zastrzegł, że służby nie ścigają jednej dużej zorganizowanej grupy.
„To bardzo często spontaniczne zachowania, wynikające głównie z aktywności w internecie.”
Od poniedziałku wrócą policyjne patrole, piesze i w radiowozach, będą wchodzić na tereny szkół oraz rozmawiać bezpośrednio z personelem i dyrekcją, aż do odwołania. To może uspokoić, ale grozi też tym, że zwykłe szkoły zaczną wyglądać jak częściowo chronione budynki publiczne. Praktyczny test brzmi: czy widoczni funkcjonariusze uspokoją dzieci szybciej, niż internetowe plotki zdołają je przestraszyć.
Na podstawie relacji: Polska Agencja Prasowa SA, wpolityce.pl, rmf24.pl, NOS, Gazeta Wrocławska, Do Rzeczy