Wygenerowane przez AI·Dowiedz się jak
© Do Rzeczy
Rząd·przedwczoraj

Kryzys fałszywych alarmów w Polsce: Dwaj zatrzymani, 'Bomber' zatrzymany, śledztwo się rozszerza po nalocie policji na dom rodzinny prezydenta

Polskie władze aresztowały dwóch mężczyzn i zatrzymały trzeciego, znanego jako 'Bomber', w związku z falą fałszywych alarmów alarmowych wymierzonych w polityków, dziennikarzy i dom rodzinny prezydenta Karola Nawrockiego.

Zatrzymania i zarzuty

Polska policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga aresztowała dwóch mężczyzn w związku z serią fałszywych alarmów, które wstrząsnęły politycznym i medialnym krajobrazem kraju. Pierwszy podejrzany został zatrzymany 20 lub 21 maja – źródła różnią się co do dokładnej daty – i usłyszał zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz wywołania ponad tuzina fałszywych alarmów, w tym kilku kaskadowych zgłoszeń do dziesiątek podmiotów publicznych. Drugi mężczyzna, aresztowany 24 maja, jest oskarżony o kierowanie grupą i osobisty udział w kilku fałszywych zgłoszeniach. Obaj zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące.

Jeden z podejrzanych został oskarżony o udział w dwóch incydentach, które miały miejsce w maju. Zarzut obejmuje jeden atak na TV Republika oraz zgłoszenie dotyczące posesji Jarosława Kaczyńskiego.

Trzecia osoba została zatrzymana wieczorem 26 maja, według ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego. Nieoficjalne doniesienia identyfikują go jako 'Bombera', 20-latka wcześniej podejrzanego o udział w grupie odpowiedzialnej za setki fałszywych alarmów. Nie postawiono mu jeszcze formalnych zarzutów w tym śledztwie.

Nalot na dom rodzinny prezydenta

Najdramatyczniejszy incydent miał miejsce w sobotni wieczór, 24 maja, kiedy służby ratunkowe otrzymały anonimowe zgłoszenia o pożarze i zagrożeniu życia pod adresem w Gdańsku. Policja i strażacy siłą wtargnęli do mieszkania, wyważając drzwi, tylko po to, by stwierdzić, że jest puste. Mieszkanie należało do matki prezydenta Karola Nawrockiego. Interwencja trwała kilka minut i zakończyła się stwierdzeniem, że alarm był fałszywy.

Najpierw ignorowano sygnały pochodzące z fałszywych alarmów wymierzonych w dziennikarzy. Były drwiny i wyśmiewanie, aż doszło do tego, że strażacy wchodzą do domu rodzinnego prezydenta.

Prokuratura potwierdziła, że incydent w domu rodzinnym prezydenta jest badany, ale nikt jeszcze nie został oskarżony w związku z nim. Minister Kierwiński wyraził przekonanie, że sprawca zostanie zidentyfikowany.

Wzór ukierunkowanego nękania

Fałszywe alarmy mają wyraźny wzór. Przed nalotem na dom rodzinny prezydenta podobne incydenty dotknęły mieszkanie profesora Sławomira Cenckiewicza, dom redaktora naczelnego TV Republika Tomasza Sakiewicza oraz siedzibę samej TV Republika. Stacja była celem co najmniej kilkunastu ataków z użyciem fałszywych zgłoszeń. Według „Rzeczpospolitej” zmyślone zgłoszenia często powtarzały motyw niezidentyfikowanego młodego mężczyzny grożącego samobójstwem przez odkręcenie butli z gazem pod konkretnym adresem.

Sprawcy są bardzo młodzi. Prace trwają, będą kolejne zatrzymania. Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z dobrze zorganizowanymi grupami bardzo młodych ludzi, którzy – czy to dla sławy, czy dla osobistej satysfakcji – nie z powodów ideologicznych czy partyjnych – dopuszczali się wcześniej takich czynów.

Grupa internetowa stojąca za atakami

Śledczy ustalili, że fałszywe alarmy były dziełem większej grupy, która utworzyła się na platformach internetowych i w komunikatorach. Jej członkowie nie znali się osobiście, ale szybko zbudowali hierarchię, która motywowała uczestników do wspinania się po jej szczeblach, jednocześnie pozwalając kierownictwu kontrolować wykonywanie rozkazów. Jeden z zatrzymanych mężczyzn był już wcześniej aresztowany jesienią 2025 roku w związku z podobnym śledztwem dotyczącym zorganizowanej grupy dokonującej fałszywych zgłoszeń groźby wobec instytucji publicznych i prywatnych, ale został zwolniony z powodu braku podstaw do dalszego zatrzymania.

Grupa szybko zbudowała swoją hierarchię, która motywowała ludzi do wspinania się po niej, ale także pozwalała na kontrolę wykonywania poleceń kierownictwa.

Prokuratura rozważa wszystkie możliwe motywy, w tym działanie na rzecz obcych służb, ale także możliwość „głupiej zabawy” mającej na celu zdobycie uznania w grupie. Maksymalna kara za fałszywe alarmy w polskim prawie to 8 lat więzienia, choć zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i kierowania nią grożą karą do 15 lat pozbawienia wolności.

Konsekwencje polityczne

Rząd spotkał się z ostrą krytyką za sposób radzenia sobie z falą fałszywych alarmów. Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta, oskarżył władze o ignorowanie wczesnych sygnałów i brak koordynacji działań. Zasugerował możliwość skoordynowanej akcji testującej polskie systemy bezpieczeństwa i zażądał odpowiedzi od ministra spraw wewnętrznych, koordynatora służb specjalnych i premiera. Minister Kierwiński z kolei oskarżył krytyków o szerzenie dezinformacji. Koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak pochwalił policję za „doskonałą pracę”, apelując jednocześnie o poszanowanie tajemnicy śledztwa.

Kluczowe wydarzenia w śledztwie ws. fałszywych alarmów
  1. Rozpoczyna się śledztwo w sprawie zorganizowanej grupy dokonującej fałszywych zgłoszeń o zagrożeniach
  2. Zatrzymanie pierwszego podejrzanego (data sporna; możliwe 21 maja)
  3. Aresztowanie drugiego podejrzanego, rzekomego lidera grupy; nalot policji na dom rodzinny prezydenta w Gdańsku
  4. Zatrzymanie trzeciej osoby ('Bombera') wieczorem
  5. Prokuratura potwierdza zarzuty wobec dwóch podejrzanych; obaj tymczasowo aresztowani na trzy miesiące
Warszawa · Gdańsk

8 źródeł

Więcej z: Polityka i gospodarka
Bandar Abbas · Kuwejt · Waszyngton