
Sygnalista ze szpitala w Warszawie twierdzi, że pacjenci zmarli po błędnych procedurach, Trzaskowski wzywa do śledztwa
Były ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym publicznie oskarżył młodego lekarza o śmiertelne błędy medyczne, co skłoniło prezydenta miasta do zwrócenia się do prokuratury o interwencję.
Skandal w warszawskim, miejskim Szpitalu Południowym nasilił się 23 czerwca 2026 roku, po tym jak były ordynator udzielił wywiadu telewizyjnego, w którym opisał to, co nazwał śmiertelnymi błędami i systematycznym fałszowaniem dokumentacji. Dr Emil Jędrzejewski, były szef chirurgii szpitala, powiedział Kanałowi Zero, że błędy popełnione przez 28-letniego kolegę, który pełnił funkcję koordynatora oddziału ratunkowego, doprowadziły do śmierci pacjentów. „Ludzie umierali, bo ktoś się uczył” – powiedział. „To jest sedno całego tego bałaganu.”
Sygnalista zabiera głos
Jędrzejewski, który wcześniej powiadomił prezydenta Rafała Trzaskowskiego o nieprawidłowościach w szpitalu, został zwolniony dwa miesiące po zgłoszeniu obaw. Opisał incydenty, w których pacjenci pozostawieni bez opieki na oddziale ratunkowym byli znajdowani martwi po kilku godzinach, a po śmierci zlecano tomografię komputerową, aby ujednolicić dokumentację. „Po trzech lub czterech godzinach ktoś przypomina sobie o pacjencie i znajduje go martwego. Z jakiegoś powodu wykonuje się TK na zmarłej osobie, tylko po to, by sfabrykować dokumenty” – powiedział. Lekarz dodał, że „cały szpital o tym wiedział i nikt nic nie zrobił.”
Reakcja prezydenta i prokuratury
Późnym wieczorem 23 czerwca Trzaskowski ogłosił na platformie społecznościowej X, że zwróci się do Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka o pilne wszczęcie śledztwa w sprawie zarzutów postawionych w wywiadzie dla Kanału Zero. Dzień wcześniej wszczęto już dwa postępowania karne: jedno dotyczące oszustwa na kwotę przekraczającą pół miliona złotych, a drugie dotyczące nadużycia władzy przez funkcjonariusza publicznego. Żurek powiedział, że prokuratorzy zbadają również, czy prezydent wiedział wcześniej o problemach.
Centralna postać
W centrum afery znajduje się Dawid Kacprzyk, lekarz bez ukończonej specjalizacji, który pracował jako koordynator oddziału ratunkowego szpitala, a przez pewien czas zasiadał w radzie dzielnicy z ramienia Koalicji Obywatelskiej (KO). Kontrowersje wybuchły po tym, jak portal Zero.pl podał, że Kacprzyk zarobił w 2025 roku 1,6 mln zł, pracując średnio 331 godzin miesięcznie. Po ujawnieniach zrezygnował z członkostwa w KO i mandatu radnego, zwrócił szpitalowi 500 000 zł, które nie mogły być właściwie rozliczone, i zakończył tam zatrudnienie.
Pokój VIP i systemowe niepowodzenia
Jędrzejewski potwierdził istnienie „saloniku VIP”, w którym politycy KO mieli być widziani bez kolejki, choć sam nigdy go nie odwiedził. Odrzucił ten aspekt jako drugorzędny w porównaniu z problemami medycznymi, które zaobserwował. Szpital jest w całości własnością miasta stołecznego Warszawy. W odpowiedzi na narastające konsekwencje Trzaskowski zdymisjonował zarówno zarząd szpitala, jak i radę nadzorczą, powołując Anetę Gomółkę-Siemborę na nową prezes zarządu.
Ten salonik VIP to nic. Jeśli kogoś przeniesie się do świata, który funkcjonował tam, to są rzeczy nieprawdopodobne.
- Portal Zero.pl informuje o zarobkach Dawida Kacprzyka i traktowaniu VIP dla polityków KO.
- Wszczęto dwa postępowania karne dotyczące oszustwa i nadużycia władzy w szpitalu.
- Dr Emil Jędrzejewski udziela wywiadu Kanałowi Zero, zarzucając śmiertelne błędy medyczne i tuszowanie.
- Prezydent Trzaskowski ogłasza, że zwróci się do prokuratury o zbadanie zarzutów z wywiadu.
Szersza reakcja polityczna
Wywiad wywołał ostrą reakcję ze strony opozycji. Były premier Mateusz Morawiecki porównał sprawę do wcześniejszych nalotów medialnych, a poseł Jacek Sasin napisał o „murze milczenia” i „moralnym dnie ekipy Donalda Tuska”. Dziennikarz Zero.pl Patryk Słowik zauważył, że zarzuty są tak poważne, że prokuratorzy powinni natychmiast zabezpieczyć wszystkie dowody.


