
Nowa skrajnie prawicowa partia Futuro Nazionale startuje we Włoszech, gdy 3000 osób maszeruje w Rzymie za wydalaniem imigrantów
Były generał Roberto Vannacci przeprowadził kongres założycielski Futuro Nazionale przed 1500 delegatami, a równoczesny protest zgromadził 3000 osób domagających się przymusowych deportacji.
Kongres założycielski
Nowa skrajnie prawicowa partia Futuro Nazionale (Przyszłość Narodowa) przeprowadziła w sobotę i niedzielę w Rzymie swój kongres założycielski. Wydarzenie, któremu przewodził emerytowany generał armii i europoseł Roberto Vannacci, zgromadziło około 1500 delegatów. Vannacci opuścił wcześniej w tym roku partię Matteo Salviniego, Ligę, po sporze i obecnie kieruje ruchem, który deklaruje prawie 100 000 płacących członków. Kongres rozpoczął się w sobotę, a obrady trwały do niedzieli, kiedy Vannacci wygłosił przemówienie końcowe.
Nie wstydzimy się tego powiedzieć, a nawet proszę was, abyście też to mówili: Włochy dla Włochów!
Protesty uliczne
Równocześnie w sobotę około 3000 osób przeszło przez centrum Rzymu pod hasłem „Remigracja i rekonkwista”, domagając się przymusowego powrotu imigrantów do ich krajów ojczystych. W proteście wzięły udział grupy skrajnie prawicowe i neofaszystowskie, takie jak CasaPound, których rzecznik Luca Masella powiedział: „Chcemy wyrzucić nielegalnych imigrantów, bo nie powinno ich tu być”. Dodał, że nawet legalni imigranci, którzy się nie zintegrowali, powinni być „odesłani do domu”. W innej dzielnicy dziesiątki tysięcy zgromadziły się na konkurencyjnym marszu proimigracyjnym zorganizowanym przez grupy lewicowe i związki zawodowe, a niektórzy machali palestyńskimi flagami. Rozstawiono tysiące policjantów, aby utrzymać grupy z dala od siebie.
- Około 1500 delegatów bierze udział w kongresie założycielskim Futuro Nazionale; równoczesny protest antyimigracyjny gromadzi 3000 osób.
- Kongres kończy się przemówieniem Roberto Vannacciego; partia zostaje formalnie ustanowiona.
Zagrożenie wyborcze dla Meloni
Futuro Nazionale stanowi bezpośrednie wyborcze wyzwanie dla premier Giorgii Meloni i jej prawicowej koalicji, która rządzi od października 2022 roku. Partia ma już ośmiu parlamentarzystów, którzy przeszli z partii koalicyjnych, a sondaże opinii publicznej dają jej poparcie na poziomie od 4 do 5 procent. Zgodnie z obowiązującymi przepisami obowiązuje próg 3 procent, który ruch Vannacciego może przekroczyć. Następne wybory parlamentarne odbędą się jesienią 2027 roku i w nadchodzącej reformie prawa wyborczego nie planuje się zmiany progu. Meloni stoi przed dylematem: zaangażować Vannacciego i ryzykować zrażeniem umiarkowanych wyborców, albo zachować dystans i stracić kluczowe głosy na prawicy.
Twarda ideologia i powiązania
Vannacci określa swoją partię jako „prawdziwą prawicę” i oskarża rząd Meloni o bycie „lękliwą prawicą”, która jest zbyt miękka w kwestii imigracji, przestępczości i UE. Opowiada się za „remigracją” – masową repatriacją migrantów, a nie tylko zapobieganiem nowym przyjazdom – oraz suwerennością narodową. Partia utrzymuje powiązania z niemiecką AfD i spotkała się z ostrą krytyką ze strony lewicy. Poseł opozycji Angelo Bonelli nazwał hasła protestu „oburzającymi” i oskarżył Meloni o milczenie. Popularność Vannacciego wzrosła dzięki jego książce „Il mondo al contrario” (Świat na opak), która piętnuje imigrantów i osoby LGBTQ, a jego bezkompromisowa retoryka nadal polaryzuje.
A ponieważ nie jesteśmy politycznie poprawni, mówimy też, że chcemy odesłać do domu legalnych imigrantów, którzy wyraźnie się nie przystosowali ani nie zintegrowali.

