
Polska wznawia poszukiwania brakującego fragmentu rosyjskiego pocisku Ch-101, który spadł w czwartek w województwie lubelskim
Śledczy powrócili w sobotę na miejsce upadku pocisku w Tarnawie-Kolonii. Analiza laboratoryjna wykazała, że brakuje jeszcze jednego elementu rakiety manewrującej, choć urzędnicy zapewniają, że nie stanowi on zagrożenia dla mieszkańców.
Polska prokuratura wznowiła w sobotę operację poszukiwawczą w Tarnawie-Kolonii, wsi w województwie lubelskim, gdzie w czwartek wczesnym rankiem spadł rosyjski pocisk manewrujący Ch-101 podczas zmasowanego ataku na zachodnią Ukrainę. Wznowienie działań wynika z analizy laboratoryjnej, która wykazała, że wciąż brakuje jednego fragmentu rakiety.
Czego szukają śledczy
Poszukiwania wznowiono po tym, jak szczegółowa analiza laboratoryjna dowodów zabezpieczonych w czwartek wskazała na konieczność odzyskania jeszcze jednego elementu obiektu, poinformował Marcin Kozak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Czwartkowe oględziny miejsca, przeprowadzone przy użyciu georadaru i wykrywaczy metali, pozwoliły zabezpieczyć to, co Kozak określił jako „kluczowe dowody”, jednak późniejsza praca laboratoryjna ujawniła lukę.
Szczegółowa analiza laboratoryjna zabezpieczonych elementów wykazała potrzebę odnalezienia jeszcze jednego fragmentu obiektu. Ze względu na specyfikę terenu oraz prawdopodobieństwo, że poszukiwany element może znajdować się na znacznej głębokości, podjęto decyzję o rozszerzeniu obszaru poszukiwań.
Do sobotnich działań sprowadzono specjalistyczny sprzęt do głębokiego skanowania, a teren zabezpieczyła Żandarmeria Wojskowa. Jeśli fragment nie zostanie zlokalizowany w sobotę, prace z użyciem specjalistycznego sprzętu zaplanowano na niedzielę, 2 sierpnia.
Brak zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego
Kozak podkreślił, że brakujący fragment nie stanowi zagrożenia dla życia ani zdrowia, a jego odzyskanie nie jest krytyczne z punktu widzenia samego śledztwa. Celem poszukiwań jest zapewnienie kompleksowego wyjaśnienia okoliczności zdarzenia. Śledztwo, prowadzone przez Dział do Spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie, bada naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej oraz sprowadzenie zagrożenia dla bezpieczeństwa w ruchu powietrznym.
- Niezidentyfikowany obiekt wykryty w polskiej przestrzeni powietrznej podczas rosyjskiego ataku na zachodnią Ukrainę; poderwano F-16 w celu identyfikacji i przechwycenia.
- Obiekt znika z radarów; miejsce upadku zlokalizowano później w pobliżu Tarnawy-Kolonii w województwie lubelskim.
- Premier Tusk potwierdza, że pocisk był uzbrojony w dużą ilość materiałów wybuchowych i był „z wysokim prawdopodobieństwem rosyjski”; minister obrony informuje, że drugi pocisk zawrócił przed granicą.
- Prokuratura wznawia poszukiwania przy użyciu sprzętu do głębokiego skanowania po tym, jak analiza laboratoryjna wykazała brak jednego fragmentu; Żandarmeria Wojskowa zabezpiecza teren.
- Planowane wznowienie poszukiwań przy użyciu specjalistycznego sprzętu, jeśli fragment nie zostanie odnaleziony w sobotę.
Czwartkowy incydent: pocisk w polskiej przestrzeni powietrznej
Do zdarzenia doszło wczesnym rankiem w czwartek, 30 lipca, podczas zmasowanego rosyjskiego ostrzału rakietowego wymierzonego w zachodnią Ukrainę. O godzinie 3:40 wykryto niezidentyfikowany obiekt w polskiej przestrzeni powietrznej, a w celu jego identyfikacji i ewentualnego przechwycenia poderwano myśliwiec F-16. Sześć minut później, o 3:46, obiekt zniknął z radarów. Miejsce jego upadku zlokalizowano później w pobliżu Tarnawy-Kolonii.
Prokuratorzy ustalili, że pocisk, który spadł, to Ch-101, wyprodukowany w drugim kwartale 2026 roku w zakładzie w obwodzie moskiewskim w Rosji. Rakieta przenosiła znaczną ilość materiałów wybuchowych.
Reakcja rządu
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował w czwartek, że jeden pocisk naruszył polską przestrzeń powietrzną, podczas gdy drugi zbliżył się do granicy, ale zawrócił przed jej przekroczeniem. Premier Donald Tusk stwierdził później tego samego dnia, że pocisk był uzbrojony w dużą ilość ładunków wybuchowych i był „z wysokim prawdopodobieństwem rosyjski”. Przedstawiciele rządu utrzymywali, że gdyby pocisk stanowił zagrożenie dla terenów zamieszkanych, zostałby zestrzelony.


