
Papież Leon XIV upamiętnia Dzień Niepodległości USA na Lampedusie, wzywając Europę i Amerykę do przyjmowania migrantów
W dniu, w którym Stany Zjednoczone świętowały 250. rocznicę powstania, pierwszy amerykański papież wybrał migracyjną bramę Lampedusy, by ostro skrytykować zachodnią politykę imigracyjną.
Pielgrzymka na krańce Europy
Papież Leon XIV rozpoczął swoją półdniową wizytę na Lampedusie rankiem 4 lipca na cmentarzu migrantów. Uklęknął do modlitwy wśród drewnianych krzyży, niektórych z nazwiskami, wielu anonimowych, i złożył wieniec kwiatów. Gest ten nawiązywał do pierwszej podróży jego poprzednika, papieża Franciszka, który odwiedził wyspę w 2013 roku. Stamtąd papież udał się do Porta d'Europa, pomnika upamiętniającego tych, którzy zginęli na morzu, gdzie spotkał się z dwiema rodzinami migrantów. W niezaplanowanym momencie samotnie wszedł na skały, patrząc na Morze Śródziemne, gdy wiatr porwał jego piuskę.
- Papież Leon XIV klęka do modlitwy na cmentarzu migrantów i składa wieniec.
- Spotyka się z rodzinami migrantów, w tym z Leonardem, który daje mu piłkę nożną.
- Samotnie wchodzi na skały, patrząc na morze, gdy wiatr porywa jego piuskę.
- Odprawia mszę na boisku sportowym, nazywając śmierć migrantów ofiarami decyzji podjętych i niepodjętych.
- Je kolację w rezydencji ambasadora USA, łącząc krytykę z zaangażowaniem.
Prezent od dziecka i przesłanie nadziei
Wśród oczekujących był Leonardo, 11-letni chłopiec, który przybył na Lampedusę samotnie dziesięć lat temu po katastrofie statku, w której zginęła jego matka. Podał papieżowi piłkę nożną i list z prośbą, by przekazał ją innemu potrzebującemu dziecku. „Mam nadzieję, że ta piłka trafi do innego dziecka i uszczęśliwi je, tak jak mnie” – napisał Leonardo. Papież, wyraźnie wzruszony, przeszedł z chłopcem pod pomnik, a później opisał to spotkanie jako moment wspólnego człowieczeństwa.
Ostra polityczna homilia
Podczas mszy na wyspiarskim boisku sportowym, przed tłumem tysięcy wiernych, Leon XIV wygłosił swoje najostrzejsze uwagi. „Ci, którzy zginęli na tym morzu, są ofiarami zarówno decyzji podjętych, jak i tych niepodjętych” – powiedział, łącząc tę tragedię z globalnym systemem gospodarczym, który rodzi biedę i wykluczenie. Wezwał Europę, by wyszła poza egzekwowanie granic i zbudowała strategię obejmującą przyjmowanie, ochronę i integrację migrantów, a także zajęła się przyczynami źródłowymi przymusowej migracji.
Ze względu na swoje położenie geograficzne i strukturę instytucjonalną Europa jest w stanie organicznie rozwiązać ten kryzys, obejmując pierwszą pomoc, aby przyjmować, chronić, promować i integrować migrantów, a także działać tak, aby nikt nie był zmuszony do emigracji.
Wyraźny kontrast 4 lipca
Wizyta przypadła na 250. rocznicę niepodległości USA. Podczas gdy prezydent Trump przygotowywał wojskowy przelot i rekordowe fajerwerki w Waszyngtonie, pierwszy papież urodzony w Ameryce spędził dzień na opłakiwaniu migrantów, a poprzedniego wieczoru przyjął Medal Wolności od Narodowego Centrum Konstytucyjnego w Filadelfii. W liście upamiętniającym ćwierćwiecze wezwał Stany Zjednoczone do powrotu do swoich założycielskich ideałów przyjmowania imigrantów. Nie wymieniając Trumpa z nazwiska, homilia Leona z Lampedusy i wybór daty stanowiły jednoznaczną reprymendę dla restrykcyjnej polityki jego rodzinnego kraju. Późnym wieczorem papież zjadł kolację w rezydencji ambasadora USA przy Stolicy Apostolskiej, co było gestem dyplomatycznego zaangażowania obok jego szczerej krytyki.
Powitanie burmistrza
Burmistrz Lampedusy, Filippo Mannino, powitał papieża jako „braterską pieszczotę dla zranionej ziemi” i podarował mu latarnię morską wyrzeźbioną z drewna łodzi migrantów. „Latarnia nie osądza; wskazuje drogę tym, którzy szukają brzegu” – powiedział Mannino, opisując wyspę jako placówkę człowieczeństwa, która nie poddaje się obojętności.

