
Polska kwalifikantka Maja Chwalińska zadziwia Roland Garros i dociera do finału z życiową wygraną
Zajmująca 114. miejsce w rankingu i nieposiadająca sponsora Maja Chwalińska została pierwszą kwalifikantką, która dotarła do finału French Open kobiet, zarabiając w jednym turnieju więcej niż w całej swojej karierze.
Kopciuszkowa historia w Paryżu
Maja Chwalińska przyjechała na Roland Garros jako kwalifikantka zajmująca 114. miejsce na świecie. Od tego czasu pokonała serię wyżej notowanych przeciwniczek, czego ukoronowaniem było zwycięstwo 7:6(4), 6:4 w półfinale nad Dianą Schneider, stając się pierwszą w historii kwalifikantką w finale French Open kobiet. „To jak sen. Wciąż nie wiem, co się dzieje” – powiedziała później Chwalińska.
Przełom finansowy
Przed Paryżem Chwalińska zarobiła w całej swojej karierze około 864 000 dolarów, grając głównie w turniejach niższej rangi, bez umowy odzieżowej ani sprzętowej. Docierając do finału, zapewniła sobie już co najmniej 1,624 miliona dolarów, a zwycięstwo w sobotę przyniosłoby około 3,25–3,3 miliona dolarów. Po francuskich podatkach nagroda dla finalistki pozostawiłaby szacunkowo 900–980 tysięcy dolarów netto.
- Zarobki w karierze przed Roland Garros
- 864000 $
- Nagroda dla finalistki (2026)
- 1624000 $
- Nagroda dla zwyciężczyni (2026, ok.)
- 3275000 $
Reakcje i globalne uznanie
Sukces 24-latki wzbudził podziw w całym tenisowym świecie. Była brytyjska zawodniczka Anne Keothavong powiedziała dla TNT Sports:
Keothavong dodała, że jest „wzruszona” tą historią i pochwaliła opanowanie Chwalińskiej. Polscy zawodnicy również reagowali publicznie; Urszula Radwańska napisała na X, że to „historia, turniej i emocje” i wezwała fanów do wspierania Chwalińskiej. Iga Świątek, która kiedyś grała w deblu z Chwalińską jako juniorka, nie zamieściła publicznego komentarza, choć wiadomo, że obie darzą się ogromnym szacunkiem.Przepraszam, Maja, ale twój dropshot to żart. Czy możesz sobie wyobrazić inną zawodniczkę, która gra go tak dobrze jak ona?
Ulga menedżera
Piotr Szczypka, menedżer Chwalińskiej, opisał emocjonalne obciążenie związane z utrzymywaniem zawodniczki bez większego wsparcia finansowego.
Dodał:Tyle razy byłem na skraju załamania nerwowego, żeby to wszystko ogarnąć. Chciałem tylko jednej, dwóch rund, aby żyć normalnie. Żebym nie musiał chodzić i błagać o przetrwanie.
Teraz spada ze mnie cały ciężar. Chyba pójdę na kolanach do Częstochowy, bo nie wiem, co powiedzieć.
Finałowe wyzwanie
Chwalińska zmierzy się z world No. 8 Mirrą Andriejewą w finale w sobotę, 6 czerwca o godzinie 15:00 czasu lokalnego. Rosjanka straciła w drodze do finału tylko jednego seta, a francuski dziennik Le Parisien zauważył, że stanowi ona „przeszkodę zupełnie innej natury”. Jednak, jak zadumała się gazeta, „czy logika ma jeszcze jakiekolwiek znaczenie w szalonej podróży Mai Chwalińskiej?”


